Smolnica Spóźnienie I nie wystarczy złota klatka…I muślinowy okruch słońca…Muzyka która drzemie w myślachPorywa duszę wciąż bez końca… Choćby sekundy miały tworzyćNamiętność tamtych kalendarzy,To daj mi jeszcze trochę pożyć…Tyle się jeszcze może zdarzyć… Naklejam znaczek na kopercieA w niej od zawsze to, co cudze…Nie, nie odwżę się spamiętać…Na progu herbaciane róże… Ubiorę sny w czerwoneCzytaj dalej „…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Zniechęcenie…
Chciałam się kłócić, choć nie warto…Do nieba trudno się dokrzyczeć,Grasz wciąż tą samą łzawą kartąZ żądaniem wielu ograniczeń… Nim zaplanuję rozpal, proszęOgnisko, co ogrzewać będzieDo suchej nitki przemoczoneWiarę, nadzieję, srebrną przędzę… Już przetrwoniłeś wielkie żaleOdciski z kolan, co o świcieChciały przekupstwem własnych pragnieńMóc ułaskawić jedno życie… Spójrz….Na spróchniałość niespełnionychKlawiszy marzeń fortepianu,Tuż za zamgloną listą życzeńJawiCzytaj dalej „Zniechęcenie…”
Zaproszenie…
I na śniadanie cię zaproszę…Choć ty nie jadasz tak o szóstej…Zwyczajnie ciesz się z zaproszeniaA nawet jeśli…, bądź oszustem… Oszustem który znad gazetyOfiarowując jedno z wspomnień,Pozwoli tęsknić mym marzeniom…Pozwoli marzyć niepokornie… Pomiędzy łykiem czarnej kawyNazbieraj w czułym jej obliczu,Pretekstów dla wielkiej zabawyA może prztyczka przekaż życiu…? Niech twoje oczy jak najśmielejProwadzą w góry moją duszę,BezCzytaj dalej „Zaproszenie…”
Z kalendarza…
Późno w nocy odczytuje wiadomość w Mesenger, żartobliwa scenka rodzajowa na którą nie odpowiadam, no bo niby jak…?Wiem czemu służy ta zaczepka, wiem i nie starcza mi sił aby powiedzieć będzie dobrze..Bo niby skąd ja mam to wiedzieć..?Nie stać mnie, jak zawsze nie stać mnie na kłamstwo, za bardzo szanuję autora wiadomości…A na prawdę..? ChoćCzytaj dalej „Z kalendarza…”
Kołdra…
Na skraju łóżka sny siadająBawiąc się zmiętą butonierką,Milcząco dzień opowiadającOd chceń pobitych w trosk lusterkach…. Jak kot przeciągle nucą chwileZbyt pewne tego, co się zdarzy…Zielonooka ławka cudówPomiędzy dwojgiem gospodarzy… Po schodach wloką mleko w siatkachZiemniaki, pomidorów kilo…Czasem przystaną by popłakaćA może się napawać chwilą…?? Dalej ku niebu wznoszą oczyNa strychu marzeń prasowanych …Morze urasta tuCzytaj dalej „Kołdra…”
W antykwariacie…
W antykwariacie zżółkłych liściNa prawo od żelaznej bramy,Szczęście, co miało śnić się, ziścićWciąż zacierało słone plamy… Po drugiej stronie tuż przy oknieZwiędnięte dłonie przy stoliku,Szeptały niemym serca splotemNa wpół pożółkłym dwóm goździkom… Kelner, co wspomożeniem chwiliWciąż chciał ratować, tamto pierwsze…Pomiędzy dwa kieliszki winaWsunął niechcący cudze serce. Może z grzeczności lub z przestrachuKruszyny biły własnym rytmem,DodającCzytaj dalej „W antykwariacie…”
Jak zawsze….
Jak zawsze – ubiera się po staremu…I łyżeczkę zostawia w herbacie,Jak zawsze – siada w fotelu…Na rancie wciąż kruchym po stracie…Jak zawsze – uśmiecha się czuleW odpowiedzi na każdą zgryzotę,I choć trudno jest wytłumaczyć…To jak zawsze – wciąż robi robotę…!!! Tylko czasem gdy słów już brakuje…Jak zawsze- nie odpowiada…!!!Wygoda to czy bezsilność???.Wciąż się ziemi zCzytaj dalej „Jak zawsze….”
Kiedy jednak poproszę…
A kiedy cię o coś poproszę.Tak, wiem…Do dziś prosić nie umiem,Śmiejesz się z mojej miny…?Nie wierzysz w prośbę dziewczyny…?? Więc kiedy cię jednak poproszęO deszcz albo, o słońce,O filiżankę herbaty…A może maleńki koncert…??? To nie każ mi nań długo czekaćNiech kwiaty kwitną w wazonach,A wstęga słów oniemiałaNiech twoje serce przekona…! Z tą prośbą cudacznie sięCzytaj dalej „Kiedy jednak poproszę…”
Można…
Można podeptać…I można zniszczyć…A w tym natłokuMściwość i zgliszczy,Można zapomnieć zapachu marzeń..Niemocy hołdować i temu, co śladem,Ciągłego jazgotu, blichtru, skowytu…Ciągnie się wlecze i knuje po cichu… Można też w lustro patrzeć spokojnieZaczynać od siebie w niejednej wojnie,Zdjąć okulary by widzieć wyraźniejSłuchać by słyszeć, by czuć wyobraźnię…I stawać na palcach, herbatą czestowaćLiczyć pukania i łez nieCzytaj dalej „Można…”
Czekaniem jesteś…
Wśród papeterii własnych marzeń,Aby nam chciało się wydarzyć…Byś zasługiwał na te słowa:Jesteś czekaniem, choć…od nowa…,Niedokończonym zbiorem myśli…Snem, co się jeszcze kiedyś ziściUchylonymi jesteś drzwiami…Zefirem, co po stokroć mami.Jesteś, poniedziałkową środą w piątek,Treścią, co nasyciła wątek…Sukienką z metką, choć bez szpilekKtóra ma dobrą być przez chwilę…Warkoczem jesteś cudownościWyprawą w gości bez żałości…I odpowiedzią na wczorajsze…Nawet gdyCzytaj dalej „Czekaniem jesteś…”
