Anioł kierunek pomylił , bliżej mu było do nieba…A ja wciąż na swoich rozstajach z napisem: tego mi właśnie potrzeba…Biegł ten Anioł przez chwilę, głowy ku mnie nie zwróciłTamto takie świetliste, ciężko do łez znów powrócić… I jeszcze na ten dodatek, co przecież tak jest zbyteczny…Zostawił napis na ziemi: serdecznych, koniecznie bardzo serdecznych….!!!! To nic,Czytaj dalej „Nie o Tobie…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Dla Ciebie…
Najlepsze – jakie jest mój Panie…?Można je poznać po kolorze…?Czy można szczęście z czymś pomylić…?Czy to najtwardszy z twardych orzech….? Chcę podarować cud KobiecieNajlepsze o zapachu serca…I ty jej Panie dopomożeszWciąż tylko czule na nią zerkaj… !!! Nim świt przeważy własną siłąWszystko, co ciemne i bezdźwięczne,Ty ześlij siłe, jej mój PanieTo najwierniejsze z pięknych serce…!Czytaj dalej „Dla Ciebie…”
Cudze – nie boli…
Czemu Aniele wciąż się dziwiszOczy przysłaniasz dłońmi swymi,Wszak idą święta czas radościA ty tu wciąż między obcymi… Tyle ci dano, nie pamiętasz?Wciąż upychano pragnień stosy,A ty ścierałeś łzy strug swoichWciąż bardziej nagi, bardziej bosy… Zobacz światełka na wystawiePani kupiła podarunki,Gdzieś pogubiła przy zabawieOd swego serca wątłe sznurki… Gluchyś, czy rozum postradałeś…?Udawać trzeba świat tak każe,Czytaj dalej „Cudze – nie boli…”
Aktor dramatyczny…
Co chciałbyś robić, kim chcesz zostać…?Pytałam choć wciąż milczał świat…Nie spodziewałam się autostrad,Wszak miałeś wtedy kilka lat… Zegary brody chodowałyKalendarz żółto- srebrnych kart,Wciąż Ciebie pytam: kim chcesz zostać…?Na karku Twym przybyło lat… I wymyśliłam sobie, Ciebie…Po środku zdarzeń w których TyWiesz wszystko, przecież musisz wiedzieć…Jak spełniać i smakować sny… Górnikiem nie chcesz być, rozumiem.Kolarstwo TobieCzytaj dalej „Aktor dramatyczny…”
W dniu Twoich urodzin…
W dniu Twego święta, DziecinoAnioł przycupnął tuż obok,Razem z Bożą DziecinąKroczyć będą Twą drogą… Jesteś światłem na ziemiDrogi ludziom oświecasz,Więcej w Tobie jest złotaNiż w sercu każdego człowieka…!!! Osiem lat tu na ziemiSłychać śmiech Twój radosny,Wiatr i gwiazdy na niebiePrzywołują łaskotki… Niech na zawsze przy TobieBędzie szczęścia i miłość…Goń za marzeniami…Jutro staje się chwilą… SpełniajCzytaj dalej „W dniu Twoich urodzin…”
Po swojemu na pół…
Okradło mnie życie z zachwytówZłodziejsko skromnie, po cichuI z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrójI z ciebie, co żyjesz jak król… Została podłoga i stółI ściany i bólu ten ból,Co dbał o swą przyszłość i był wciąż tak blisko…Choć czasem to swoje tam knuł… A ja po swojemu na pół, i modły zanoszęCzytaj dalej „Po swojemu na pół…”
Anioła ostatek…
Żył pewien Anioł bez miłościTaki patronat w niebie dostał,Od urodzenia płakał tylko…Wśród labiryntów i autostrad… Kiedy swe pierwsze kroki stawiałStopy mu grzezły w słonym błocie…Nie umiał brać, wciąż tylko dawał…Marząc wśród wielu – o jednej z pociech… Pieśni z tych rzewnych nucił stałe,Jakby mu ramion nie starczało,I wciąż zamieniał ze słów pierwszychTo słowo ,,jest” na Czytaj dalej „Anioła ostatek…”
W dniu urodzin…
Na każdy z dni Twoich szarychDaruję te okulary,Które w najszczerszym obliczuGłaszczą sny, które krzyczą… Na każdy dzień słony , blady…Przywiodę najszczersze czaryZapach ogrodu w maju,Który nadzieję ocalił…. Na każdy z dni Twych za krótkichDaruję dłonie, co smutkiPrzegarną blaskiem serdecznym,By dom Twój był już bezpieczny.. Na każdy dzień Twych urodzinZamówię bukiet dni dobrych,Które daruję Ci wCzytaj dalej „W dniu urodzin…”
…
Serce już nie oddycha…Mówią, że z żalu tak pękło …Że życie je zadusiłoSłoną ludzką udręką.Że zaufało po pańskuŻe chciało szlachetnie, inaczej…Że tłumaczyło wciąż słowaA z nimi sto różnych znaczeń…A w zamian …?Nie było w zamian…Głuche śmiechu oblicze…Nie potrafiło inaczejJak zawyć, i z bólu skowyczeć…Nie było obok człowiekaWśród ludzi, nie miało nikogo…Gdy raz przestało oddychaćNikt nieCzytaj dalej „…”
Moje dryblasy…
Dziękuję za dzisiejsze wrzaski na chodniku… W jakąś zupełnie szarą środę A może nawet od niechcenia…Mój Jacek, Paweł może WłodekChce przez przypadki świat odmieniać…!! Już nie pamiętam jacy byliCzy zeszyt ciążył im u ramion,Czy może jednak chcieli więcejZ nutą, że choćby jeden Anioł… Dziś mnie poznają na ulicyDryblasy tamtych lat, co przeszły,Krzyczą uśmiechem nieskrywanymI tym,Czytaj dalej „Moje dryblasy…”
