Na zakończenie…

Za tamtą górą, wielkim drzewem,
Jest twoje miejsce, tam twój dom,
Ja tutaj żyję w wielkim gniewie,
Wiatr zimny splątał stado wron…

Odarte strzępy z kalendarza,
Które krzyczały głośno tak,
Że innym nigdy się nie zdarza,
A tobie właśnie, tobie tak…
!!!

Zabrakło miejsca, brakło czasu,
Już pogodziłam z wiatrem się,
Poprawiam stale marny nastrój,
Mówisz, że nie chcesz, a jest źle…

Zza okna się uśmiecha słońce,
A u mnie pada tylko deszcz,
Obiecywałeś, że zostaniesz,
A wyjechałeś Bóg wie gdzie…

Nie teraz, później, mam poczekać
Na lepsze czasy, nastrój twój,
Uciekasz, ja chyba uciekam,
Wygodny strój i buty włóż…

Nie kocham, kocham i nie kocham,
Obrywam płatki dzikich róż,
Liczę do ośmiu potem szlocham,
A na policzki kładę róż…

Nie ma piosenki, nie ma wiersza,
List tylko wtedy, gdy snu brak,
Zapytam się polnego świerszcza,
Jak na tych skrzypcach zacząć grać…

W natłoku skamieniałych zdarzeń,
Skostniały ręce, słów już brak,
Jesteśmy dalej, niż przed rokiem
Me ślady pokrył kurz, twe piach…

Naklejam znaczki na kopercie,
Znów napisałam niemy list,
Tam gdzie adresat puste miejsce,
A o nadawcy nie wiem nic….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: