Okradło mnie życie z zachwytówZłodziejsko skromnie, po cichuI z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrójI z ciebie, co żyjesz jak król… Została podłoga i stółI ściany i bólu ten ból,Co dbał o swą przyszłość i był wciąż tak blisko…Choć czasem to swoje tam knuł… A ja po swojemu na pół, i modły zanoszęCzytaj dalej „Po swojemu na pół…”
Archiwa autora: annadruszcz
Anioła ostatek…
Żył pewien Anioł bez miłościTaki patronat w niebie dostał,Od urodzenia płakał tylko…Wśród labiryntów i autostrad… Kiedy swe pierwsze kroki stawiałStopy mu grzezły w słonym błocie…Nie umiał brać, wciąż tylko dawał…Marząc wśród wielu – o jednej z pociech… Pieśni z tych rzewnych nucił stałe,Jakby mu ramion nie starczało,I wciąż zamieniał ze słów pierwszychTo słowo ,,jest” na Czytaj dalej „Anioła ostatek…”
W dniu urodzin…
Na każdy z dni Twoich szarychDaruję te okulary,Które w najszczerszym obliczuGłaszczą sny, które krzyczą… Na każdy dzień słony , blady…Przywiodę najszczersze czaryZapach ogrodu w maju,Który nadzieję ocalił…. Na każdy z dni Twych za krótkichDaruję dłonie, co smutkiPrzegarną blaskiem serdecznym,By dom Twój był już bezpieczny.. Na każdy dzień Twych urodzinZamówię bukiet dni dobrych,Które daruję Ci wCzytaj dalej „W dniu urodzin…”
…
Serce już nie oddycha…Mówią, że z żalu tak pękło …Że życie je zadusiłoSłoną ludzką udręką.Że zaufało po pańskuŻe chciało szlachetnie, inaczej…Że tłumaczyło wciąż słowaA z nimi sto różnych znaczeń…A w zamian …?Nie było w zamian…Głuche śmiechu oblicze…Nie potrafiło inaczejJak zawyć, i z bólu skowyczeć…Nie było obok człowiekaWśród ludzi, nie miało nikogo…Gdy raz przestało oddychaćNikt nieCzytaj dalej „…”
Moje dryblasy…
Dziękuję za dzisiejsze wrzaski na chodniku… W jakąś zupełnie szarą środę A może nawet od niechcenia…Mój Jacek, Paweł może WłodekChce przez przypadki świat odmieniać…!! Już nie pamiętam jacy byliCzy zeszyt ciążył im u ramion,Czy może jednak chcieli więcejZ nutą, że choćby jeden Anioł… Dziś mnie poznają na ulicyDryblasy tamtych lat, co przeszły,Krzyczą uśmiechem nieskrywanymI tym,Czytaj dalej „Moje dryblasy…”
Jedna baba drugiej babie…
Dziś pewna pani drugiej paniChoć całość z gruntu jest do bani,Chciała pokazać, co potrafiNa oczach całej swej parafii… Zaczęła tupać swym bucikiemA później przeraźliwie krzyczeć:Że ona właśnie tu w tej chwiliChce by ją ludzie oświecili.. W niewyraźności własnych żądań,Gdzie język wątle się pogrążał,Pragnie usłyszeć daje słowoCzy świat wymieni jej królową…??? Bo ta, co jest jejCzytaj dalej „Jedna baba drugiej babie…”
Kiedy mężczyzna zachoruje…
Kiedy mężczyzna zachorujeCzuje się w kościach epidemię,Temperatura nie folgujeRtęć pędzi ogień tak szalenie…!!! Mija 36 i 7… By nie odpuścić, daję słowo…Pogrzebie Adamowe plemię. Chorobą ,,37″ gorączkową !!! Jak zwariowane dusi, trzaskaW oczach dwie świece żarem płoną…Nie ma ratunku, ni nadziei…Extrama unctione – ,,ono” I tylko w snach ukołysaneDalsze marzenia, plany wszelkieA na kamieniu zapisane:ŻyłCzytaj dalej „Kiedy mężczyzna zachoruje…”
Gwiazdy spadają przed świtem…
Najdłuższe są noce…Zaspane, złośliwe wskazówki zegara,Uwodzą czasu opieszałości…Nawet powieki dotąd nieprzekupne, Po zmroku stają się kolaborantami tęsknoty i żalu…Echo zastygłych chceń, złośliwie zdaje się być głuche…Nicość nabiera wielkości kłaniając się z wysokości szczytom Mont Blanc…Obecności nie można przecenić…Ona brzmi nutami walca,Skrzy się czułością ramion,Biorąc w posiadanie bicie drżącego serca….Obecność zna odpowiedzi…Czyta i pragnie…Ofiarowując czułość pożółkłychCzytaj dalej „Gwiazdy spadają przed świtem…”
Anioł bez serca…
Spotkałam Anioła bez serca, nie żeby od razu złego…Oddał on serce kobiecie, na skraju życia własnego…Gdy szła mglistą drogą powoli, wiatr ją smagał po twarzy,Wpatrzona w ziemię, zszarzała, bez wiary w to, co się zdarzy….Anioł spojrzał troskliwe, po anielskiemu jak umiał,Chciał ją o coś zapytać i nagle….. wszystko zrozumiał… Zamilkł w wielkiej pokorze, spuścił pobladłeCzytaj dalej „Anioł bez serca…”
Jeden… wart wszystkiego…
Miłość odłożona na półkę twardnieje jak chleb…Robi się głucha, bezdźwięczna i zimna..I tylko czasem odwiedzana przez wskazówki zegara…Unosi wzrok ku obłokom w oczekiwaniu odpowiedzi….Ile i czy to już naprawdę dziś…?Nie żałujmy słów, one boso biegną do ludzi…Czasem nawet przecinek staje się czułym elaboratem…Dwa, to zdaniem ludzkości o jeden raz za wiele….Zatem jeden, wart jest wszystkiego….!!!
