Jesteś światem mi całym i niebem Dni układasz, jak nikt nie potrafi Twoje oczy są mądre i nie wiem, Kto Ci daje serdeczny dynamit. Dajesz serce, choć Ciebie wciąż boli Zło na świecie i los zwierząt marny, Stąpasz cicho by matkę ochronić Wszak to ja stanowić mam tarczę. Kiedy płaczesz to nigdy po trochu SerceCzytaj dalej „Ona…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Dlaczego? A może kryształowo ciemne oblicze…
Zbuduję schody do niebaNa twoich porażkach i smutkuTak mi tego potrzebaJak bajek o krasnoludku. Zbuduję obraz świetlistyZ tego, co takie jest strasznePoszukam wśród małych ludkówKto jeszcze temu przyklaśnie… Dam im uwagi dwa kilaOdważę nuty podziwuNiech im się czasem odmieniaPan wskaże, czym dziś jest miłość! Zbuduję mury obronneNie ważne, że brak jest honoruWażne, co inni powiedząICzytaj dalej „Dlaczego? A może kryształowo ciemne oblicze…”
Jeszcze…
Z obcych uścisków składam świat całyI z oniemiałych słów tak godzinyAby na ławce, gdy się spotkająChciały i były i bajdurzyły. Słowa mieszane jasne z ciemnymiZ blaskiem księżyca idące pod rękęŁzawe historie bez rozwiązaniaI rozplatane to, co gordyjskie. W oczach miast serca, szkliste drobinyDla bezpieczeństwa łzawej dziewczyny,Co zamieniła przed laty wieluWłasną piosenkę o przyjacielu. Dziś, gdyCzytaj dalej „Jeszcze…”
Ostatni na życiowej ulicy…
Smętny kamień przygląda się, syczyKto ostatni na życiowej ulicy???Wciąż popełniasz błąd zasadniczy,Liczysz,Nazbyt długo już liczysz. I układasz plany i mapy,Skala jednak ma błąd dość kudłaty,Miast przybliżać oddala wciąż chęci,Takie w niepamięci, zaklęci… Jesteś na warunkach dość słonych,Płacisz, choć nie bywasz goszczony,Wciąż akonto zastawiasz swe serce,Jesteś,Ale czy możesz chcieć czegoś więcej? Nieuczciwa ta melodia i słowa,KtośCzytaj dalej „Ostatni na życiowej ulicy…”
Pierwszy milion…
Podarowałeś mi milionW banknotach z uśmiechów i oczuDodałeś do tego swe serce,Bym mogła samo to poczuć! Podarowałeś mi milionSwych starań i telefonów,Odpowiadałeś mi zawsze,Gdy Bóg zajęty, nie pomógł. Podarowałeś mi milionPatrząc, nie mogąc uwierzyć,Dodałeś swe czułe dłonie,Bym żyła, bym mogła to przeżyć. Podarowałeś mi milionNie chciałeś w zamian niczego,I czuwasz bym mogła zasnąć,I chronisz odCzytaj dalej „Pierwszy milion…”
Zaczekana…
Zaczekałam się pod starym dębemMyśląc, że gdy w potrzebie będęTo czekanie będzie łatwiejszeJak pisane naprędce wiersze. Zaczekałam się na marzeniaZestarzałam się a ich wciąż nie maWieją wiatry i łamią gałęzieA co ze mną, co teraz będzie? Zaczekałam się na miłość wielkąNa spotkanie z czułą gawendą,Miałam szczęścia się uczyć na pamięćAle jak mam się uczyć, gdyCzytaj dalej „Zaczekana…”
Wiersz dwojga imion albo ludzka przyzwoitość …
Mam dwa typy, czyli o typowaniu…. Czy można zmierzyć nienawiśćA leki, czy są leki na zawiść,Na oczy zimne, bezduszneNa dłonie tak nieposłuszne… Czy zło rozsiewa się samoCzy warto pomagać, mamo?Czy uczysz dziecko pacierzaA twoja wiara, to wieża? Jak trudno ustawić swe szaleW obłędzie zgryzot i szaleństw,Nie widać planów na życie,Tak trudno istnieć w zachwycie. SkądCzytaj dalej „Wiersz dwojga imion albo ludzka przyzwoitość …”
Jesteś…
Zabłąkały się słowa od ranaPowierzchowność ta zaczochranaZadziwiła zielonym wnętrzemOno, ono jest niewymownie piękne. I podało mi wnętrze to serceI podało obie dłonie panienceCo wciąż płacze strugami zimnymiA jej myśli są zimniejsze od zimy. I zdziwiła się panienka przecudnieCzyżby dla niej ten głos i południeCzyżby dla niej to słońce zza chmuryOno moje bez żadnej cenzury? NieCzytaj dalej „Jesteś…”
Kiedyś…
Kiedyś zaświeci słońceI boleć nie będzie już wcale,Kiedyś i twoja kolejPrzybędzie w blasku i chwale!Kiedyś, to słowo podłe,I mami obietnicami,I niby daje, niby ogrzewaA taki chłód między nami… Kiedyś, to obietnica,To obraz zza wielkiej szyby,A na nim słońce, kiedyś zaświeci,Kiedyś, lecz tylko na niby! Kiedyś bywa okrutne,Przebiegłe, plącze i mota,Jest jak ochota na coś trudnego,AleCzytaj dalej „Kiedyś…”
Coś o radości…
Radość ma twoje imięI leśne fiołki w swej dłoni,Na stacji olbrzymich smutkówUdało się szczęście dogonić! Radość, zielone ma oczyI pija dobrą herbatę,I kiedy rankiem zaprasza słońce,Uśmiechem wita się z bratem. Radość wybija się z ziemiZielonym koralem nadziei,A kiedy tylko dotkniesz radości,Będziesz się chciał z nią ożenić! Radość układa słowa,Tańczy na wietrze we środę,A kiedy padaCzytaj dalej „Coś o radości…”
