Nie ma większej wartości Niż ta utkwiona pomiędzy… Najdłuższy, czuły, widzialny, Kawałek tajemnej przędzy… To co przysiadło w przestrzeni,. Choć zawieszone w niebycie,Wzbija się kluczem stubarwnymUnosząc życie nad życie… Echo wtóruje mu czasemMuskając leniwie policzki,Zaspane, mgliste, drażniąceTakie nie wszystko o wszystkim… Wiatr miłośnik przestworzyPorywa i w jasyr oddaje…Zaprasza, dziękując po stokroćStokroć pomiędzy rozstaje…
Archiwa autora: annadruszcz
Szczęściem pijana…
Spakuję resztki pachnące, Tobą, domem i snami…Wyruszę w daleką podróż, tę która duszę tak mami…Pośród znajomych ścieżyn, odszukam tę zapomnianą,By wciąż nie było jej smutno, by czuła się nadal kochaną… Daleko nam czasem, choć blisko, i ludzie są choć ich nie ma…I dłonie pragną wciąż bardziej, tego własnego nieba ..Odszukam skrawek po skrawku i oddamCzytaj dalej „Szczęściem pijana…”
O zakład idę…
Założę się z Tobą, me szczęście. Że drogi mej nie spamiętasz,Czasem we śnie mnie odwiedzasz,Lecz kto by to zapamiętał…? O zakład idę ja z TobąŻe miniesz próg mego domu,Wiatrem wciąż popędzaneChłodem wielu powodów… W ludzkich źrenicach się skrywaszTam okna twojego świata,Otwierasz je gdy wypływaszW bezmiarze uczuć i lata… Czułości ogniem rozpalaszDodajesz szczyptę muzyki,Nie liczysz wspomnień,Czytaj dalej „O zakład idę…”
Mały, Wielki, Niusiny…
Kiedy się rodzi mały dzwonTen od wielkiego życia!Te inne milczą, no bo jakMówić, gdy mały zachwyca…!!! Ten mały pierwszym pośród nichMa wielką misję do spełnieniaBo kiedy życie wygra znówOn się na nowo rozpromienia….! Szepcze już o nim cały światŻe tam w bydgoskiej gdzieś kliniceBije Ten mały, Wielki dzwonA wraz z tym dzwonem ludzkie życie! JegoCzytaj dalej „Mały, Wielki, Niusiny…”
Życia dzwon…
Tam na oddziale bije dzwonTaki serdeczny serca ton,Gdy życie wygra wielką walkęGdy słońce mruczy kołysankę… Ten dzwon nie jedno serce maMaleńkie serca dobrze zna,Zna i wciąż wspiera drżące dłonie,Te które trwają na ziemi stronie! Na ziemi nie ma większego dzwonuTen Zygmuntowski nadaje tonu,Temu, co dzwoni na wielką chwałęGdy małe życie jest ocalałe!!! Wielu się pyta,Czytaj dalej „Życia dzwon…”
Zrodzone sedno …
Nie umiem nacieszyć się TobąTo taki koncert poruszeń…Gdzieś w tle nokturn ChopinaA obok blisko dwie dusze…. Głos w gardle tamuje sylabyWszystko co wciąż we mnie kwiliCzekałam długo na CiebieChoć znany mi zapach tej chwili… Cisza za mnie spowiadaWszystkie te lata nasze.,Usiądę obok jak zawszeMyśli swe wytłumaczę…. Piszemy listy do siebieUtkane z obrazów i dźwiękuGdzieś serceCzytaj dalej „Zrodzone sedno …”
A gdyby jeszcze było mało…
Z tryliona dłoni zapomnianychZbuduję czułą nić pajęczą,Dla okien tęsknie niedomkniętych,Dla słów, co z bólu nadal klęczą… Gdzieś na piaszczystej, polnej drodze,Rozsypie drogowskazy marzeń,Dla tych, co miłość pogubili,Nie sto a milion własnych razy .. Wiatr dziś przekupię blaskiem oczu,Niech nuci dawno zapomniane,To co wciąż pięknie gra w twym sercu…I nosi tamto tak kochane… A gdyby jeszczeCzytaj dalej „A gdyby jeszcze było mało…”
Podglądacze…
Co z podglądania wynikaCzy można nienawiść dziedziczyć…?A prawdę zdeptać należy??Gdy fałsz wciąż najgłośniej krzyczy… ?! Melodia rozdarta bezgłośnieTylu ma sprzymierzeńców,Czy nie wstyd zwyczajnie po ludzku??Jakie to słabe przekleństwo…. Słowa pianą porosłeBrudem i kłamstwem znaczone,I śluby te z obrzydlistwaRaz po raz na nowo złożone … I tylko ptaki i drzewaI kwiaty i mchy i rozstajeOne trwająCzytaj dalej „Podglądacze…”
I niech to pozostanie święte…
I nie zostawiaj mnie już więcejI nie przysiegaj na zachody,Próżno darować gwiazdy niebuProżno wyręczać się wciąż słowy … Patrz na mnie bezszelestnie, czuleSmakuj niebiańskie podarunki,Wyjdę ja Tobie na spotkanieCzas trwoni ślady jak jaskołki… Niech niebo wskrzesi swe latarnieWskazując znaki zapomniane,Niech drży i tańczy, niech wciąż kocha…I wierzy w to , co zasłyszane… Niech uczy swegoCzytaj dalej „I niech to pozostanie święte…”
Miraż …
Od ramion Twoich dzień zaczynamSpod przymrużonych świtu głasków,Leniwie pragnę czas przekupić,Czułe ziarenka Twego blasku … Pomiędzy światy wysuwam dłonieSpójrz…, obłoki nam dedykowane…Cisza, jak ona szeptem ponazywa…Słowa, zachwytu oniemiałe.. Wezbrane źrenic wodospadyWciąż przybliżają co dalekie,Czy chwili tej wciąż brak ogłady…??Czy ona codzienności lekiem ..?? Miraże w pierwszej parze walcemRozpoczynają bajać serce,Można zawrócić klucze marzeńAlbo nie wracać,Czytaj dalej „Miraż …”
