Bez granic… Czyli o skończonych możliwościach…

I już naprawdę wyjścia nie mamTak bardzo chciałem krzywdę zrobić…!!Kilka min wklejam zatroskanychAby idiotów tym urobić…!! A teraz prezent na ostatekTaki dodatek do działania,Powierzę memu słowikowiDość już! Niech piekło w końcu się odsłania…!! Czy są granice? Nie istnieją!!!Depcze i losy i Twe słowa,Gdzie przyzwoitość? Oniemiała…!?I przyswoitość w piekle schowam…!!

Litania dla mojej Mamy

Pamiętam tamto długie rano…I twoją twarz, taką zaspanąRadości oplecione sercemTacine słowa szeptane wierszem… Dzień nie rozkwitał bez nakazuPromienie w bukietach zaplecioneMama modlącą się o zdrowieWieczne i drżące pogotowie… Mama zapachem wielu tęsknotWielu zaczekań w tle codzienność,Pierwsze wołanie, pierwszy senI Twoje wreszcie jesteś dniem .. Matka w swej odległości bicia sercaWachlarza wielu alternatyw,Znaczenia znaczeń naznaczanychPośród takCzytaj dalej „Litania dla mojej Mamy”

A moja Mama…

Kiedy na niebie gwiazdy gasną,I kiedy im zwyczajnie ciasno,Kiedy świat rodzi się od nowa,Pamiętaj te matczyne słowa… Jestem przy Tobie, dziecko moje,Gdy w Twoim życiu ciężkie znoje,I kiedy słońce ziemię głaszcze,Otulę serce matki płaszczem…. Gdy masz lat pięć i już pięćdziesiąt,I ciągle jeszcze Ci nie przeszło,Chwytasz garściami życie swoje,Mama przy Tobie, jest was dwoje…! ICzytaj dalej „A moja Mama…”

Dziś… Drugi dzień egzaminów ósmoklasisty…

Spod białej koszuli drżące palceSplotły warkocze cierpkich westchnień,Niezdarne, nieśmiałe, wieczne tęsknotyBiją się z wiarą, że chcą wciąż i jeszcze!! Oczy utkwione w arkuszu papieru,Pod ławką stres ma swoje mieszkanie,Kanty u spodni nabrały pewności,Że coś z pewnością zaraz się stanie! Mucha co za nic ma procedury,Bezkarnie nuci własne melodie,Dziewczynka włosy nerwowo przegania,Ciało się spala wciąż stresuCzytaj dalej „Dziś… Drugi dzień egzaminów ósmoklasisty…”

Góry piekielne…

Nie pachniesz rosą o poranku,Nie masz natury przewodnika,Jednym mrugnięciem swej szczodrości,Duszę na kłódkę pozamykasz…! Uczysz na pamięć alfabetu,I po twojemu rozpisujesz,Czarne dokładasz do białegoTu coś się sklei tam popsuje…!! Na szczycie góry ma naiwnośćDwa razy w życiu tak chybiona,Kim jest ten człowiek bez skrupułów,A kim jest ona, ona, ona…???

W sieci… W podtytule: Dobrze że przed…

Słyszysz kroki, nie słyszę…?Coś przerywa Twą ciszę..Jakby chciało uciekać…Sumienie przychodzi z daleka… Ku słońcu stając nieśmiałoPowtarza, że coś tam się stało,Że nie zapomnisz człowieczeMówisz, że zapomniałeś już przecież…! Głosy, powstają zza grobu..I dobrze, że brzmiały już wcześniej,Gdy w nienawiści zrodzonePlany tworzyły się wielkie … Plany potwornie potworneZ rozpisaniem dialogów,Wyszły niemieszcząc się w świecieBoga czy jednakCzytaj dalej „W sieci… W podtytule: Dobrze że przed…”

Sójka…?

I już się miałam wyprowadzaćWalizki dawno spakowane,Ale poczekam jeszcze chwilęKtoś, komuś szepnie coś nad ranem… I już mi prawie nie zależy,Mam dość wszystkiego,Dziś odchodzę!Jeszcze poproszę o prezencikNa Tą Kolejną moją drogę… Jak długo? Sama tego nie wiem ..Bezterminową wersję proszę!A ludzie, co tam dla mnie ludzieDzieci? Jak ja Tych dzieci wciąż nie znoszę!!! Poczekam jakCzytaj dalej „Sójka…?”

Dlaczego wczoraj…?

Jak to z tym odchodzeniem, mój Boże…?Pilnujesz Tych co odeszli?Grywasz wciąż z nimi w karty,Choć pusto w głębi podszewki…? Jak to jest kiedy starośćPrzybiega z rachunkiem za mleko?I coraz dalej i dalej …Aż w końcu jest za daleko… Jak to jest gdy samotnymWciąż zakazane melodie,Puste długie sukienkiŻałosne i krótkie spodnie … Jak to jest, czyśCzytaj dalej „Dlaczego wczoraj…?”

Ty…

I wytłumaczysz mnie z wszystkiego,Złego, dobrego, mocarnego…I zielonego, czerwonegoNawet z zupełnie niechcianego.. I namalujesz mi drogowskazZ dobroci własnych czułych myśli,Wspomnisz na tamto zapomniane,I to co jeszcze nam się ziści…! Powiesz, że wszystko to nieważne,I że mnie kochasz, tak szalenie,. Tamto ma zapach wciąż czereśni,Dom, ogród święte zapomnienie …! I ponazywasz za mnie czasemSwoimi słowy zawiłymi,ToCzytaj dalej „Ty…”