Sobota, niedzieli …

Przytrafiła się sobocie, niedzielaTak zupełnie bez echa, po cichu,Bez sztuczności w swoim obyciuKładąc nacisk na życie w tym życiu… Ugościła sobota, niedzielęNie szukała blichtru kawałka,Częstowała czułością słów swoich,Jak kawałkiem winnego wciąż jabłka… Przyglądała się sobota, niedzieliPatrząc w oczy szeroko otwarte,Dotykając serca pościeliW czułym, śpiewnym Eviva L’arte. Słychać było melodii tej dźwiękiWybijane szpilkami po bruku,Ktoś zCzytaj dalej „Sobota, niedzieli …”

Tamta …

Wybiegłam z domu na spacer,Słońce kusiło czułością,Słowa nieliczne, nieznaczne,Ktoś chciał dogonić wielkością… Czas, król niepokoju,Coś o chwili wspominał,I była w tym wszystkim dziewczyna,Choć głos jej z nutami się zżymał… Losie, ślepcze kaleki…Rozdajesz lekarstwa na nudę,Wydarłeś honor i skrzydła…Znacząc czas jadem i brudem… Mali i bez talentu…Ci, o których Holubek wspomina,I łyżka dziegciu w odmęcie,I tamtaCzytaj dalej „Tamta …”

Jeśli nie można, to trzeba… Czyli jak pozostawić bez rozstrzygnięcia…?

Jak już zabraknie szczerych dłoni,I kandydata herbowego,Zawsze swe ,,Nie” można obronić,Życiowo wolne od lepszego …! Wybory nie są wyborami,Bez rozstrzygnięcia w swym tytule,Jak trzeba bardzo nienawidzieć?By nienawidzieć wciąż tak czule…? Słabe, choć tyle w tym zapałuI agitacji z PRL-u,Małyś człowiecze, strasznie małyś…Choć widzisz cel, on jest bez celu…! I choć poczytność pędzi, strzela,Nabija swe strzelisteCzytaj dalej „Jeśli nie można, to trzeba… Czyli jak pozostawić bez rozstrzygnięcia…?”

Obrazy miłości…

Gdyby zapytać o miłośćJak wygląda, co czuje?Pan Robert chętnie opowieBeatę swą pięknie miłuje…. Każdym oddechem swym znaczy,Drogę swej wielkiej miłościCzułości na papier przelewa,Westchnienia zaprasza wciąż w gości. .. Nie straszne mu burze, wichuryNi deszczu słone ulewy,Na straży przy Beci jedynejJest i wszystko zwycięży! Można wątpić w wieczoryI w rankow cud przebudzenie,Jego siła i miłośćJest jakCzytaj dalej „Obrazy miłości…”

Pobieżnie żyć…

Wiesz,Nieznośnie czuję wciąż Boże…Pragnienia ludzkie, naiwne,Łzy słonawo-pożółkłe,I każdą najmniejszą krzywdę… Blizna się tworzy na bliźnieNim rana strupem obrośnie,Słowa zimne, obrzydłe,Ot, takie ludzkie przedwiośnie… Zza mgły widać ulotne,To co skrzy się od serca,Nie dane było mi poczuć,Odbicie zimne wciąż zerka… Raz po raz się z życiem układam,Zakłady przegrywam jak leci,Żalem serce otulam,W refrenie płacz małych dzieci…Czytaj dalej „Pobieżnie żyć…”

Idiotka i kretyn…

Pewna idiotka spod MławyA kretyn zaś z Koszalina,Tak się opowieść dziś kończyChoć ledwo się miała zaczynać… Idiotka swe kapeluszeUkłada w wielkich pudełkach,Kretyn wciąż sprawdza starannie,. Z ukrycia swego nań zerka… Idiotka z niemałym wdziękiem,Kretyn zaś pełen zachwytów,Znalazł dla siebie miejsceW krainie bytu z niebytu… Kretyn pełen zaparcia,Rozkłady jazdy studiuje,Kuszą go morze i góry,I wszystko jednakoCzytaj dalej „Idiotka i kretyn…”

Życiowa wygrana … Z dedykacją dla Nadii Totoń 💚

Poproszę dni takich więcejCałe tabuny i tony,Nadeńka wygrała ze światem,Odwieczną walkę z żywiołem! Maleńka księżniczka z OkonkaStworzyła z pragnień swych pięknych,Mleczną drogę do szczęścia,Koronkowy swój błękit! Złowiła w swe czułe dłonie,Gwiazdy szczęściem pachnące,Dziś czternastego kwietnia,Wyhodowała swe skońce! Ptaki zamilkły na chwilę,Gdy rezonansu swe treści,Przekazywał pan doktor,Ten, bez siedmiu boleści… A kiedy wszyscy poczuli,To, co sięCzytaj dalej „Życiowa wygrana … Z dedykacją dla Nadii Totoń 💚”

Kiedyś…

Kiedyś, kiedy wyhoduje własne słońce,Będzie mi ciepło szalenie,Na pierwszym krańca rozstajuSerca się będą zielenić… Wypowiadane słowa, Dotrą do adresata,Awizo szczęścia ludzkiego Ucichnie, przestanie płakać… Gdy wyhoduje swe słońceCzekanie nutami ChopinaNauczy odmieniać Twe słowa,Te gorsze w cuda zamieniać… Słońcem wyhodowanymPodzielę się na mym progu,Ogrzeje niechciane i szorstkieNa złość Tobie i Bogu…!!!

W zapomnień ogrodzie…

Nie stawaj dla mnie na głowieI świata dziś nie przewracaj,Bądź, a kiedy będziesz znacz szlaki …Którymi będę powracać. Nie mów za wiele, nie trzeba…Składaj czasu motyle,Maleńkim dzieckiem wciąż jestem,W tej magnoliowej chwili… Czas wciąż ze mną wygrywa,Ktoś zatrzyma zegary …?Miłość, czy ona jest żywa…?A czary? Jak smakują czary …? Gdzieś w zapomnień ogrodzieElizabeth niepodzielnie króluje,ZaCzytaj dalej „W zapomnień ogrodzie…”

Obiecuję…

Obiecuję nie zrozumiećI nie cierpieć, snem się droczyć,Kilka czarnych łez pogubićI nie spojrzeć Bogu w oczy… Obiecuję nie zrozumieć,Żalem nuty swe przetykać,Sny na jawie oniemiałe,Zanim zgasną ponazywać. Liczyć wczoraj, odejmowaćPić kolejkę za kolejką…A, nie piję…? Nie żałować!Choćby serce z żalu pękło… Obiecuję nie zrozumiećZgubić adres poraniony,Czasem tylko chcieć oddzwonićTam do Ciebie, z ziemskiej strony… ObiecujęCzytaj dalej „Obiecuję…”