Na dobranoc na Ukrainie…

Mamulu moja, moja Mamo
Czy jutro będzie znów tak samo?
Czy będę mógł pobiec do Krzysia,
Mamuś, ja nie widziałem Krzysia dzisiaj …

Mateńko moja, Matko droga
Czarna w Twych oczach, wielka trwoga
Dlaczego okna przysłonięte?
Chciałbym zobaczyć Twą sukienkę…

Mamulu, Mamuś , Matko droga
Nie płacz, Ty będziesz zawsze zdrowa!
Nie płacz, już nie chcę iść do Krzysia,
Mateńko, ja tu zostanę z Tobą  dzisiaj!

Mamulu, za naszym oknem dudnią kule,
Mówisz, że rozerwały mu koszule…
Że jego matka tak płakała,
Została jeszcze Kasia, mała…

Mamulu, czy kiedy jutro się obudzę,
Na niebie będzie nasze słońce?
Krzysiu,  dostanie cud koszule
Na tej niebiańskiej wielkiej łące…?

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony Pani Kasi Luzar Piech

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: