Morze, czy może…?

Wyprowadziłam swe serce,
W sztormową, wietrzną pogodę,
Chciałam mu kazać zatonąć,
Tak dłużej żyć już nie mogę!

Wyprowadziłam swe serce,
Wszak ono, od Boga jest dane,
A skoro jest takie święte,
Niech idzie, niech tu nie zostaje!

Przecież kiedyś po wodzie,
Chodził Bóg niepojęty,
To ono niech spadnie w odmęty,
Wszak nikt nie bywa tak święty!

Jeśli potrafisz być zimne-
Mówię do serca mego,
Iść lodową ścieżyną,
To zostań,
Nie widzę w tym nic gorszącego.

Patrz mymi oczyma,
Zamroź wszystkie uczucia,
I nie pamiętaj przeszłości,
Niech ona, ci nie dokucza!

Kiedy odnajdę ten market,
Co serca na kila sprzedaje,
Kupię dwa kilo z kamienia,
Reszty niech nie wydają!


Byłoby prościej bez dźwięku,
Może głuche też kupię?
Zimne, głuche to pomysł,
Reszta może i uciec…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: