Dla Ciebie…

Miałam Ci tyle opowiedziećI ponazywać, podziekować…Chciałam zaczekać do lutegoBy móc tam siebie ofiarować… Spóźnię się już na wieki wieków,Druk nie jest gotów do podania…Czy pochwaliłam Cię CzłowiekuNiech każdy dzień się Tobie kłania… !!! Nie umiem nazwać swego bóluCzy on rozrywa myśli , serce…????Dziś rwę na drobne kalendarzeŻal nie pożali się już więcej… Kto na TwoimmCzytaj dalej „Dla Ciebie…”

Paulinko…

Zabrakło słów pisanych wierszem…Oczu i dłoni Twych Paulinko,I tylko wiatr w koronach świerkówNie godził się na taką przyszłość… Pytania szare o tęsknocie,Echu szeptały po omacku,Kot szukał marnych, drżących pociech,Jakby pocieszał podły nastrój… Wiesz…? Tylu po Tobie dziś płakało…Na ziemi świt  wciąż rodzi  deszcze…Niech niebo tuli Cię inaczej,Choć ziemia chciałaby wciąż jeszcze… Słowa…,  one za małeCzytaj dalej „Paulinko…”

Wstydź się wstydzie, wstydź…

Odmienię przez wielkość przypadkówBrak wstydu na kilku poziomach…Choć w mianowniku ( kto? co?)To mi wciąż wychodzi, że ona…😅Dopełniacz (kogo? i czego?)                            Ludzi mi ludzkich brakuje…Celownik (komu ? i czemu?)Wciąż za podłości dziękuję…Biernik znów (kogo? co?)Wskazania są niepotrzebne…Narzędnik ( z kim czasem z czym?)Pokusić się o tę grzędę…?Miejscownik ( o kim? i o czym?)Mówić nieprawdę wypada…ICzytaj dalej „Wstydź się wstydzie, wstydź…”

Litania do wroga…

Obyś był w dobrym zdrowiu, wrogu mój ukochany….I aby sił twych starczyło, gdy ja ze szcześcia pijany …I buty, ważna to rzecz… Miej ich całe tuziny ….Moja droga daleka, co dzień wszak siebie widzimy….Więc jeśli chodzi o buty, to wybierz bardzo wygodne …I może odporne na ogień…Bo radość wciąż wielkie ognie, rozpala w mej duszyCzytaj dalej „Litania do wroga…”

I obiecuję Ci Człowieka…

A kiedy Mamo wyzdrowiejesz… A kiedy Mamo wyzdrowiejeszAleje kwiatem się posypią,Trawom oddamy tę nadziejęBez której w nocy cicho chlipią… A kiedy Mamo wyzdrowiejesz…To spodkam zwierza o północy…Tego o którym w snach wciąż marzęA on mi czule spojrzy w oczy … A kiedy Mamo wyzdrowiejeszWyśpiewam Tobie me marzenia…Choć przecież one w Twoim sercuWciąż przez przypadki jeCzytaj dalej „I obiecuję Ci Człowieka…”

Robota zwana krecią…

Przycupnąć chciała gdzieś paniOd tak bez zobowiązań,Na końcu długiej kolejkiWniosków, planów i doznań… Nie jest w stanie wytrzymaćMlaszcze, trzeszczy, spoziera..I wciąż wyprzedza ją własnaNadludzka, spierzchniała cholera… Co by tu zrobić jeszcze…Nikt mnie nie dojrzy na końcu,Poskarżę się pani w klasieI jeszcze może jej ojcu… Podsunę niby przypadkiemUdając troskę nad wyraz,Dwa rozwiązania gładkieI trzecie, co serceCzytaj dalej „Robota zwana krecią…”

Bezradność…

Nie ma nic bardziej potężnego niż bezradność… Nawet ostateczność wybrzmiewa łagodniej, przez swą nazwaną przydatność do spożycia…Dziś było mi dane wysmakować bezradność podaną w kilku odsłonach…Miewamy gorsze dni, bywają trudne momenty, ale od dziś wiem, że zabić może wyłącznie bezradność…Kiedy przegrywamy nikt nie odbiera nam szansy na rewanż…Kiedy się mylimy jest szansa na wgląd wCzytaj dalej „Bezradność…”

Nie umiera się przecież dwa razy…

Nie umiera się przecież dwa razy…Nie ma czego ponownie się bać,Czasem tylko liczyć wystarczy…Kiedy śniło się ten ostatni raz… Nie umiera się przecież dwa razy…I dwa życia Bogu nie w smak…Pierwsze bywa ostatnim od razuChoćby z marnych marniejszym był ślad…. Nie umiera się przecież dwa razy…I kalendarz nie działa w spak…Oddam swoje z pewnością wydarzeń…OddamCzytaj dalej „Nie umiera się przecież dwa razy…”

Kołysanka…

Uchylę okno jak zawsze,Gdy późno wracałaś do domu,Marzeniom rozpalę latarnie,Co w sercach po wieki zapłoną… Młodzieńczym kolorem snów TwoichOplotę stos kalendarzy,By to, co się zdarzyło,Nie mogło nigdy się zdarzyć… Odpowiem na Twe pytania,Co w księgach po wieki zaklęte,A jeśli to nie wystarczy,Skradnę niebu piosenkę… W koronach drzew ukolyszęTroski Twoje największeI sercu wyszeptam najczulsze…Tak bardzo kochamCzytaj dalej „Kołysanka…”

Dla Ciebie…

Jak mam powiedzieć, dziękuję…?Słowa wciąż papierowe…Bo jak dziękować za wszystkoZa uszy, serce za głowę…!!! Jak mam powiedzieć, dziękuję..?Gdy grzęźnie głos tuż nad piersią…Oczy, łzami zalane…Tysiące błagań na przejściu… Jak mam powiedzieć, dziękuję…?Słowo marne się staje…Wychodzi we mgle na rozstajeŚwiata już nie poznaje… Z daleka mniej widać , nie słychać…Puste wielkiego dzwony…I Ty i ja zCzytaj dalej „Dla Ciebie…”