Panie Boże dopomóż…

Z taką pogardą patrzysz na ludziKtoś wyrwał serce , podeptał duszę,Można przechodzić złym do gorszegoNie czekać marnej chwili poruszeń….??? Ile oddajesz, ile zabierasz…?Wciąż mniej od zera Ci pozostaje,Zimny człowieku, patrzaj na dłonieTam łzy dziecięce piekło rozdaje…!! W minutach zimno karty układaWiatr nie poruszy tego co padło,Ktoś listy pisał, ktoś opowiadałA tamto cudze z żałości zmarło..

Tato mój…

Kiedy myślę o TobieZa dnia gwiazdy na niebieSzepczą słowa szlachetne,O ludziach w wielkiej potrzebie…. Kiedy mówię o TobieSłońce w tysiącach promieniObdarowuje świat całyRadością naszych korzeni…! Kiedy śpiewam twe dłonieI ramiona Twe czułe,Darują cuda o świcieBy dzień móc lepiej zrozumieć… Kiedy jesteś, Twe serceBijąc w rytmie miarowym Odmierza chwile najczulszeLawiną snów kolorowych! W alfabecie brakujeLiter takCzytaj dalej „Tato mój…”

Gdy Tak zawsze Tak znaczy… A Nie, Nie…

Słowa mają korzenieI oczy i usta i buty,I nawet czasem gdy milknąDzwięk pozostaje zatruty… Słowa pachną jutrzenkąA czasem spalonym mlekiem,Bliskie bywają szalenieI zimne i takie dalekie…!!! Słowa spać nie chadzająŻyją we dnie i w nocy,A kiedy z nieba powstająIch blask promienie toczy…! Jedno jest życie i słowo,Ono wciąż sygnowane!Tak mało, a nieustannie tak wieleZostało wypowiedzianeCzytaj dalej „Gdy Tak zawsze Tak znaczy… A Nie, Nie…”

Niedościgniona…

Drewniane stopnie pałacuA może domu wielkiegoPokłony stroją twym oczom,Jak nikt, jak niewiadomo dlaczego… Ostrożnie niedowierzającPrzekładasz karty swych myśli,Że tamto, co w sercu wciąż mieszkaNa nowo dzisiaj się ziści… Słyszysz, twoja muzykaWybrzmiewa w starych konarach…A Ty, a On…a Wy wszyscy…Wciąż jedno i dwoje i na raz….!!! Piękno przyobleczoneW perły i złoto Twych dłoni,Jesteś Lili zjawiskiem…Zjawiskiem niedoścignionym….Czytaj dalej „Niedościgniona…”

Zapach wiecznej krainy…

Na Twojej dłoni o świcieMościłam marzeń swych miejsce ..Trzy ziarna w złotawym rozkwicieI serce…. Przyglądałam się szorstko,Gdy odchodziłeś na chwilę…A kiedy byłeś, poczułamSennych wrażeń motyle … Słowa tracą swą wielkośćGdy oczy Twoje oddane,Ścielą mą drogę do CiebieTę o szóstej nad ranem… Pochylam się by nie zgubić,W pyle uczuć drobiny…Jesteś mi, jestem ja tobieZapachem wiecznej krainy…Czytaj dalej „Zapach wiecznej krainy…”

W podziękowaniu…

Bywa że spotkasz CzłowiekaNa schodach własnego życiaW pośpiechu, na stacji odmętuPomiędzy wczoraj a dzisiaj .. Bywa że On nieproszonyZ kluczem do serca ludzkiegoPrzyniesie, ogrzeje, rozpaliI nie zapyta, dlaczego…? Zielonym gra w nieskończonośćA w oczach gwiazdy panują…Można tak życie karmić…Wciąż marzenia kosztując ..(AD.) Dedykowany Stanisławowi Kmiecickiemu🌿

Takie love…

I nie zaczynaj od miłości,Nie czujesz, a więc nie mów nic,W spektaklu małych swych podłościZamień lub pokoloruj zło… A tej miłości nie dotykaj!Wszak ociemniały dawno wzrok,Wciąż w twojej piersi budzik tykaTaki na raz, a razów sto… Miłość to czucie które wznosiOno podparte stadem rąk,A ty miłości wszak nie znosisz…!Podepczesz każdy ludzki wzrok… Miłość wciąż pachnieCzytaj dalej „Takie love…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”

Święto mej codzienności…

Dziś jeszcze śpisz, jeszcze wcześnie…Choć ramion Twoich warkoczeOplotły w senne pociechyWczorajsze dreszcze, nicpoty… Dziś jeszcze śpisz, choć gdy wstaniesz…Ułożę na drżącym kolanieTo, co jakby przed chwilą…Z sekundy stało się milą…! Dziś jeszcze śpisz, jeszcze słońce…W piernatach puszystych myśliTrwoni czas niedościgłyOddając to, co się ziści… Dziś jeszcze śpisz, tylko rosa…Łzawe okruchy malujePozostawiając bezgłośnieKryształy tego co czujęCzytaj dalej „Święto mej codzienności…”