Czemu Aniele wciąż się dziwiszOczy przysłaniasz dłońmi swymi,Wszak idą święta czas radościA ty tu wciąż między obcymi… Tyle ci dano, nie pamiętasz?Wciąż upychano pragnień stosy,A ty ścierałeś łzy strug swoichWciąż bardziej nagi, bardziej bosy… Zobacz światełka na wystawiePani kupiła podarunki,Gdzieś pogubiła przy zabawieOd swego serca wątłe sznurki… Gluchyś, czy rozum postradałeś…?Udawać trzeba świat tak każe,Czytaj dalej „Cudze – nie boli…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Aktor dramatyczny…
Co chciałbyś robić, kim chcesz zostać…?Pytałam choć wciąż milczał świat…Nie spodziewałam się autostrad,Wszak miałeś wtedy kilka lat… Zegary brody chodowałyKalendarz żółto- srebrnych kart,Wciąż Ciebie pytam: kim chcesz zostać…?Na karku Twym przybyło lat… I wymyśliłam sobie, Ciebie…Po środku zdarzeń w których TyWiesz wszystko, przecież musisz wiedzieć…Jak spełniać i smakować sny… Górnikiem nie chcesz być, rozumiem.Kolarstwo TobieCzytaj dalej „Aktor dramatyczny…”
W dniu Twoich urodzin…
W dniu Twego święta, DziecinoAnioł przycupnął tuż obok,Razem z Bożą DziecinąKroczyć będą Twą drogą… Jesteś światłem na ziemiDrogi ludziom oświecasz,Więcej w Tobie jest złotaNiż w sercu każdego człowieka…!!! Osiem lat tu na ziemiSłychać śmiech Twój radosny,Wiatr i gwiazdy na niebiePrzywołują łaskotki… Niech na zawsze przy TobieBędzie szczęścia i miłość…Goń za marzeniami…Jutro staje się chwilą… SpełniajCzytaj dalej „W dniu Twoich urodzin…”
Po swojemu na pół…
Okradło mnie życie z zachwytówZłodziejsko skromnie, po cichuI z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrójI z ciebie, co żyjesz jak król… Została podłoga i stółI ściany i bólu ten ból,Co dbał o swą przyszłość i był wciąż tak blisko…Choć czasem to swoje tam knuł… A ja po swojemu na pół, i modły zanoszęCzytaj dalej „Po swojemu na pół…”
Anioła ostatek…
Żył pewien Anioł bez miłościTaki patronat w niebie dostał,Od urodzenia płakał tylko…Wśród labiryntów i autostrad… Kiedy swe pierwsze kroki stawiałStopy mu grzezły w słonym błocie…Nie umiał brać, wciąż tylko dawał…Marząc wśród wielu – o jednej z pociech… Pieśni z tych rzewnych nucił stałe,Jakby mu ramion nie starczało,I wciąż zamieniał ze słów pierwszychTo słowo ,,jest” na Czytaj dalej „Anioła ostatek…”
W dniu urodzin…
Na każdy z dni Twoich szarychDaruję te okulary,Które w najszczerszym obliczuGłaszczą sny, które krzyczą… Na każdy dzień słony , blady…Przywiodę najszczersze czaryZapach ogrodu w maju,Który nadzieję ocalił…. Na każdy z dni Twych za krótkichDaruję dłonie, co smutkiPrzegarną blaskiem serdecznym,By dom Twój był już bezpieczny.. Na każdy dzień Twych urodzinZamówię bukiet dni dobrych,Które daruję Ci wCzytaj dalej „W dniu urodzin…”
…
Serce już nie oddycha…Mówią, że z żalu tak pękło …Że życie je zadusiłoSłoną ludzką udręką.Że zaufało po pańskuŻe chciało szlachetnie, inaczej…Że tłumaczyło wciąż słowaA z nimi sto różnych znaczeń…A w zamian …?Nie było w zamian…Głuche śmiechu oblicze…Nie potrafiło inaczejJak zawyć, i z bólu skowyczeć…Nie było obok człowiekaWśród ludzi, nie miało nikogo…Gdy raz przestało oddychaćNikt nieCzytaj dalej „…”
Moje dryblasy…
Dziękuję za dzisiejsze wrzaski na chodniku… W jakąś zupełnie szarą środę A może nawet od niechcenia…Mój Jacek, Paweł może WłodekChce przez przypadki świat odmieniać…!! Już nie pamiętam jacy byliCzy zeszyt ciążył im u ramion,Czy może jednak chcieli więcejZ nutą, że choćby jeden Anioł… Dziś mnie poznają na ulicyDryblasy tamtych lat, co przeszły,Krzyczą uśmiechem nieskrywanymI tym,Czytaj dalej „Moje dryblasy…”
Jedna baba drugiej babie…
Dziś pewna pani drugiej paniChoć całość z gruntu jest do bani,Chciała pokazać, co potrafiNa oczach całej swej parafii… Zaczęła tupać swym bucikiemA później przeraźliwie krzyczeć:Że ona właśnie tu w tej chwiliChce by ją ludzie oświecili.. W niewyraźności własnych żądań,Gdzie język wątle się pogrążał,Pragnie usłyszeć daje słowoCzy świat wymieni jej królową…??? Bo ta, co jest jejCzytaj dalej „Jedna baba drugiej babie…”
Kiedy mężczyzna zachoruje…
Kiedy mężczyzna zachorujeCzuje się w kościach epidemię,Temperatura nie folgujeRtęć pędzi ogień tak szalenie…!!! Mija 36 i 7… By nie odpuścić, daję słowo…Pogrzebie Adamowe plemię. Chorobą ,,37″ gorączkową !!! Jak zwariowane dusi, trzaskaW oczach dwie świece żarem płoną…Nie ma ratunku, ni nadziei…Extrama unctione – ,,ono” I tylko w snach ukołysaneDalsze marzenia, plany wszelkieA na kamieniu zapisane:ŻyłCzytaj dalej „Kiedy mężczyzna zachoruje…”
