Cynamonowa Ewa…

Cynamonowa Ewa,Jest, kiedy nam jej potrzeba,Brązowa, ciepła, pachnącą..Z promieniami jesiennego słońca,Co w jej warkocze się wplotły,Głaszcząc potargane historie,Te zupełnie przemokłe,Jesienne,natchnione, samotne… Ile w Tobie jest Ciepła,Dobroci, co swym czarem urzekła?Przystanków dla tych najmniejszych,Ile w Tobie jest wierszy…? Prostujesz to co dalekie,Łzy nad rozlanym mlekiemOcierasz,A kiedy bierze cholera,Zaczynasz spokojnie od zera,Dodając to co zostało,I nigdy nieCzytaj dalej „Cynamonowa Ewa…”

Głuche uszy, ślepe oczy,Skamieniałe dawno serce,Ludzkie losy tak powszednie,Że pobladły w poniewierce… Krzyk, jak szelest nic nie znaczy,Łzy, deszczowe przypomnienie,Dłonie rwące pazurami,Od westchnienia do westchnienia…! Zimno,Choć tu wszędzie ocieplenie,Ciemno,W blasku fleszy ogłupiałych,Tyko tętno chce podkreślić,Amplitudę doskonałych…!

Cud na Krajnie…

Tam na Krajnie rośnie cud!Nie jest nim ten pszczeli miód,Są nim dłonie wielu Ludzi,Jest nim serce co obudzi,Tych co dawno zapomnieli,Oni żyją bez niedzieli,Bez soboty o poranku,Bez spotkania tych kochanków,Co miast gładzić własne ciała…Miłość wszak jest doskonała,Oni karmią własnym sercem,Choć ich własne też w rozterce,Tak już dawno, o północy,We dnie no i późno w nocy,NieCzytaj dalej „Cud na Krajnie…”

Pytanie o szczęście…

Zapytam Ciebie o szczęście,Czy zapach ma tamtych goździków?Dawanych drżącymi dłońmi,Na palcach nieco po cichu…. Zapytam Ciebie o szczęście,Czy ma kolorową sukienkę?Czy nosi koronki czy perły?Na znak życiowej loterii… Zapytam Ciebie o szczęście,Czy biegnie, czy idzie dostojnie?Czy głowę unosi ku słońcu?I patrzy nań, mimowolnie…. Zapytam Ciebie o kolor,W jaki się szczęście obleka?Czy niebo nosi na sobie?CzyCzytaj dalej „Pytanie o szczęście…”

Grzybobranie, a może spacer z Katarzyną…

Kiedy spotykasz na swej drodze,Człowiecze oczy bez zazdrości,To chciałbyś co dzień, tak szczęśliwie,Ten cudny obraz w sercu gościć! Kiedy spotykasz czułe dłonie,Co miast wydzierać, niosą dary,Przecierasz oczy ze zdumienia,Ciesząc się,Poprawiasz własne okulary. Kiedy spotykasz na swej drodze,Serce tak czułe niczym lakmus,To pędzisz doń , tęsnisz szalenie,Ono tak czule zmienia nastrój. Lecz kiedy spotkasz na swejCzytaj dalej „Grzybobranie, a może spacer z Katarzyną…”

Babciu…

Zupełnie Ciebie już nie czuję,I głosu Twego nie pamiętam,Urwane nici mej pamięci,Sny te o Tobie jasne pęta… Miałam lat cztery, potem siedem i może nawet jedenaście,Gdy Twa obecność była święta!Jedno po drugim z czułych zdarzeń… Na próżno szukam Twego listu,I fotografię czas utracił,Na górze róże w pamiętniku,Z kącika łzy bezpańskie kapią… Wiem i tak czujęCzytaj dalej „Babciu…”

Wiersz trzeci do tamtych dwóch…

Oba wierszyki szyte na miarę!Za jeden można dostać zegarek,Drugi godziny podłe wylicza,Nikt nie szanuje grzecznego oblicza…! Na próżno głaski i ugrzecznienia,Od zawsze świat się podły nie zmienia,Kopie i chłoszcze wszystko co miłe,Wchodzi na głowę temu co żyje,Temu co pragnie dobra wszelkiego,Czy nikt nie zmieni tego drugiego??? Nikt nie postawi niemej granicy,Zbudzi się tylko gdy TyCzytaj dalej „Wiersz trzeci do tamtych dwóch…”

Żyj…

W kalendarzu zaznaczyć ten czas,Który kocha najbardziej na świecie!Gładzi losy najczulej nam!Wie,Choć wiedzieć nie znaczy najlepiej…! Smagać wiatrem nieszczęsny ten traf,Który trafia bezbłędnie do serca,Pukać w zasłuchany ten czas,Losie, Tyś jedyny oszczerca…! To co własne, Niech rośnie wśród drzew,Niech w koronach rozkwita najczulej,A gdy czasem nastanie deszcz,Tańcz,Abyś lepiej mógł siebie zrozumieć…! Wachlarz Twój jak bogatyCzytaj dalej „Żyj…”

Serca brak…

Wyszło serce po cichu,Bez zbędnego mu blichtru,Zostawiając wszystko, co boli…Jedno słowo, dwa słowa,Czasem wiersz, zimna woda,Która serce zabija powoli… Światło zgasło, a jasnośćWyjechała, bo małość,Wzięła górę nad słońca obliczem.I choć chciałbyś wciąż krzyczeć, Boziewicza słownikiem,Szpadę kruszysz i razów nie zliczysz! Marna arytmetyka wciąż dodaje, nie znika,Kumulacja za kumulacją…Liczba skreśleń jest stała,Choć twarz bardziej zbolała,Nie potrafiCzytaj dalej „Serca brak…”

Tato Agaty…

Dziś odszedł Tato Agaty,Mężczyzna wielce skrzydlaty,O przenikliwym spojrzeniu,I nonszalanckim gładzeniu żywota,Bo kiedy przyszła ochota,Tańczył na życiowej linie,Dziś już w tej lepszej krainie,Rozpoczął szachowe zawody,Wygrał rozgrywkę swobody! Zawsze zdanie miał pierwsze!Samodzielne z akcentem na wiersze,Z nieskrywaną lekkością,Odróżniał ryby od ości! Oczy jego nieziemskie,A nawet szlachetnie diabelskie ,W swej przenikliwości jedynej,Nic, Nic po Nim nie zaginie!!! Agatko,Czytaj dalej „Tato Agaty…”