Targane kalendarze…

Gwiazd w Twoich oczach nie zliczęI troski o drugiej nad ranem,I ciszy, która wciąż krzyczyGdy wszystko przez los potargane…. Zegarom zabieram godzinyChowam pomiędzy strofami,Jak tamto wczoraj…pamiętasz…?Choć ono do dziś jeszcze mami… Na palcach, marzenia odkrywamChustami tęsknot pijana…W karawce deszcz nieco słonyI dwie krople szampana… Może, nie wszystko stracone…Może, warto wciąż jeszcze…???Choć deszcz swe nokturny wygrywa…ACzytaj dalej „Targane kalendarze…”

A Ludzi za idiotów mają…

Podtytuł: Piekielnie białe szaty… W gazecie dano ogłoszenie ..Że jest wystawa połączona…Że pewna pani dziś nic nie wie…Że tamta druga jest proszona… Że to kalumnie, wyciskane…Że one wcale się nie znają…Że drogi nie są poznaczone…Wciąż ludzi za idiotów mając… Że obiecały wzajem sobieNiczego więcej nie pamietać…I że choć były już po słowieKto by chciał kłamstwaCzytaj dalej „A Ludzi za idiotów mają…”

Wytrawne szale…

Bo kochać trzeba potrafić…Wciąż uczę się dzielnie miłości..Chwil na fotografii…Co czasem przychodzą w gości… I ludzi się uczę, tych moichNa progu własnego domuI słów zupełnie niechcianychI mego: Boże dopomóż…! Czasem uczę się CiebieZdając kolejny egzamin…Mówisz, że muszę to wiedziećZ dopiskiem po co i na nic… Zaparzam w mej filiżanceSmak tobie podobny…Z pytaniem niemo zadanymCzy abyCzytaj dalej „Wytrawne szale…”

Święto codzienności…

O Ludziach Tych z końca świata…I o Niej, co do lotu się wzbija…I o nas, choć wciąż niemożliweŻe to z ostatnich, Ta chwila… O progu i ludzkim czekaniuO sercu wiatrem smaganymO wirujących na wietrze…I tych na wiecznie, szukanych …! O gestach z filmu i scenieI Ordonce, co Kasią…!O mewach , Osieckiej korzeniachI o tym, żeCzytaj dalej „Święto codzienności…”

W dniu Basinych urodzin…

Tak sobie myślę czasamiŻe ludzie są jak aksamit…A potem szeptem dodaję,Że tak mi się właśnie wydaje…. Gdy myślę o ludziach wielkichPoszumem fal ich naznaczam,Wspomnień niewielkie muszelkiKładę na złotych ołtarzach… A czasem gdy w oczy zaglądamOdnajduję marzenia,Zielonookie drobinySzczęśliwego wejrzenia… Nie można zwyczajnie we środęOdzobaczyć spotkaniaCofnąć słów, czułe gesty…Ni nut naszego gadania… Poukładałam na półceBukiety zdarzeń tychCzytaj dalej „W dniu Basinych urodzin…”

Dokąd mam wysłać zaproszenie…???

Chciałabym wysłać zaproszenieDla Was obojga jak należy,Wsunąć pomiędzy dwa obłokiWszystko, co na dnie serca leży… Chciałabym wysłać zaproszenie…Choć czy zaprasza się Przyjaciół…?Jesteście przy mnie, ja w to wierzę…Tak wiele wciąż to dla mnie znaczy… Chciałabym wysłać zaproszenie…Choć zanim wyślę, chcę pogadać…O tym co tutaj jest na ziemi…I czemu deszcz wciąż słony pada… Chciałabym wysłać zaproszenieMożeCzytaj dalej „Dokąd mam wysłać zaproszenie…???”

Bajka dla Dominisi…

Daleko, prawie pod PoznaniemMieszka królewna Dominisia…Co rano zjada na śniadaniePłatki, kakao i z lukrem ptysia… W królestwie cieszą się poddaniZ królewny, co ma złote serce,A gdy opuszcza swe królestwoPoddani krzyczą- nigdy więcej!!!! Więc kiedy jechać jednak musiWybiera porę zmierzchu często,Wsiada do swojej cud karetyRozwija w niej zawrotną prędkość…! Królowa matka – za szoferaPrzebiera się zaCzytaj dalej „Bajka dla Dominisi…”

Gdzieś…

Gdzieś w Krakowie na rynku o świcieDłonie splotły marzenia w uścisku,Jakby żyjąc, rozpocząć znów nowe…Choć wciąż dalej do skrzydeł na przyszłość… Tylko deszczu zabrakło przezornieBy zostało coś szczęściu na potem,Jeden blask jeśli mowa o blaskuKrople serca co wiąż mają ochotę… Pod balkonem marny RomeoUsiłował swe pieśni z pamięciOfiarować Julii z przeszłości,Tylko czas jakby nie miałCzytaj dalej „Gdzieś…”

W podróży…

W podróży bez powrotu…Tam gdzie posnęły sny…Gdzie jeden kłopot, do kłopotuZwraca się tak po prostu, Ty… Śladami, co pogasły…U progu słonych wód,Gdzie los złośliwy, ciut przyciasny…Tam gdzie zawodzi nawet Bóg… W podróży głuchych tęsknotI słów, co znaczą w spak…Na drodze ślepej, marnie jasnejGdzie gniazda nie uwije ptak. Pomiędzy za i przeciwW ilości, co jej brak,OdCzytaj dalej „W podróży…”

Oj, jak mi przykro…

O jak mi przykro proszę Pana…Zostałam właśnie przyłapana,Nie moje ręce, nie me oczy…I ślad też nie mój, co krew toczy… I nie potwierdzam być nie możeDopomóż mi ty ślepy bożeTy co nie widzisz, co wyprawiamZamakuj ślad mego bezprawia…! Wciąż jestem mała, taka tyciaChoć z apetytem do przeżyciaWzlotów, co karmią moją duszęJestem oszustem, tak żyć muszę!!!Czytaj dalej „Oj, jak mi przykro…”