Dla Domi…

Dziś pod Poznaniem wielkie święto…Blokują Rondo Obornickie,Misie, tygrysy, lamy , zebry ..Chcą zameldować się tam wszystkie . Taszczą pakunki, prezencikiCiągną balonów dwa bukiety …Gdy zapytałam po co one …Chórem krzyknęli: dla kobiety!!! Dla cudnej panny DominisiKtóra ma swoje wielkie święto….Musi od rana być szcześliwąA całe życie uśmiechniętą…!!!! Tort Tata z Mamą przygotowałTaki jak lubi, borówkowyOdCzytaj dalej „Dla Domi…”

Rozmowa szeptem karmiona…

Poopowiadaj mi szeptem,Na odległość twych ramion,O czasie, o ludziach, o lesie…I o tym, czym Bóg się nie zajął… Wyjdź na łąkę przed domemPomiędzy źdźbła szorstkiej trawy..Powkładaj bukiety marzeńPrzewrotnie, ot tak dla zabawy … Wspominaj tamto wczorajsze,Co echem do nas powraca,O myślach, szeptaj, co na złośćWciąż nauczyły się wracać… Ścieraj łzy z kalendarzy,I moje utyskiwania…I naprawCzytaj dalej „Rozmowa szeptem karmiona…”

Opowieść o Wielkiej nocy i Wielkim Dniu…

Słońce wstało dziś wcześniej, czy spać nie mogło dziś wcale…?Wielki dzień, Wielkiej nocy i łez kryształowe korale…Pan ze śmiercią wygrywa, a my wciąż nieobecni…Życzymy sobie i innym grzeczności z gruntu niegrzecznej… Kalendarze od wspomnień ciężkie, struchlałe, pobladłe…Wczoraj kłania się nisko przy płocie z niejednym sąsiadem… Tylko Mama niezmienna, uśmiecha się do swych wspomnień…Tylko – myśliCzytaj dalej „Opowieść o Wielkiej nocy i Wielkim Dniu…”

Smolnica Spóźnienie I nie wystarczy złota klatka…I muślinowy okruch słońca…Muzyka która drzemie w myślachPorywa duszę wciąż bez końca… Choćby sekundy miały tworzyćNamiętność tamtych kalendarzy,To daj mi jeszcze trochę pożyć…Tyle się jeszcze może zdarzyć… Naklejam znaczek na kopercieA w niej od zawsze to, co cudze…Nie, nie odwżę się spamiętać…Na progu herbaciane róże… Ubiorę sny w czerwoneCzytaj dalej „…”

Zniechęcenie…

Chciałam się kłócić, choć nie warto…Do nieba trudno się dokrzyczeć,Grasz wciąż tą samą łzawą kartąZ żądaniem wielu ograniczeń… Nim zaplanuję rozpal, proszęOgnisko, co ogrzewać będzieDo suchej nitki przemoczoneWiarę, nadzieję, srebrną przędzę… Już przetrwoniłeś wielkie żaleOdciski z kolan, co o świcieChciały przekupstwem własnych pragnieńMóc ułaskawić jedno życie… Spójrz….Na spróchniałość niespełnionychKlawiszy marzeń fortepianu,Tuż za zamgloną listą życzeńJawiCzytaj dalej „Zniechęcenie…”

Zaproszenie…

I na śniadanie cię zaproszę…Choć ty nie jadasz tak o szóstej…Zwyczajnie ciesz się z zaproszeniaA nawet jeśli…, bądź oszustem… Oszustem który znad gazetyOfiarowując jedno z wspomnień,Pozwoli tęsknić mym marzeniom…Pozwoli marzyć niepokornie… Pomiędzy łykiem czarnej kawyNazbieraj w czułym jej obliczu,Pretekstów dla wielkiej zabawyA może prztyczka przekaż życiu…? Niech twoje oczy jak najśmielejProwadzą w góry moją duszę,BezCzytaj dalej „Zaproszenie…”

Z kalendarza…

Późno w nocy odczytuje wiadomość w Mesenger, żartobliwa scenka rodzajowa na którą nie odpowiadam, no bo niby jak…?Wiem czemu służy ta zaczepka, wiem i nie starcza mi sił aby powiedzieć będzie dobrze..Bo niby skąd ja mam to wiedzieć..?Nie stać mnie, jak zawsze nie stać mnie na kłamstwo, za bardzo szanuję autora wiadomości…A na prawdę..? ChoćCzytaj dalej „Z kalendarza…”

Kołdra…

Na skraju łóżka sny siadająBawiąc się zmiętą butonierką,Milcząco dzień opowiadającOd chceń pobitych w trosk lusterkach…. Jak kot przeciągle nucą chwileZbyt pewne tego, co się zdarzy…Zielonooka ławka cudówPomiędzy dwojgiem gospodarzy… Po schodach wloką mleko w siatkachZiemniaki, pomidorów kilo…Czasem przystaną by popłakaćA może się napawać chwilą…?? Dalej ku niebu wznoszą oczyNa strychu marzeń prasowanych …Morze urasta tuCzytaj dalej „Kołdra…”

W antykwariacie…

W antykwariacie zżółkłych liściNa prawo od żelaznej bramy,Szczęście, co miało śnić się, ziścićWciąż zacierało słone plamy… Po drugiej stronie tuż przy oknieZwiędnięte dłonie przy stoliku,Szeptały niemym serca splotemNa wpół pożółkłym dwóm goździkom… Kelner, co wspomożeniem chwiliWciąż chciał ratować, tamto pierwsze…Pomiędzy dwa kieliszki winaWsunął niechcący cudze serce. Może z grzeczności lub z przestrachuKruszyny biły własnym rytmem,DodającCzytaj dalej „W antykwariacie…”

Jak zawsze….

Jak zawsze – ubiera się po staremu…I łyżeczkę zostawia w herbacie,Jak zawsze – siada w fotelu…Na rancie wciąż kruchym po stracie…Jak zawsze – uśmiecha się czuleW odpowiedzi na każdą zgryzotę,I choć trudno jest wytłumaczyć…To jak zawsze – wciąż robi robotę…!!! Tylko czasem gdy słów już brakuje…Jak zawsze- nie odpowiada…!!!Wygoda to czy bezsilność???.Wciąż się ziemi zCzytaj dalej „Jak zawsze….”