Po drugiej stronie lustra…

Łzy nie znają języków
A kiedy spadają po cichu,
Lub w wielkim ferworze zdarzeń
Nigdy nie mają marzeń!

Zawsze smakują na słono
I nigdy nie na zielono,
Bez rak, bez nóg i bez duszy
Czasami, gdy los się pokruszy,
Płyną rzeką wezbraną,
Nawet o szóstej rano,
Nawet w samo południe,
Są potworne i złudne,
Bezwzględne i odbierające,
Oszukują wciąż słońce,
Promienie gasząc o wschodzie
Nawet przy dobrej pogodzie
Rozmywają nadzieję
By nie dawała wytchnienia,
By sny wciąż mroczne i obłe
Paliły własną pochodnię!

Wstyd mi, przed lustrzanym odbiciem,
Bo jak tu kochać w zachwycie?
Gdy tam morza łez płyną,
Jak żyć..? Gdy krwawisz ukraińska Dziecino…
Jak żyć…?
(AD.)

Zdjęcie wykonała moja córka Gonia


Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: