Jak w starym kinie na fotografiiKtoś nucił tkliwie rzewne melodieTak na mej drodze słońce zaspaneRozpala pragnień złotawy żar . Miliony marzeń mam na licznikuI opowieści serca ludzkiegoO tej miłości, co w snach się nie mieściGdy szuka klucza do starych bram. .. Droga co roni słone poboczaGdzieś za zakrętem wiatru nostalgiaMelodia stara skarży się światu. ŻeCzytaj dalej „Dwieście lat za późno…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Zima…
Zima przyszła dziś wcześniejZabrała wszystko, co tkliwe,Ot, tak zupełnie bezdźwięcznieBoleśnie, szorstko, prawdziwie… Nie wystarczyły jej słowaObrazy czułością skąpane,Chciała więcej i wiecejSięgając po czwartą nad ranem… Dedykowała żałosneZmrożone, nie wymieszaneStrzępy cudzej litości Przez świat wymięte, zdeptane… Wybrała to, co kaleczyDbając wciąż o detale,O sercu wiedzieć nie chciałaStrojna lodem i żalem….
List do Mateńki niebieskiej…
List piszę do Ciebie MateńkoLecz wybacz, że tylko myślamiSercem poruszam me dłonieChoć ono tak bardzo dziś krwawi…. Tak mi jest tęskno do MamyTy wiesz, że tuluć się lubięDopomóż mi czuła MateńkoNiech sił swych ostatnich nie zgubię. Spójrz w me oczy strapioneI wspomnij na swego synaWołam do Ciebie ja dziecięNadia maleńka dziewczyna… Tak wiele jeszcze nieCzytaj dalej „List do Mateńki niebieskiej…”
Modlitwa dla Nadii
Podtytuł: Zima przyszła za wcześnie… Modlę się dzisiaj za CiebieKruszyną własnego chlebaOddechem swym niepokornym,Cząstką zblakłego nieba… Modlę się Nadiu jak umiemChoć gromy posyłam dla losuNie zgadzam się na dzień takiCo kradnie dziecięcy spokój .!!!! Rozrywam myśli wilgotneUkładam wonne pacierze,I w sercu czuję że ufamChoć myślą już własnym nie wierzę…!!! I na kolanach znów błagamKażdego dniaCzytaj dalej „Modlitwa dla Nadii”
W teatrze…
Poskładam traw rzewne pieśniSłodycz niedoścignioną,I ciszę, chwil baletnicęWe mgle na nowo zrodzoną…. Kiście wonności, co radośćMieszają z sekund mrugnięciem,A może z księciem z tych bajekCo śni się wciąż przed zaśnięciem… Zamiennie cienie ożywięDodając ciut pikanterii,Rozzłoszczę gorycz istnieniaPłomieniem żeńskiej materii…. I kawą ugoszczę me chceniaI oczom o wszystkim opowiemNa progu w teatrze istnieniaZaśpiewam i panom iCzytaj dalej „W teatrze…”
Mocarna nad mocarze…
Tak sobie myślę czasamiPatrząc w twe oczy NadeńkoŻe świat i świt między namiGłaszcze Cię wciąż lewą ręką… A Ty przeciągasz ospaleSłowa co nudzą szalenie,Zamieniasz dźwięki swych literW podłużne z poprzecznym skinienie…. Lotasek z ciebie ksieżniczkoWciąż z marzeniami i we śnie,Gdzieś na gałeziach szczęśliwychZrywasz radości czereśnie… Dziś na powrót wygrałaśJesteś Mocarną Królewną!Z nieba ześlą Ci siłyBędzieszCzytaj dalej „Mocarna nad mocarze…”
In blanco…
W bankowym wydziale uniesieńZmrożone marzenia zbywają,Te, zapomniane przez jesień..Co nigdy się nie spełniają… Te od oczu co blask swójW bukmacherskim zakładziePrzegrały już milion razyŁaskawszy splot marnych zdarzeń.. A Ty, co ekwiwalentMiałeś uzyskać za wiarę,Starzejąc się zapomniałeśŻe życie wciąż szyję na miarę… Zawiodłeś oczy w kolejceI usta i drżące dłonie,Przysypałeś popiołemŻar co w sercu wciąż płonie…Czytaj dalej „In blanco…”
Podaruj mi…
Podaruj mi proszę, tę chwilePrzycupnę tu z marzeniami,Wonności na skrzydłach motylaZagoszczą pomiędzy wersami… Nie milkną duszy szelestyBlisko mi dzisiaj do Ciebie,Niebo listy rozsyła,Tym, co w wielkiej potrzebie… Przysięgnij na oczy i serceŻe wiatr dotrzyma nam kroku,Ziarno radością rozpali,Budząc łzę w twoim oku….
Nieprawdziwe…
Cknią się jesienne tęsknotyBursztynem słońca twych myśli,Sznurem liter co przyszłyStając się biskim i bliższym. Lotactwem nieposkromioneWinogronowych kiści,A kiedy drżące przystająSą przeszłym, teraźniejszym i przyszłym…. Szelest melodię najczulsząWygrywa w kasztanów mieszkaniuOgień dopala wspomnieniaChoć one się broniąc, zostają…. Słowa te niedostatnieNa wielu drabinach uniesieńZatrzymują twe śladyZima czy wciąż jednak jesień…??? Śladów zaczekań wołaniaPomrożone na wiecznośćLodem są naszeCzytaj dalej „Nieprawdziwe…”
O świcie…
Czy mi się tylko wydawałoGdy ocierałam łzy, snom moim,Tak długo było Ciebie mało.. .Ktoś nieba światłość chciał przysłonić… Na oścież okna, drzwi otwarteTęsknot źrenice połączone,Zorza nad ludzkim światem płonieSkrzy swoje białe i czerwone… Gwiazdy co kiedyś zatraconeSpłoneły żalu swego nędzą,Ktoś dziś na powrót porozpalałSłoneczne szlaki tworzą jedność… Wonna majowość październikaDrży swej jutrzenki obietnicą,Znów Polska miarąCzytaj dalej „O świcie…”
