Jeszcze mnie tylko życia naucz…I odpowiedzi na pytania,Posadź tuż obok na tarasieNiech czas godziny cofa, zwalnia… Jeszcze mi zapleć z własnych ramionMiejsca dla serca najgorętsze,I opowiadaj sny na jawieKtóre wciąż życia pragną więcej… A potem zanuć tę melodię,Która nam pierwszą zawsze była…Opowiedz jaśminowe baśnieOd słów: dla Ciebie moja miła… Ile to dużo, zaznacz proszęNiech będzieCzytaj dalej „Życiowa nauka…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Zabłądziliśmy Mateńko…
Podtytuł: A Ty nas Leśna Panno poprowadź… Zabłądziliśmy Mateńko…Czyjeś serce znów pękło…Ktoś się łzami wciąż krztusi…Krzyczą, że tak żyć się musi…!!! Stajemy dziś tutaj przed TobąWszyscy…, tak mi się zdaje…Młodzi, starzy, radośni…I Ci, co na dróg swych rozstajach…Drogi odnaleźć nie mogą…Bo to, co w słońcu tak błyszczyTo łzy, które nie mogą pokonać tej nienawiści… NieCzytaj dalej „Zabłądziliśmy Mateńko…”
Wisteriowo…
Wczoraj znów zakwitły kasztany,Z odrobiną maja w kieszeniach…Tamtych dwoje na wskroś zakochanych, Pocałunkiem swe szczęście odmienia… Dwie melodie na cztery ręceI na oczy, i ślady na piasku…Planowały zadbać o siebieNa zielono malując swój nastrój… Wyliczanki szczęścia w południe,Zapomniały powiedzieć szczerze …Wciąż potykasz się o wiarę w nieboŁowiąc gwiazdy na szarym papierze… Radio wyszło dwojgu naCzytaj dalej „Wisteriowo…”
Olu…
Olu…Miałaś na mnie zaczekaćA tak, szklanka rozlanego mleka,Kapie jak łzy na policzkach…Słono w każdej uliczce, deszczowo, tęskno i mokro…I moje słowa też mokną, bo chciałam je Tobie powiedzieć,Że spotkamy się przy obiedzie,Że zrobię śledzie w śmietanie…A na deser dostaniesz książkę pełną słów moich…A teraz…?Teraz tak bardzo boli…Oddechu złapać nie umiem, wiem że Ty to zrozumiesz…JakCzytaj dalej „Olu…”
Bez pozwolenia…
Jakie trywialne proszę paniO wszystko żebrać, pytać losu…Ktoś przez przypadek światło zgasiłBy móc uzyskać święty spokój… Czy pani dzisiaj zapytałaCzy może uśmiech mieć na twarzy…?I co planuje los na jutro?W wypożyczalni cudzych marzeń… Podanie proszę zacząć pisać…Od słów ja niżej podpisana…Cóż to za mina proszę pani…???Jest pani strasznie niewyspana….!!! Zaplanowałem wielkie cudaProszę przyglądać się zzaCzytaj dalej „Bez pozwolenia…”
Już nie pamiętam…
Podtytuł: Standby Pomiędzy ważnym, a ważniejszymW schowku na szczotki, kubły, śmieci…Na szóstej półce tak od końcaMieszkają czyjeś dobre chęci… Suchością w gardle czas odmierzasz…Minuty te z natury chłodneTwoje to: wiecznie musisz czekaćA tamto płonie życia ogniem…! Twoje, jak lampka na czuwaniuŻe w gotowości wiernie czeka,Tamto, na polowaniu marzeńByło, choć tak nieludzko i z daleka…! MiaryCzytaj dalej „Już nie pamiętam…”
Kiedy kamień…
Wyspowiadał się polny kamieńProsząc świat o wybaczenie…Za czwartkową duszy swej zamiećI kolejne z własnych, pragnienie…! Oddał wszystko, co było mu daneKażdy dźwięk, co nań chwilę spoczywał…Każdą troskę, co lgnęła do niegoChoćby była najbardziej zjadliwa… Za radości przeprosił dwa razy…Licząc więcej nie znalazł u siebieI za niebo, co wiecznie kapałoI za innych, w tym również zaCzytaj dalej „Kiedy kamień…”
A gdyby…
Gdybym miała zapomnieć…, to jutra nie chcę pamiętać…Tamto wczorajsze przy Tobie, to mej cudowności są święta…Gdybym miała nie poznać, nie poczuć, i nie policzyć, to wszystko, co jest nieznane-Niech rodzi się łzą tajemnicy… Gdybym miała nie słyszeć, to niech to będzie jutrzejsze…Niech nuty milkną samotnie, o jeden ludzki żal , lżejsze…I zimne, samotne klawisze, niedotykaneCzytaj dalej „A gdyby…”
Oddam…
Oddam czucie swe, w dobre ręceAlbo schowek po twoich ramionachI niczego nie pragnąc więcejBędę uczyć się jak wiatr ten pokonać… Tak zwyczajnie odejdę od tegoCo nie warte mych odpowiedzi,Przyzwoicie nie spytam dlaczego…?Bez słuchania życia spowiedzi… I zupełnie bez wiary i troskiZa to z lekką nutą fantazjiBędę struną figlarną, życiowąKalendarze ospałe wciąż drażnić… Zajmę się kolorami,Czytaj dalej „Oddam…”
Usiadłam…
Usiadłam jak siadają kobiety, zwyczajnie pod słońce niestety…Później zaczęłam rozbierać,Próżne historie do zera…Czas znów nie chciał nam służyćI po swojemu odkurzył,Tamto co nutą żałosną,Zapadło w serca twe okno…Drżące dłonie i serce, co rusz budziły wspomnienia,Na dźwięk matczynego żaluCo przez przypadki odmienia…Miłość, troskę i dotyk…I włosów figlarne wojażeI listę największych przygód,I stosy najczulszych marzeń…Widzę piękną kobietą,Czytaj dalej „Usiadłam…”
