Gdy Tak zawsze Tak znaczy… A Nie, Nie…

Słowa mają korzenieI oczy i usta i buty,I nawet czasem gdy milknąDzwięk pozostaje zatruty… Słowa pachną jutrzenkąA czasem spalonym mlekiem,Bliskie bywają szalenieI zimne i takie dalekie…!!! Słowa spać nie chadzająŻyją we dnie i w nocy,A kiedy z nieba powstająIch blask promienie toczy…! Jedno jest życie i słowo,Ono wciąż sygnowane!Tak mało, a nieustannie tak wieleZostało wypowiedzianeCzytaj dalej „Gdy Tak zawsze Tak znaczy… A Nie, Nie…”

Niedościgniona…

Drewniane stopnie pałacuA może domu wielkiegoPokłony stroją twym oczom,Jak nikt, jak niewiadomo dlaczego… Ostrożnie niedowierzającPrzekładasz karty swych myśli,Że tamto, co w sercu wciąż mieszkaNa nowo dzisiaj się ziści… Słyszysz, twoja muzykaWybrzmiewa w starych konarach…A Ty, a On…a Wy wszyscy…Wciąż jedno i dwoje i na raz….!!! Piękno przyobleczoneW perły i złoto Twych dłoni,Jesteś Lili zjawiskiem…Zjawiskiem niedoścignionym….Czytaj dalej „Niedościgniona…”

Zapach wiecznej krainy…

Na Twojej dłoni o świcieMościłam marzeń swych miejsce ..Trzy ziarna w złotawym rozkwicieI serce…. Przyglądałam się szorstko,Gdy odchodziłeś na chwilę…A kiedy byłeś, poczułamSennych wrażeń motyle … Słowa tracą swą wielkośćGdy oczy Twoje oddane,Ścielą mą drogę do CiebieTę o szóstej nad ranem… Pochylam się by nie zgubić,W pyle uczuć drobiny…Jesteś mi, jestem ja tobieZapachem wiecznej krainy…Czytaj dalej „Zapach wiecznej krainy…”

W podziękowaniu…

Bywa że spotkasz CzłowiekaNa schodach własnego życiaW pośpiechu, na stacji odmętuPomiędzy wczoraj a dzisiaj .. Bywa że On nieproszonyZ kluczem do serca ludzkiegoPrzyniesie, ogrzeje, rozpaliI nie zapyta, dlaczego…? Zielonym gra w nieskończonośćA w oczach gwiazdy panują…Można tak życie karmić…Wciąż marzenia kosztując ..(AD.) Dedykowany Stanisławowi Kmiecickiemu🌿

Takie love…

I nie zaczynaj od miłości,Nie czujesz, a więc nie mów nic,W spektaklu małych swych podłościZamień lub pokoloruj zło… A tej miłości nie dotykaj!Wszak ociemniały dawno wzrok,Wciąż w twojej piersi budzik tykaTaki na raz, a razów sto… Miłość to czucie które wznosiOno podparte stadem rąk,A ty miłości wszak nie znosisz…!Podepczesz każdy ludzki wzrok… Miłość wciąż pachnieCzytaj dalej „Takie love…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”

Od siebie dla siebie…🌿

Nie zmieszczę szczęścia w kieszenie…Ono rozświetla mą drogę…Na wąskiej życia drożynieWciąż śpiewnie kroczy tuż obok… Dwa pocałunki przyszłościNadają rytm memu sercuNuty te wielkiej czułościI uwertury z mych tęsknot… Zapalam najczulsze gwiazdyNa drogach od świtu do zmierzchu,Obłaskawiając trudności,Torując struchlałą przeszłość…. Ubieram w szaty cesarzaPodłość i krzywdę nieludzką!A czasem nawet się zdarzaPrzelać i potłuc złe lustro …Czytaj dalej „Od siebie dla siebie…🌿”

W podziwie trwam …

Z dedykacją dla Joanny Totoń …. 28.08.2023r. Matko od wypalonych oczu,Matko od wyrwanych ramion,Matko stojąca na zboczuTy, którą nikt się nie zajął… Matko snem powleczona,Matko drżąca i słona!Matko wiatru królowoBądź na zawsze i zdrową.! Matko marzeń strażniczko,Zaklinaczko naziemna,Ciepła i gorączkowaMatko miłości najemna… Matko wierniejsza niż rzekaSilniejsza od huraganówCzulsza, bo w stadzie zaczekańDrżysz tak wiele latCzytaj dalej „W podziwie trwam …”