Gwiazdy spadają przed świtem…

Najdłuższe są noce…Zaspane, złośliwe wskazówki zegara,Uwodzą czasu opieszałości…Nawet powieki dotąd nieprzekupne,                 Po zmroku stają się kolaborantami tęsknoty i żalu…Echo zastygłych chceń, złośliwie zdaje się być głuche…Nicość nabiera wielkości kłaniając się z wysokości szczytom Mont Blanc…Obecności nie można przecenić…Ona brzmi nutami walca,Skrzy się czułością ramion,Biorąc w posiadanie bicie drżącego serca….Obecność zna odpowiedzi…Czyta i pragnie…Ofiarowując czułość pożółkłychCzytaj dalej „Gwiazdy spadają przed świtem…”

Anioł bez serca…

Spotkałam Anioła bez serca, nie żeby od razu złego…Oddał on serce kobiecie, na skraju życia własnego…Gdy szła mglistą drogą powoli, wiatr ją smagał po twarzy,Wpatrzona w ziemię, zszarzała, bez wiary w to, co się zdarzy….Anioł spojrzał troskliwe, po anielskiemu jak umiał,Chciał ją o coś zapytać i nagle….. wszystko zrozumiał… Zamilkł w wielkiej pokorze, spuścił pobladłeCzytaj dalej „Anioł bez serca…”

Jeden… wart wszystkiego…

Miłość odłożona na półkę twardnieje jak chleb…Robi się głucha, bezdźwięczna i zimna..I tylko czasem odwiedzana przez wskazówki zegara…Unosi wzrok ku obłokom w oczekiwaniu odpowiedzi….Ile i czy to już naprawdę dziś…?Nie żałujmy słów, one boso biegną do ludzi…Czasem nawet przecinek staje się czułym elaboratem…Dwa, to zdaniem ludzkości o jeden raz za wiele….Zatem jeden, wart jest wszystkiego….!!!

Żal żalu, żal…

Wszystko co twoje mam zrozumieć i poukładać, ponazywać….Zwyczajnie wszystko muszę umieć, choć przed tym się po ludzku wzdrygam… Czasu stronice poszarzałe, wciąż męczą mnie  o jedno słowo.Kiedy,  to wczoraj wróci do mnie, i śnić się będzie kolorowo …? Kolejka długa się wydaje, ktoś zgubił palto, tamten ręcznik…Nic dla nikogo nie zostaje, a świat jak kręciłCzytaj dalej „Żal żalu, żal…”

Przytulanka…

Mówisz, że mogę być kim zechcę…?Powiedz mi to raz setny  jeszcze….Maluj za oknem twe  pejzażeMych najcieplejszych wiernych zdarzeń… I bez pamięci mnie przytulajNie zważaj na czas,  chciej rozczulać…I opowiadaj wciąż o sobieW każdej najgorszej, złej  pogodzie… Czasem zatrzymaj się na chwilęBy snów me senne dwa motyle…Mogły schronienie znaleźć w tobie, By dogoniły nasz krwiobieg…. ACzytaj dalej „Przytulanka…”

Pani Halinko…

– z przymrużeniem oczu, proszę 🤣 Chciałam napisać list do Pani…Kasia mnie wciąż słowami mami..,A ja mam taką prośbę wielką…Byś Pani stała się -nauczycielką…! I kiedy zdrowie wnet powróciI wszystko złe przestanie smucić,A Pani sił mieć będzie wieleTo się obaczym w dwie niedziele…😉 Uczniem nie jestem z tych najgorszychKałamarz znajdę i proporczyk,Zeszyt zdobędę z pięciolnią…AbyCzytaj dalej „Pani Halinko…”

Pani Svetlana…

Przyglądam się Pani czas jakiśSłuchając tkliwych melodii,Dłońmi oczarowana,I wiecznym, troskliwym ogniem… Jest w Pani coś niebieskiego…Szlachetność wierszem pisana,I delikatność źdźbła trawyW nutach czule skrywana… Porusza Pani stroniceJuż dawno przez świat zapomniane,I karmi kruszyną dźwiękówJak skarbem nim świt nowy wstanie… W filigranowej postaciMieści się Tak wielkie serce…Rozdając słuchaczom radości… Choć my – Pokornie prosimy o więcej…Czytaj dalej „Pani Svetlana…”

Upragniony…

Pewna pani spod Kielc może z Wrześni….Układała, co w snach się nie mieści…!!!Lawirując na linie dwóch marzeńChcąc opuścić i być w centrum zdarzeń…. Tu szeptała, tu łzy swe roniła…I tu chciała,  i tam wciąż jątrzyłaZakładając na swą lewą stronęDwie opaski, choć obie znaczone…!!! Miała pracy za cały sztab wielki….Licząc złości swej małe muszelki, Temu dałaCzytaj dalej „Upragniony…”

Oj panie Fromm…

Oj panie From czyś Ty widziałTyle agresji złośliwej…???Choćby na przejściu dla pieszychWyzutej z tego co tkliwe. Z instrumentalną pod rękęChadzają na wieczne spacery…Żywotne są ponad miaręTe ludzkie choć z piekła cholery… A kiedy zapytasz znienackaDo kogo idą z wizytą…?Przez ramię niedbale odkrzykną…Tęskniący za konformistyczną…!!! Z sadystycznym zacięciemW nekrofilicznym odzieniu,Wpisują się  krok po krokuW pański wzór,Czytaj dalej „Oj panie Fromm…”

W dniu Twoich imienin…

Dzwoniłabym jeszcze przed świtemBy złożyć Tobie życzenia,By mówić o ludzkim błękicieBy świat tego nigdy nie zmieniał… Słyszałabym jak się znów śmiejeszGdy próby moje szaloneWysłuchiwałeś nad ranemGdy głośno wołałeś swą żonę… A później wspólnie z DanusiąMarudzić byśmy zaczęły,Że Tobie wciąż mało i małoJednego miejsca na ziemi… Ofiarowałabym TobieSłowa na tę okoliczność,Kazałbyś przesłać do siebieBy w jednymCzytaj dalej „W dniu Twoich imienin…”