Wczoraj zadzwonił telefonA może dzwoniło to echo…Na stacji zbolałych marzeńSen się śnił, chcąc się zdarzyć… Stał w korytarzu niewielkimW dłoniach trzymając muszelki,A może kamienie i piasek…Z mchem z zapomnianych poddaszy… Dobrze, że wczoraj dzwoniłeś…Opowiadając jak żyjeszŻe dom i pracy tak wiele,I w cieniu wciąż przyjaciele … Że mało dni wyczekanych…Na progach bledszych, zaspanych,Że trawy zajęteCzytaj dalej „Echo…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Pozytywka…
Gdy mówiła o nim płakała…Mięła w dłoniach kartki papieru,Co dzień w myślach listy pisałaOd słów drogi mój Przyjacielu… Mogła mieszkać jak długo wciąż chciałaKlucz zgubiony brak też meldunku…W blasku źrenic jego zostałaW obietnicach swych pocałunków…. Ile razy na dróg rozstajachPogubili i gesty, i słowa…Los się musiał tak wielce postaraćTaką miłość dla ludzi przechować…. Zegar taktyCzytaj dalej „Pozytywka…”
Nauczyłeś…
Nauczyłeś śpiewać kamienieI ramiona wyciągać do nieba…Czasem byłeś prostym złodziejem…Czasem cząstką wiecznego chleba… I pozostał kamień bez CiebieNi go kopnąćNi sercu darowaćJak mam żyć bez Ciebie, już nie wiem….Nawet gorzej bez Ciebie chorować… Dzisiaj Basia na spacer jechała…Zamiast kwiatów, mówi od Ciebie….Czy Ty Boże w tym niebie niebieskimNie masz żalu… Pewnie nie masz..Choć sama jużCzytaj dalej „Nauczyłeś…”
8-go Marca…
Na muślinowym papierzeSerce narysowałeśA później w każde ,,nie wierzę”Po jednej róży schowałeś…I dla pewności po wiekiNa progu starego domuPomiędzy kute zawiasyWcisnąłeś: Boże dopomoż…Ubrałeś me dłonie starannieW dwie Twoje stargane,I wyciszyłeś budziki,Nim serce wstanie, czekane…Moje pytania odwieczne posadziłeś w fotelu…Będą mogły odpocząćnim ja dojdę do celu…I pochyliłeś nade mnąWszystkie trawy, gałęzie…I zaśpiewałeś choć szeptemŻe dobrze jużCzytaj dalej „8-go Marca…”
Opowiedz…
Opowiedz mi o miłościZwyczajnie dobieraj kolory,I trzymaj mocno za ręceW chłodne jesienne wieczory… Czasem zupełnie na przekórUbierz swe spodnie na szelkach,A ja czekając na proguZa nimi będę wciąż zerkać… Śmiej się do mnie tak pięknieJak ty, tylko potrafisz,A kiedy będziesz dalekoSetki ślij fotografii… Na każdy dzień z tych deszczowychI na słoneczne poranki,I nawet wtedy gdyCzytaj dalej „Opowiedz…”
Teresko…
Czasami zdarza się przypadkiemŻe stół ożywa daję słowo,Za sprawą duszy, co na krzesłach.Obleka barwą się życiową…. Spod tego stołu zaś wychodząChoć on na czwartym piętrze stoi,Korzenie które złego świataNieprzyzwoicie się nie boją…!!! A jeśli ma się w życiu szczęścieTo oczy oczom podarują,Ciepło księżyca, niebo całeŹrenice Teni tak smakują…!!! Ma w swych źrenicach spakowane…Dobro, co idzieCzytaj dalej „Teresko…”
Mamo…
Nauczyłaś mnie Mamo, korali…I sukienek bzem tak pachnących…I choć dzień kolorami wciąż mami…Twój okazał się dziś bardziej śpiącym…. Twoje słowa jak wersy piosenkiKtórej dziecko uczy się pierwsze…Tylko dziś zupełnie już nie wiemCzy to słowa Twoje, czy wiersze…? Stół nakryty tak po TwojemuI ten obrus z płatków różanych…Tylko zaproś Matulu do stołu,Tylko powiedz żart tak czekany…Czytaj dalej „Mamo…”
Targane kalendarze…
Gwiazd w Twoich oczach nie zliczęI troski o drugiej nad ranem,I ciszy, która wciąż krzyczyGdy wszystko przez los potargane…. Zegarom zabieram godzinyChowam pomiędzy strofami,Jak tamto wczoraj…pamiętasz…?Choć ono do dziś jeszcze mami… Na palcach, marzenia odkrywamChustami tęsknot pijana…W karawce deszcz nieco słonyI dwie krople szampana… Może, nie wszystko stracone…Może, warto wciąż jeszcze…???Choć deszcz swe nokturny wygrywa…ACzytaj dalej „Targane kalendarze…”
A Ludzi za idiotów mają…
Podtytuł: Piekielnie białe szaty… W gazecie dano ogłoszenie ..Że jest wystawa połączona…Że pewna pani dziś nic nie wie…Że tamta druga jest proszona… Że to kalumnie, wyciskane…Że one wcale się nie znają…Że drogi nie są poznaczone…Wciąż ludzi za idiotów mając… Że obiecały wzajem sobieNiczego więcej nie pamietać…I że choć były już po słowieKto by chciał kłamstwaCzytaj dalej „A Ludzi za idiotów mają…”
Wytrawne szale…
Bo kochać trzeba potrafić…Wciąż uczę się dzielnie miłości..Chwil na fotografii…Co czasem przychodzą w gości… I ludzi się uczę, tych moichNa progu własnego domuI słów zupełnie niechcianychI mego: Boże dopomóż…! Czasem uczę się CiebieZdając kolejny egzamin…Mówisz, że muszę to wiedziećZ dopiskiem po co i na nic… Zaparzam w mej filiżanceSmak tobie podobny…Z pytaniem niemo zadanymCzy abyCzytaj dalej „Wytrawne szale…”
