Nim zgasły Twe czułe dłonieTo serce korzenie wydało,I każdy dzień, każdej nocyNaszemu sercu wciąż mało… Tyś Gosiną piastunkąOd Ciebie troskliwe malinyI ogień co duszę ogrzewałW te najtrudniejsze godziny… I nasze wspólne podróżeI pouczenia na drodze,Że nogę z hamulca już trzeba…A Poznań… mój dobry Boże… Ludzi nie można zapomniećTyś między nami tuż obok…Tylko w niebieskiej przestrzeniJedzieszCzytaj dalej „Honoracie…”
Archiwa autora: annadruszcz
Chwile zielone…
Możesz mnie kochać, nim zasnę…???I być, bym czuła że jesteś..I chcieć, choć ciągle powtarzam,Że wcale już tego nie chcę…!! I nie nazywać miłościąSłów co nie są naszymi,I patrzeć czasem nie z góryA tu, ze skrawka mej ziemi… Przepraszam że w deszcz się zamieniam…A przecież tanczyć tak lubięI nie zgub mnie przy okazji, Tak często samaCzytaj dalej „Chwile zielone…”
Przysięgam, będę Ciebie chronił…
Szczeście ma zapach Twoich oczuI naleśników z powidłamiA kiedy patrzę tak na CiebieTo świat na kilka wdechów zamilkł….! Kim Jesteś dla mnie…?Nie odpowiem…,Bo jak wyliczyć nieskończonośćJesteś mi ogniem, jesteś deszczem…Jesteś mą najpiękniejszą Żoną…!!! A kim ja jestem w Twoich oczach…?Pomysłów na mnie masz tysiące..Mówisz, że jestem szcześciem w deszczu…Gdy gładzisz serce od snów drżące… Dzień,Czytaj dalej „Przysięgam, będę Ciebie chronił…”
W drewnianej chatce…
W drewnianej chatce pod lasemMiłość usiadła na proguJakby już zapomnianaNa przekór ludziom i Bogu…. Drzwi przymknięte otwieraNieśmiała , nikt jej nie prosi,Zmęczona wieczną tułaczkąNiosąca na plecach niedosyt… Izba skromna, zszarzałaStół, cztery krzesła i oknoI dach, co dobrym wciąż myślomPoprzysiągł, nigdy nie moknąć… Echo dosiadło się prędkoI wiatr i leśne ostępyChcące miłość przejednaćMówiące że trud jejCzytaj dalej „W drewnianej chatce…”
Gończy…
List gończy szczęście wysłałoZa hebanowym spojrzeniemKażdemu miłości tej małoOno wciąż duszy westchnieniem…. Wiatr, kurier skrzydlatyZaglądał pod każdy kamień,Na wschodzie i o północyCzuł to bezkresu wołanie…. I już miał się poddać , odleciećZłożyć na piersi ramionaGdy zajrzał do okna dziewczynkiTam Niusia, Tak to jest Ona…! Szczęścia nuty przywodziłI okiennice przymykał,Znalazł cuda na ziemiHebanu mógł podotykać… PorwałCzytaj dalej „Gończy…”
I obiecuję że na zawsze…
I obiecuję, że na zawszeChoć zawsze mieści się w Twych dłoniach,Tęskne tęsknoty -je ugłaszczęPrzy słowach mój i tylko moja…!!! Czy nazywałem to, co w sercu..?Z metką zszarzałej codzienności..By uśmiech rodził swe korzenieNa połoninach cierpliwości… A dłonie, czy je tak kochałem…?By drżenie było im wciąż obce?A usta, czy je wychowałemDo nut co tworzą raju koncert… CzyCzytaj dalej „I obiecuję że na zawsze…”
W podziękowaniu…
Jest takie miejsce na ziemiA szczerze, to chyba dwaZa które warto dziekowaćChoćby poszumem traw… Są Tacy Ludzie, wciąż jeszczeKtórzy są obietnicą,Nadzieją na dróg rozstajachI kołysanką na przyszłość… Bywają takie źreniceKtóre na swoich ołtarzach,Wciąż opiekują się życiemBo życiu, też coś się zdarza… Są takie dłonie wijąceCo plotą kosze swych ramionI choć najbardziej cierpiące,Szukać wciąż nie przestają…Czytaj dalej „W podziękowaniu…”
Nienawiść, przykazanie z piekła rodem…
Gdzie się rodzi nienawiśćKto nią serce swe karmi…?Zrodzony z matki tak mówi…!?!Dzieli na białych i czarnych… Czy serce bije kolorem…?I niewłaściwy zabija…A niebo kogo przyjmuje…Można krew krwią zapijać…!!! Ile minut potrzebaBy nienawiść urosłaA ile by miłość kwitłaI ktoś na ziemi pozostał…(AD ) Z dedykacją dla Pani Magdaleny Kalembnik, która gładzi ślady na piasku….
Czas…
Kochaj…. Nim świt…,Nim deszcz,,.,Nim gwiazdy…,Zupełnie bez okazji…I trzymaj wciąż za rękę,Nie odchodź nigdy więcej!Rozdawaj dni, tygodniom,Miesiącom zaś wciąż lata,Zupełnie tak bez końca…I nic już nie chciej za to…Zaparzaj w filiżankachHistorie wyjątkowe,I kuś świata koloremNiezdrowe, wielkim zdrowiem …!!!Posypkę stwórz na co dzieńNie tylko tak od Święta,I odkurz, zakurzoneNiech świt raz zapamięta…!!! I maluj…,Tańcz….,I śpiewaj,I krzycz nimCzytaj dalej „Czas…”
W piekielnym bagnie …
Ktoś powyrywał serca A wraz z nimi i duszęNa próżno szukać człowiekaI jego wielkich poruszeń…. Ktoś powykręcał dłonieI oczom zakazał łzy gościćOdebrał ziarno, po ziarnieNajmniejszy objaw czułości .. I nogi ktoś poodrywałByś nigdy człowieka nie sptkałZakazał radości się rodzićI grać wciąż w totolotka … I roślin zakazał hodowaćMiast roślin ( -hować- ) potworyI nienawidzieć takCzytaj dalej „W piekielnym bagnie …”
