Kiedy jednak poproszę…

A kiedy cię o coś poproszę.Tak, wiem…Do dziś prosić nie umiem,Śmiejesz się z mojej miny…?Nie wierzysz w prośbę dziewczyny…?? Więc kiedy cię jednak poproszęO deszcz albo, o słońce,O filiżankę herbaty…A może maleńki koncert…??? To nie każ mi nań długo czekaćNiech kwiaty kwitną w wazonach,A wstęga słów oniemiałaNiech twoje serce przekona…! Z tą prośbą cudacznie sięCzytaj dalej „Kiedy jednak poproszę…”

Można…

Można podeptać…I można zniszczyć…A w tym natłokuMściwość i zgliszczy,Można zapomnieć zapachu marzeń..Niemocy hołdować i temu, co śladem,Ciągłego jazgotu, blichtru, skowytu…Ciągnie się wlecze i knuje po cichu… Można też w lustro patrzeć spokojnieZaczynać od siebie w niejednej wojnie,Zdjąć okulary by widzieć wyraźniejSłuchać by słyszeć, by czuć wyobraźnię…I stawać na palcach, herbatą czestowaćLiczyć pukania i łez nieCzytaj dalej „Można…”

Czekaniem jesteś…

Wśród papeterii własnych marzeń,Aby nam chciało się wydarzyć…Byś zasługiwał na te słowa:Jesteś czekaniem, choć…od nowa…,Niedokończonym zbiorem myśli…Snem, co się jeszcze kiedyś ziściUchylonymi jesteś drzwiami…Zefirem, co po stokroć mami.Jesteś, poniedziałkową środą w piątek,Treścią, co nasyciła wątek…Sukienką z metką, choć bez szpilekKtóra ma dobrą być przez chwilę…Warkoczem jesteś cudownościWyprawą w gości bez żałości…I odpowiedzią na wczorajsze…Nawet gdyCzytaj dalej „Czekaniem jesteś…”

Wierzę…

Mówiłam, że w Ciebie wierzę..?A czymże jest moja wiara???Na szarym życia papierzeJak się starałam, tak staram… Ty masz swoje aniołyI swoją drogę do nieba…I Jesteś wciąż jesteś z namiA nam wciąż tak Ciebie potrzeba…! Uchylam drewniane oknoWśród przemyślańskich przemyśleń,I słyszę stukot po brukuI Sanu nabieram łyżkę…. Pod górę wchodzę na zamekI znów widzę Ciebie, takCzytaj dalej „Wierzę…”

O nas… O was..

W daleką podróż się wybraliObaj serdeczni przyjacieleGłuchy ze ślepym bracia maliŚwiętować chcący swą niedzielę…! Ten głuchy myślał , że tak może …Wciąż opowiadał o gór szczytach..Ten ślepy, o mój wielki BożeMarzył by książki znów móc czytać…! Lawinę pytań tworzył głuchyO czucie, zdrowie, wiarę wszelką…Ślepy zaś okopywał poleBy tamten przez sen nie mógł zerknąć…! Głuchy naCzytaj dalej „O nas… O was..”

Zapytam…

Zapytam jeszcze raz ostatni…Co z nami ludzie się dziś stało…???To, że im więcej, nic nowego…Tamtym i tak wciąż brakowało… Zapytam jeszcze raz ostatni…Czy tak naprawdę mniej was boli…?Kiedy ktoś krzywdzi pobratymcaZ Warszawskiej Pragi albo Woli…? Zapytam jeszcze raz ostatniCzy ślepi, głusi wciąż być chcecie…?I czy ostatni z kabaretówPierwszym dziś staje się na świecie… Że nieCzytaj dalej „Zapytam…”

Podpowiedź…

Czasami grzecznie by przytaknąć…To takie przytulenie w deszczu…Że choć świat coraz brzydziej pachnieTy pozostaniesz mimo przeszkód… Czasem gdy ogień nie dogaśnie…Dołożyć warto słów kruszynę,Choćby na moment było jaśniejChoćby to tylko złuda chwili… A później kiedy dopraszaniemUłożysz całą listę życzeń…To choć wystarczy, nie wystarcza…Fakturowanie bez odliczeń….?! Pomiędzy wczoraj jutro gościDziś zapomniało grzeszny wątek….Szeptem mieszane sny naCzytaj dalej „Podpowiedź…”

Gdy dusza jest na lekarstwo…

Na receptę Twe słowa….Twa dusza zaś na lekarstwo…Jakie treści zachowaćBy móc podziękować i za to…??? Na jakiej kartce papieru…I nie o kolor dziś pytam…Na jakiej czucie się rodziI stada tego, co czytasz ??? Nocne Polaków rozmowyObrazy gestów i wspomnieńI żal, że to wciąż za daleko…Choć dali tej nie zapomnę… Na zawsze już pozostanieszPanią z AndrzejowejCzytaj dalej „Gdy dusza jest na lekarstwo…”

Szary Anioł…

Czy powinnam zapytać nie, nie wiem…Wczoraj sny drżały znowu strapione…Na pytanie: czy będzie już lepiej?Wiem, jeszcze nie wiesz…Choć me oczy wciąż lepszego spragnione…. Później kroki na schodach, tam w sieni…Dźwięk czytany zgrzytaniem piasku,Kto miał zadbać o nastrój, dziś nie wiem…A twe  ślady jak stopy na piasku… Szelest stron pożółkniętej historii,Gdzieś przebrzmiałe wątki jak echo,Pobłażliwość błędówCzytaj dalej „Szary Anioł…”

Mateńko…

Jakie to będzie jutro…Dziś już Cię nie ma Mateczko…A czas, czas zupełnie spokojnieBawi się życia zawleczką… Na kredensie pożółkłyBrulion, co lat ma tak wiele,A w nim tysiące przepisów…Choć zbrakło jak przeżyć niedzielę… Pierwszą niedzielę bez CiebieI bez wspólnego obiadu,Bez kompotu z czereśniI na obrusie bez składu… Krzysztof postawił talerze…Trzy jak zawsze bywało…A dziś po razCzytaj dalej „Mateńko…”