Miłość spóźniona…

Spóźniła się miłość o lata
Na przejściu została niczyja
Wiatr smutne warkocze zaplata
Niechcąco znów serca omija ..

Przyglądam się światu zza szyby
W kalosze odziane kobiety
Listy niedokończone
Od słów być może, niestety ..

Śmieszności w swych bladych sukienkach
Po szyję tę koralową..
Talia kart życiem zgrana
I każde z marniejszych – twe słowo…

Przysięgi z zawiasów wyrwane
I stada gładzonych pokus
Mleko na stole rozlane
Świąteczny od chceń biały obrus…

I szeptem wypowiadane
Źrenic najszczersze pragnienia
Troski do walca proszone
I czas co potęgi zamienia ..

W sklepie marzeń pobladłych
Niczego nie ma na kila
Chwila dzielona na wiele
Dwa gramy skrzydeł motyla…

I jeszcze echo co stare
Pucuje od świtu do zmierzchu
I to, co dawno minęło
Wciąż walczy z przeszłością o wieczność….

Kałamarz śni swym błękitem
Świetności przywodząc wspomnienia…
Szepty tęsknot wciąż chroni
Tuląc do serca wspomnienia…

Tuląc je…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj