Zrobiłam miejsce na szczęście…

Dziś odsunęłam od siebie, łzy chcące wyłącznie wiedzieć…
I przytuliłam źdźbło czule, jak swą pomiętą koszulę,
Rozpięłam pochmurne niebo, bo słońce dziś moim kolegą,
I Posłuchałam słowika, serce w jego rytm czule tyka.

Zrobiłam miejsce na moje ogromne szczęście,
Ukołysałam w ramionach, zielonookiego słonia,
I powiesiłam w mej szafie, potwora, co wyłącznie chrapie,
I rozpaliłam ognisko, będę mieć prawie wszystko!

Z kryształów łez swoich własnych, stworzyłam łańcuszek ciasny,
By uwierając w mą szyję, sprawdzał czy wciąż jeszcze żyję.
Zaplotłam radości warkocze, dziecięce uśmiechy urocze,
Jechałam też hulajnogą, moją zieloną drogą!
Zbierałam kwiatów naręcza i Tyś, Tyś przy mnie klęczał,
I blask towarzyszył mi stale, czy można z radości oszaleć?

Zielony kolor wciąż tańczy, a słowa na kształt pomarańczy,
Turlają się w świecie zapachów, nie czuję wielkiego strachu,
I żal ubywa w promilach, czy to jest zaklęta chwila?

Poskładałam z mych szeptów i marzeń
Plany na przyszłość i komiksy zdarzeń,
Co w swej prostocie szalonej, poproszą o drugą stronę,
I trzecią i czwartą od zaraz,
Czy szczęścia można uczyć się na raz?

Zrobiłam miejsce na moje ogromne szczęście,
Ukołysałam w ramionach, zielonookiego słonia,
I powiesiłam w mej szafie, potwora, co wyłącznie chrapie,
I rozpaliłam ognisko, będę mieć prawie wszystko!

Na szczęście….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: