Na ulicy…

Spotkałam na ulicy życiaSłowa zupełnie bez pokrycia,I te o korzennym zapachuPalące własny dobry nastrój… Spotkałam oczy załzawioneZamglone, bardziej poranioneKtóre nie mając nic bliskiegoBroniły duszy- serca swego… Spotkałam dłonie ukochaneTe zatroskane i niechcianeTe podające dzień słonecznyZ tych wietrznych jakby ciut mniej wieczne… Spotkałam usta nakarmione szeptemTe, które kiedyś chciały więcej,Te co od jadu zaschły trwałeTe niestworzoneCzytaj dalej „Na ulicy…”

Szepty …

Po środku łez oceanuGdzieś, gdzie marzenia bywająSzeptem odmierzasz kruszynySłów zapomnianej dziewczyny… Zbierasz czułe minutyTe porośnięte westchnieniemW półcieniu leniwe cienie,Igrają z jakimś wspomnieniem… Byłaś , jesteś i nie ma…Ślady gdzieś pogubioneSzaleństwo miało swe imięChoć chyba nie było ochrzczone… Teraz liczy się bardzoTamto , twoje w podpisie,Dziś naznaczyłaś dzień pierwszyEchem, co biło się z życiem…

Więcej niż wszystko…

Znaczy więcej niż wszystkoBo wszystko gdzieś się zaczynaTutaj trwa tak bez końcaJak w blasku świata przyczyna… Zamknięte na klucz Twe ramionaOpowiadają tak czule…Jestem, czekałam na CiebieWyszłam by lepiej zrozumieć… Tam nasze miejsce znajomeBezpiecznie rozpala ogniskoSłowa w kolejce czekająPrzed, po – z nami wszystko…! Nie można minut przechowaćOne wciąż nieprzekupneOfiarowują Człowieka. Życie, Tyś wciąż Takie smutne…Czytaj dalej „Więcej niż wszystko…”

Odejść zwyczajnie…

Już miałam odejść zwyczajnieTak jak zazwyczaj odchodzę,Cichutko stąpać na palcachZe łzami w tą niepogodę… Miałam zostawić po sobieKilka słów jeszcze ciepłychSłowo jak szal naciąganeBy czyjeś serce uleczyć… Jeszcze chciałam przystanąćPosłuchać Waszych melodii…Gdy moje good morning madam Żarzyło się – żywym ogniem… Wzruszenie trzymało me dłonieW kapliczce własnych uniesieńChciałam zupełnie tak szeptem..A tu echo, czy jesień…,?Czytaj dalej „Odejść zwyczajnie…”

Wzruszył mnie pewien mężczyzna…

Miłości rdzawej wciąż oddanyTak bez pamięci zakochany…Klawisze czarno- białej prawdyTroszczysz się o nie bez pogardy… Nie wolno odsyłać w niepamięciTamto, co dawne , co bez chęci..Nieco pożółkłe, ciut pobladłeW Twych dłoniach żyje, mówiąc prawdę… Jak trzeba kochać, jak szanować…??Wciąż pragnąc, czule tak piastować,Skłonię swą głowę w cud zachwycieJózef daruje drugie życie…

Kolejka… W podtytule: Kiedy Bóg się wyprowadził…

Długa kolejka w mej okolicyPani Kowalska wciąż głośno krzyczy..Sprężyna trzasła skończył się cud,Co na to wszystko nasz dobry Bóg??? Cieżary wielkie poustawialiWażą się losy z nie jednej staliDobrze że w niebie kolejki brakMożna to przecież odczytać w spak… Pan Bóg swe oczy zdziwione przecieraCzy to możliwe, co dzieje się teraz??Jedna modlitwa i jeden BógPodły człowieczeCzytaj dalej „Kolejka… W podtytule: Kiedy Bóg się wyprowadził…”

Czy ja się nauczę…

Czy ja się wreszcie nauczęWłasną troskę zamrażaćZamykać oczy za dniaI z nikim już nie rozmawiać. Czy ja się wreszcie nauczęŻe łzy są moje na stałe, Że tańczą moją melodięŻe żyją drżące, zbolałe… Kiedy pozbieram to swoje…Spakuje do własnej walizki,Dostałam słonecznikowąW niej wciąż słoneczne odpryski… Bałam się dziś o człowiekaCo dobrym mi się wciąż zdaje…Zmroziło mnieCzytaj dalej „Czy ja się nauczę…”

Rozmowa z Pawłem na odległość…

Pawełku spadł pierwszy śniegZa oknem tak bardzo szpitalnie,Biało i zimno jest wciąż A ja tu czekam na arię. Pawełku chcę zaczarować czasPrzesunę wszystkie zegaryI Ty będziesz tak z nami trwałI nie są to żadne czary ..!!! Słońce łaskocze policzkiWiosna puka do okna,Patrzę na Twoją twarzWiosenna, zupełnie nie obca….!! Grupa rozrasta sięJózef spotkanie planujeLatem przywita CięDobrzeCzytaj dalej „Rozmowa z Pawłem na odległość…”

Pod wiatr…

To nic, że czasem pod wiatrŻe życie zaplata godzinySłowa milkną gdy w snachTęskniąc, swe niebo tworzymy…. Dziś nie udało się choćPlany pachniały jaśminem,Z nieba na ziemię spadłPodarek niechciany i zimny… Nic nie zastąpi Twych słówI planów, Na to,co zdarzyć się miało… Nikt nie zabierze mi dniTak wiele z nich we mnie zostało… Życie rozsyła kuponyWybieramCzytaj dalej „Pod wiatr…”

Droga do nieba…

Zimno i trochę burzowoNa drodze do nieba nazwanejOddałeś wszystko co swoje A serce, je również oddałeś..??? Skąd wątpliwości jak pianaUnoszą się na powierzchni?Kieszenie pełne po brzegiSmutnej życiowej treści… Na horyzoncie dwa ptakiO Ikarowym wyznaniuUnoszą ku słońcu pragnieniaŁzawe do wody spadają… Walka z góry przegranaA może wygrana inaczej?Krok, rok czy dekada…?Uśmiechasz się, może płaczesz… Warto, nieCzytaj dalej „Droga do nieba…”