Serce pękło…

I wyżebrałam gram uwagiA zaraz potem serce pękło,. Uniosło sny dla niepoznakiWdzięcznością rozpalając piekło. I zasuszyłam bukiet słonyZ dziurawych słów, co nic nie znaczą,I z rąk i z oczu poranionychKtóre wciąż cudze długi płacą… I przeglądając się w kałużyDotknęłam zimnych obcych marzeń,Chichotem losu naznaczonych,W kalejdoskopie mętnych zdarzeń… Przechodzień jeszcze chciał dorzucićŻe żartem była rzeczywistość…Los szedłCzytaj dalej „Serce pękło…”

Dobroci, lata świetlne…

Ta, co ogień zawstydzaI wiatr i w górze obłoki,Od Której świt wiecznie czerpieOdgłosy serdecznych kroków…! Tej, co w pas się kłaniająZegary na lądach i w wodzie,Słońcu co czułym promieniemDaruje każdej zagrodzie….! Wulkany wciąż oniemiałeI zawstydzone wciąż milczą,Gdy Kasia budzi do życiaPrzeszłość, teraźniejszość i przyszłość….!! Gdyby tak na wyścigi…Lecz przecież od zawsze jest znane…Kasia, to dobroćCzytaj dalej „Dobroci, lata świetlne…”

Kaszubki z Chwaszczyna…

W zaczarowanej krainieChwaszczynem zwanej od wiekówŻyją Ludzie co sercemPłacą przy każdym oddechu…. Korzenie oplotły ich duszeA ona śpiewem utkana,Melodię światu wskazujeOd zmierzchu do czulszego rana … Ich dłonie chlebem pachnąceI oczy i usta i serce..Darują co najpiękniejszeTym, co w wielkiej rozterce…! Ścielą ścieżyny czułościRadość głosząc ku niebu!Ludziom Kaszebów potrzebaTchnienia Ich najczulszego…! I gdyby świat miałCzytaj dalej „Kaszubki z Chwaszczyna…”

Trzoda….

W kloacznej zawartościNa dnie ukrytych zdarzeń,Ktoś wybił wszystkich ludziA z nimi stada marzeń…! W szeregach pomyj pańskichDziś karmią lud ospałyMiernotą małych miernot,I kłamstwem doskonałym…! I ci co miast na czterechNa dwóch rozdają karty,Nienawiść na granicyChcą zdeptać podłym żartem…! Podajmy w wiadomościWybór nad wyboramiTrzoda górą na co dzieńZwłaszcza przed idiotami …

Odwrotnie niż Hammurabi…

Dziś, adwokatem diabła…Choć po co…?Można przecież wciąż pluć,I to, nie tylko nocą…Można oczerniać i deptaćNa zgliszczach własnego piekła…! Można budzić się ranoI podłością zaspanąFlancować w swej duszy pogniłej,Każdy zbutwiały uczynek…!Można każdy wysiłek, przedkładaćNad marną nienawiść z kiścią tego czym zawiść,. Pachnie u ludzi niewielkich…Ot, taki odgłos muszelki, która szeptem swym rani … Idiotów, zaś ciągleCzytaj dalej „Odwrotnie niż Hammurabi…”

Gaje …

Nie widzieć, nie słyszeć i nie czućZostawić po sobie kruszynyTe szorstkie i oschle w niebycieJak łzy pobladłej dziewczyny… I pozamykasz na klodkęSny omdlałe i troskęBose stopy starganeI to, co na litość Boską… Puszystość plugawych spojrzeńUmieścisz na jednym z obłokówNiech tam z nimi robią porządekW zamian za ziemski twój spokój… Bawisz się w boga człowieczkuMarnyś, choćCzytaj dalej „Gaje …”

Czas wiosny…

Znów nie śpisz , choć czwartaI trzecia i druga i piersza,Tęsknotą sny karmiszA ja, je układam w swych wierszach…. Za oknem, choć oknoUparcie do serca zaglądaRysują się plany na przyszłośćDrży wiatr, jakby dość miał spoglądań… Czas oszroniony, zaspanyLiczy gwiazdy co spadły,Mrucząc tren o radościŻe żyje, choć dusze pobladły… Tylko kamień w ogrodzieTen nadzieją porosły,Wie, żeCzytaj dalej „Czas wiosny…”

Rozprawy z echem…

Raz jeszcze z tryliona powodówDotykam źdźbła morskiej trawy…. Czy ona morska czy ludzkaA los, czy dla niej łaskawy?? Wiatr drogowskaz najczulszyPrzyjaciel od słońca i deszczu,Ten który pierwszy przychodziZostaje, nie bojąc się przeszkód… Jesteś, zapytam ponownie..Oczu twoich nie słyszę,Nie drżą struny najczulszeNie tańczą , nie chcą usłyszeć… A może jesteś, tuż obokPrzeciągam światło do zmierzchuLiczę polneCzytaj dalej „Rozprawy z echem…”

Czy zdążysz…?

Udało się ludziom zabłądzićZakręcić i pozamykać,I łzy dziś kapią na suchoI zegar niezgrabnie utyka! Udało się ludziom od zarazZatłuc w sobie człowieka,Nie karmić i nie zajadaćWyłącznie parszywie szczekać….! Na smyczy ciągnąć swe jaźnieI nie otwierać małego,Zabijać świat wyobrażniPuszką beznadziejnego…! Podawać zimne trzy razyPustemu klaskać i kwilić,Tamto, już dawno skąpaneW podłości żałobnej chwili… Nim odejdzie przedCzytaj dalej „Czy zdążysz…?”

Ptaszyna nielotna…

W ogrodzie własnej nienawiściSłowa przemycam nieprawdziweChybocze deską wyobraźniWciąż ożywiając to fałszywe… Już odebrałam to co ludzkieWciąż czuję przynależną własność,Ptaszyną jestem śmiercionośnąZa ścianą podłość, złość i zazdrość….! Kolorów nie znam, słów nie umiem,Sprawdzam schematy ociemniałeAlfabet wyuzdanej treści…Małość, szaleństwem dobrze znanym…. I choć zza grobu, to przysięgam!Pacierze nienawiści składać,Wciąż jeszcze mogę brać, nie dając..Bagnem podłości się napawam….