Serce już nie oddycha…Mówią, że z żalu tak pękło …Że życie je zadusiłoSłoną ludzką udręką.Że zaufało po pańskuŻe chciało szlachetnie, inaczej…Że tłumaczyło wciąż słowaA z nimi sto różnych znaczeń…A w zamian …?Nie było w zamian…Głuche śmiechu oblicze…Nie potrafiło inaczejJak zawyć, i z bólu skowyczeć…Nie było obok człowiekaWśród ludzi, nie miało nikogo…Gdy raz przestało oddychaćNikt nieCzytaj dalej „…”
Archiwa autora: annadruszcz
Moje dryblasy…
Dziękuję za dzisiejsze wrzaski na chodniku… W jakąś zupełnie szarą środę A może nawet od niechcenia…Mój Jacek, Paweł może WłodekChce przez przypadki świat odmieniać…!! Już nie pamiętam jacy byliCzy zeszyt ciążył im u ramion,Czy może jednak chcieli więcejZ nutą, że choćby jeden Anioł… Dziś mnie poznają na ulicyDryblasy tamtych lat, co przeszły,Krzyczą uśmiechem nieskrywanymI tym,Czytaj dalej „Moje dryblasy…”
Jedna baba drugiej babie…
Dziś pewna pani drugiej paniChoć całość z gruntu jest do bani,Chciała pokazać, co potrafiNa oczach całej swej parafii… Zaczęła tupać swym bucikiemA później przeraźliwie krzyczeć:Że ona właśnie tu w tej chwiliChce by ją ludzie oświecili.. W niewyraźności własnych żądań,Gdzie język wątle się pogrążał,Pragnie usłyszeć daje słowoCzy świat wymieni jej królową…??? Bo ta, co jest jejCzytaj dalej „Jedna baba drugiej babie…”
Kiedy mężczyzna zachoruje…
Kiedy mężczyzna zachorujeCzuje się w kościach epidemię,Temperatura nie folgujeRtęć pędzi ogień tak szalenie…!!! Mija 36 i 7… By nie odpuścić, daję słowo…Pogrzebie Adamowe plemię. Chorobą ,,37″ gorączkową !!! Jak zwariowane dusi, trzaskaW oczach dwie świece żarem płoną…Nie ma ratunku, ni nadziei…Extrama unctione – ,,ono” I tylko w snach ukołysaneDalsze marzenia, plany wszelkieA na kamieniu zapisane:ŻyłCzytaj dalej „Kiedy mężczyzna zachoruje…”
Gwiazdy spadają przed świtem…
Najdłuższe są noce…Zaspane, złośliwe wskazówki zegara,Uwodzą czasu opieszałości…Nawet powieki dotąd nieprzekupne, Po zmroku stają się kolaborantami tęsknoty i żalu…Echo zastygłych chceń, złośliwie zdaje się być głuche…Nicość nabiera wielkości kłaniając się z wysokości szczytom Mont Blanc…Obecności nie można przecenić…Ona brzmi nutami walca,Skrzy się czułością ramion,Biorąc w posiadanie bicie drżącego serca….Obecność zna odpowiedzi…Czyta i pragnie…Ofiarowując czułość pożółkłychCzytaj dalej „Gwiazdy spadają przed świtem…”
Anioł bez serca…
Spotkałam Anioła bez serca, nie żeby od razu złego…Oddał on serce kobiecie, na skraju życia własnego…Gdy szła mglistą drogą powoli, wiatr ją smagał po twarzy,Wpatrzona w ziemię, zszarzała, bez wiary w to, co się zdarzy….Anioł spojrzał troskliwe, po anielskiemu jak umiał,Chciał ją o coś zapytać i nagle….. wszystko zrozumiał… Zamilkł w wielkiej pokorze, spuścił pobladłeCzytaj dalej „Anioł bez serca…”
Jeden… wart wszystkiego…
Miłość odłożona na półkę twardnieje jak chleb…Robi się głucha, bezdźwięczna i zimna..I tylko czasem odwiedzana przez wskazówki zegara…Unosi wzrok ku obłokom w oczekiwaniu odpowiedzi….Ile i czy to już naprawdę dziś…?Nie żałujmy słów, one boso biegną do ludzi…Czasem nawet przecinek staje się czułym elaboratem…Dwa, to zdaniem ludzkości o jeden raz za wiele….Zatem jeden, wart jest wszystkiego….!!!
Żal żalu, żal…
Wszystko co twoje mam zrozumieć i poukładać, ponazywać….Zwyczajnie wszystko muszę umieć, choć przed tym się po ludzku wzdrygam… Czasu stronice poszarzałe, wciąż męczą mnie o jedno słowo.Kiedy, to wczoraj wróci do mnie, i śnić się będzie kolorowo …? Kolejka długa się wydaje, ktoś zgubił palto, tamten ręcznik…Nic dla nikogo nie zostaje, a świat jak kręciłCzytaj dalej „Żal żalu, żal…”
Przytulanka…
Mówisz, że mogę być kim zechcę…?Powiedz mi to raz setny jeszcze….Maluj za oknem twe pejzażeMych najcieplejszych wiernych zdarzeń… I bez pamięci mnie przytulajNie zważaj na czas, chciej rozczulać…I opowiadaj wciąż o sobieW każdej najgorszej, złej pogodzie… Czasem zatrzymaj się na chwilęBy snów me senne dwa motyle…Mogły schronienie znaleźć w tobie, By dogoniły nasz krwiobieg…. ACzytaj dalej „Przytulanka…”
Pani Halinko…
– z przymrużeniem oczu, proszę 🤣 Chciałam napisać list do Pani…Kasia mnie wciąż słowami mami..,A ja mam taką prośbę wielką…Byś Pani stała się -nauczycielką…! I kiedy zdrowie wnet powróciI wszystko złe przestanie smucić,A Pani sił mieć będzie wieleTo się obaczym w dwie niedziele…😉 Uczniem nie jestem z tych najgorszychKałamarz znajdę i proporczyk,Zeszyt zdobędę z pięciolnią…AbyCzytaj dalej „Pani Halinko…”
