A może…

A może nie pytać od razu…?Nie dźwigać głuchych trudności?Usiąść poczekać nim zaśniesz…Nim sen w twoim sercu zagości… A potem zupełnie przypadkiemChoć w życiu przypadków brak…Spróbować zrobić Tak jeszczeI jeszcze kolejny raz… Sny uparte bywają…Żałośnie trzymając się duszy…Czasem zupełnie celowoKruszą, by zebrać okruchy… Pawle namaluj światW nim słońce za dnia i w nocy…,Byś dziś kolejny raz…MógłCzytaj dalej „A może…”

Bez Ciebie…

Podtytuł: Kiedy Lila słowa podaje… Bez ciebie nie da się żyć…I żyłam bez ciebie już nieraz,Odmierzam czas moim -już!I- twoje -we mnie wciąż wzbiera… Zaparzam kolejny raz,Tęsknoty wrzątkiem po brzegiMówiłeś ostatni raz…?Ostatni znów nas wyprzedził… Dziennik tysiąca sprawTych zapomnianych we środę,I żalu kieliszki dwaNa dzień na noc i na zgodę… Atrament bezdusznie drwiI skrzeczy brakiemCzytaj dalej „Bez Ciebie…”

Tango kardiologiczne…

Mylą się kroki twemu sercuWciąż półobrotem zniechęcone,Na palcach szuka dróg, ostępówNa piętach trwoni rozżalone…. Miłość się z namiętnością droczyPrzywodząc na myśli swe pierwszeństwa,Że nikt nie patrzy już tak w oczy…Z nutą tkliwości i szaleństwa… I nagle pauza, kadr zerwanyUsta skąpane w życia trunku,Kochasz… Czy tylko kroki znaczyszStałą ilością pocałunków…??? Dwie czwarte metrum chcesz pochwycić LiczącCzytaj dalej „Tango kardiologiczne…”

Zabierz mnie…

Zabierz mnie dzisiaj ze sobąZmęczona jestem podróżą, Marzenia struchlałe odeszłyChoć może uciekły przed burzą…??? Obiecaj, że na mnie zaczekaszJak czekać Ty tylko umiesz,I utul oczy, co czująI spraw, gdy je wreszcie zrozumiesz…! Drogi spamiętać nie mogę Powroty wciąż nieszczęśliwe,Mówisz, że z ran jestem cała…Tak krwisto, słono i tkliwie…. Mglistych obietnic woaleJak nut fałszywe struny,I mojeCzytaj dalej „Zabierz mnie…”

Kiedy się serce daruje…

Kiedy się serce darujeNawet to z klawiszamiTo ono bije wciąż czującI echem tkliwości się karmi … Kiedy się serce darujeW kolebce dłoni i ramionTo jakby duszą człowiecząKtoś tak po ludzku się zajął…. Kiedy się serce darujeTo słone ze słodkim się mieszaWzruszył nas Pan – JózefieI Ona szcześliwsza, piękniejsza …!!!(AD.) Z dedykacją dla Pana Józef DubielaCzytaj dalej „Kiedy się serce daruje…”

Dla kogoś może bez znaczenia…

Dla kogoś może bez znaczeniaOkno, podłoga, dziura w ścianie…A ja się tam uczyłam czekaćNa coś lepszego, co nastanie… Dla kogoś może bez znaczenia…Rozmowy, głosy wciąż te sameRadości te z dziesiątej ranoGdy jadły wspólnie tam śniadanie… Dla kogoś może bez znaczeniaDla mnie kalendarz mych powrotów…I kroków tych rozpoznawanychI łez co w sercu, czasem w oku… DlaCzytaj dalej „Dla kogoś może bez znaczenia…”

O cuda prosić już nie umiem…

Nie umiem prosić o cudaBo jak o cuda się prosi…?Pokornie i na kolanachA Bóg służalczość tę znosi…? Do kogo słać swoje prośbyA może wyłącznie pragnienia…?Na piśmie podanie wnosićCzy w głos wykrzyczeć swe chcenia…! Do nieba czy już do piekła…???Wszak piekło żyje tuż obok,A niebo strasznie daleko…I którą dotrzeć tam drogą…??? Uczciwe swe kalendarzeZałączyć do pismaCzytaj dalej „O cuda prosić już nie umiem…”

Cham i pan…

Karetą zajechał PanA za nim przydreptał chamKulejąc i krwawiąc złośliwieWszak cham nie żyje prawdziwie… Pan oczy przeciera łaskawieBawiąc się tym co w zestawieposiada życie po życiu,W chwili i tuż po spożyciu…. Chamisko, zaś wredna choleraUparcie zaczyna od zeraZakaża rany złośliwieBy Panu odebrać co tkliwe… Pan wprost nie może uwierzy揳ośliwość i zmowa szalona,Cham w swej łaskawościMógłbyCzytaj dalej „Cham i pan…”

Kim jesteś…???

Kim Jesteś…??Kroplą słonej rosy…Bosymi stopy – cudzych marzeń…Czasem niewydarzonych tęsknot,Pełnym klaserem wonnych pragnień… A kiedy czujesz…?Drzwi zamykam,By przez najmniejsze czucia szpary,Los nie odebrał ramion pierwszychBy trwało to, co nie do wiary… A kiedy żyjesz…?Stepem pędzęKrzycząc bezgłośnie marzeń setkiDłonie powiędłe, ociemniałeGdzieś z pogranicza twej ruletki… A kiedy kochasz…?Czymże miłość..Oczy przymykam by przypomnieć…To we mnie tkliwe, zielonawe…ToCzytaj dalej „Kim jesteś…???”

Uczucia ciszy…

Spotkałem panią przypadkiemPomiedzy szeptem a słowemW ukłonach i niedostatku. Ważącą w takt ludzkie słowa… Wciąż dalej i dalej do PaniA ja wyciągam ramionaChciałbym się życiem pochwalićMoże i smutki pokonam…?? Po prawej stronie ławeczkaProszę spocząć tam chwilęTuż obok budlei ramionaA w nich mych marzeń motyle… Z zapachów wiecznej tęsknotyUłożę korso królewskie…Dołożę błękitu nieba…Wszak pani tak kochaCzytaj dalej „Uczucia ciszy…”