Kawałek szkła..

Kawałki szkła w bladym okuW sercu żal brzmi przeciągle…Proszę o święty spokójChadzam wyłącznie swobodnie… Proszę nie mylić się więcejZnaleźć inne zabawki,I poodrywać po troszeZupełnie jak u F. Kawki Brudem nie karmić przechodniów Zabawa ta obrzydliwa…Nie da się splamić honoruI honor obłudą obszywać… Zupełnie to nie jest mojeW naturze wynaturzone,Ból nie jest bólem gdy boliLecz gdyCzytaj dalej „Kawałek szkła..”

Nic…

Nic – majątek serca niewielkiNic – zielone dno od butelkiNic -zakryte brudy po szyjęNic- udaje że jeszcze żyjeNic -wciąż karty zamieniaNic- takie nic od niechceniaNic- oszukuje z naturyNic- kawałek bzdury nie bzduryNic-tego wcale nie byłoNic- nawet mi się nie śniło…!!!

Moja cudza….

Ona jest moja, choć jest cudząPożyczam sobie jej westchnienia,Gdzieś tam w oddali jacyś ludzieKogoś kochali bez wytchnienia… Na niej ukryte pocałunkiW swej melancholii zatopiona,Szukasz człowieka czy swych złudzeńA winny kto jest On czy Ona…??? Ciepły choć zimny w swojej treściGdzieś zapomniany może wzniosły..?Maleńkie trawy szepczą czułeO miłowaniu własnej siostry… Sennie czy tylko mi się zdaje…NutyCzytaj dalej „Moja cudza….”

Na przeprosiny…

Wybiorę z księgi olbrzymiej, słowa puszyste od śmiechuNa lewą stronę obrócę, po prawej wciąż brudne od grzechu..I poukładam się z Panem, tym od gwiazd i od niebaŻe przecież inaczej nie można, a można tak jak mi trzeba…!!! Straciłem choć wcale nie miałem, choć może mi się zdawało,Rzucałem i podnosiłem i ciągle było mi mało…Chciałem spróbowaćCzytaj dalej „Na przeprosiny…”

Na przeprosiny…

Wybiorę z księgi olbrzymiej, słowa puszusye od śmiechuNa lewą stronę obrócę, po prawej wciąż brudne od grzechu..I poukładam się z Panem, tym od gwiazd i od nieba…Że przecież inaczej nie można, a można tak jak mi trzeba… Straciłem choć wcale nie miałem, choć może mi się zdawało,Rzucałem i podnosiłem i ciągle było mi mało…Chciałem spróbowaćCzytaj dalej „Na przeprosiny…”

Oczy…

Oczy wysłały telegram, bez adresata niechcący…Że tu czas ze wszystkim zwleka, że nie jest nazbyt męczący..Poukładały zachwyty od niedowierzań ku szczytomOfiarowując coś nadto, poezję tę nieco ukrytą… Rozsiadły się wielkie pragnienia, mając apetyt na jeszcze..Słońcu kazały zaczekać, nim zniknie sielskie powietrze…Gdzieś z Ktosiem flirt ledwie zaczął, a może to tylko w oddaliJakieś zgubione marzenie odCzytaj dalej „Oczy…”

Dla Ewy…

Ewuniu… Czas jest zachłanny… Mało mu dużo, za małoOdbiera sekundy wzruszeń, Gdy Tobie ich nie zbywało…Jest drapieżny i boliChoć mówi się o nim łagodnie…Czas jest zimny i drwiącyPrzymierza niejedne spodnie…Gdyby się chciało przekupićTen czas, za złote dwa grosze,Nie znalazłbyś marny Człowiecze Wkupnego jaki czas nosi…Złość pomieszkuje w Twym sercuI żal się nad nią unosiCzas nieubłagany,Czytaj dalej „Dla Ewy…”

Na przeciw…

Wyszłam na przeciw marzeniomZbieram liście jak listyJesień szepcze o życiu,O chwilach, co są dla mnie wszystkim… Wachlarze wspomnień układamZe złota, żółci, zieleni,Podotykałam twych oczuI cieni, życiowych cieni… Wybieram drogi piaszczysteNa których trawy porosłyNa nich odbite wciąż śladyLudzkich łez czasem rosy… Bije tu twoje serceTulą mnie twoje dłonie,Chopin w konarach baletnicI ja i ty no iCzytaj dalej „Na przeciw…”

Nic poza wiersz…

I czy mam zostać czy uciekaćA śpiewać po swojemu mam…?Idę śladami swych zaczekań,Pełne kieszenie mgieł wciąż mam… Spojrzę z daleka na twe dłonieIch drżenie nosi słodki znak,W pogoni myśli niepokornychMaluję w sercu kształt i smak… Marzena stawia swe pasjanseTen zielonkawy wciąż jest mój,I filiżanki i fajanse…Oblekam w koronkowy strój… I choćby cały świat dziś zamarłJaCzytaj dalej „Nic poza wiersz…”

Sto pięćdziesiąt trzy…

Poprzyklejałeś do mych oczuNa stałe lodowate łzy,Zupełnie nie mam jak odpocząćŚwiat cały w mej gorączce drży… Poszukam sobie innych oczuCo w mym zastępstwie będą śnić..Choć raz je zaskocz we dnie w nocyA może jednak tak ze trzy…. Litania twoich długich potrzebJak rozkład jazdy autobusu,Linia B osiem , potem trzy…Pętla- za pętlą święty spokój! Chłodne, jesiennymCzytaj dalej „Sto pięćdziesiąt trzy…”