Już wróciłeś, nie jesteś chory, Ze spaceru czy polowania? Kto się tobie dziś nie spodobał? Może chodził w nieładnych ubraniach…? Może mówił w obcych językach Albo modlił się nie po Twojemu Wielką krzywdę – czyś dzisiaj uczynił? Temu parszywemu bliźniemu….!!!!
Trzeba szybko, a nawet pilnie udać się do okulisty, Wzrok twój mały człowieku zawodzi, Obraz staje się wciąż bardziej mglisty! Już nie widzisz człowieka w człowieku Tylko wroga, co trapi twe myśli Zapowiada się dżdżysta pogoda Taka, co porani nas wszystkich…!
Już nie widzisz dziecka, kobiety Ani ojca, ni dziadka dla wnuków… Tylko czekać gdy listy wywieszą Kogo dzisiaj trzeba usunąć…!
Jaka matka dziecko uderza? Jaki dziadek tłucze kobiety? W jakim kraju zło dziś zwycięża Synku w Polsce, w Polsce – niestety…
Ale mamuś powiedz kochana Czy w ich domach babcia nie żyła? Która od samego świtania Czułych pieśni im nie nuciła!? I na stole na białym obrusie Swoich drżących dłoni nie kładła Nie mówiła im: Żyj tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał… Bo inaczej podobnyś do diabła…!!!
O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów