Czy możesz mnie trzymać za rękę…Nawet gdy deszcz z nieba spada…?Więcej niczego już nie chcę,Niech świt bajki nam opowiada… Nie, nie wypuszczaj mnie z ramion…Cieplej mi i bezpiecznie,Otul kocem twych ramion,Dni te z natury tak wietrzne… Snuj opowieści o ojcach,I ludziach których pamiętasz…Zabawnie przekręcaj imiona,Chcę to wszystko spamiętać… Chwile podziel na lataNa chłodne jesienne wieczory,ICzytaj dalej „Więcej już nic…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Po lewej stronie …
Po lewej stronie grymasy, bywają śmieszne okrutnie,I łzy cierpieć przestają, bardziej są rezolutne…Po lewej stronie marzeniom zupełnie się już nie spieszy…!I myśli z tych grzesznych najbardziej , ktoś a priori rozgrzeszył…. Po lewej stronie bezdroża bajki czytają dzieciom, Motyle oddają swe skrzydła, byś mógł samodzielnie odlecieć…Na lewo za wielkim zakrętem góry są pagórkami,I świat doCzytaj dalej „Po lewej stronie …”
Śniłam …
Napisałabym list dzisiaj do ciebie, ale ciemno i deszcz stale pada…A poza tym adresu wciąż nie znam, albo jeszcze mi nie wypada …!Może nadam tęsknoty kurierem, zapakuję ostrożnie w kartonie…Ktoś się może lekko uśmiechnie, gdy zobaczy karton z ogonem… Bo jak upchnąć swe zatęsknienia, w pudełeczku sześć na dwanaście?A ty pewnie wcale nie tęsknisz, komuśCzytaj dalej „Śniłam …”
Makowe corso…
Każdy z mych niedostatków, zakwitł czerwienią maków…Czas zamilkł niechcący, doszukując się znaku…Jesteś słońcem i deszczem, kroplą rosy przed zmierzchem…I tym czego wciąż pragnę, szepcząc: jeszcze i jeszcze… Dzień zmienia kolory, mgły sączą melodię…Jak odważyć to lepsze to, co żarzy się ogniem…???Słowa nawet pisane, taflę lustra zmąciły…Ile to dużo – odpowiedz, ile bo nie mam jużCzytaj dalej „Makowe corso…”
Łokciem poupychane…
Cudowna, kochana, najlepsza….Taka, co z wiersza, powietrzaI ta sprzed czwartej nad ranem,Gdy droczy się z niewyspaniem… Ta z filiżanką herbatyNa progu własnego domu,I ta, co trudne tematyZamyka w prośby do Bogów… Ta od złotego środkaI od zdarzeń prawdziwych….Ta, co wyraz szczęśliwyRozdaje na targu kąśliwych… Ta z walizką po brzegiWypakowaną czułością…,I ta na wielką litość,A możeCzytaj dalej „Łokciem poupychane…”
Zapomniałeś…
Ustawiłeś mnie w długim szereguWszytko pierwsze, ja byłam ostatnia…I choć zawsze gotowa do bieguDusza ma, ani bliska, ni bratnia… Ustawiłeś mnie w długim szereguTuż za szafą po twojej babci,Wciąż się boję zimna i śnieguCzy w ciemnościach jakiś kwiat pięknie zakwitł…??? Ustawiłeś mnie w długim szereguA ja miałam sukienkę od Prady…,Posyłałeś piechotą gołębieKomuś – ktoś nuciłCzytaj dalej „Zapomniałeś…”
Rozmowa…
Trochę sobie zazdroszczę,Zwyczajnie po kobiecemu…Telefon chwilę po ósmej,Bez po co, dlaczego i czemu…??! I deszczu zazdroszczę tobieTego, co płynie jak lawa…Nie złoszczę się na pogodę, nie…Wiem,To taka niebiańska zabawa… I wciąż chce mi się jeszcze…Szpilek, malunków na twarzy,I tego, co nadal przede mną …Co ma się jeszcze wydarzyć… Jak namalować słońceCo mieści się w jednejCzytaj dalej „Rozmowa…”
Żalu żal…
Jak to jest z tym odchodzeniem…Czy się życie w rytm będzie znów wtrącać?Może wolniej lepiej jest iść …?Raz ostatni sobą zarządzać… Albo może przyspieszyć krok,Nie przedłużać wciąż bezgranicznie…???I czy to, co z Tobą – to Tam…,??Tak w całości czy połowicznie…? A ta klucha, co w gardle trwa…Będzie sednem troskliwej ciszy?Kogo wybrać, gdy wybór się ma…?AbyCzytaj dalej „Żalu żal…”
Niepoliczalne…
Policzyłeś wszystkie godziny, dni miesiące i słone lata…Przełożyłeś na swe Esperanto, nim się wreszcie nauczyło latać…Słowa drżące, strapione jak wierzby – z nich stworzyłeś okładki dla siebieDla dni szorstko bolących i chłodnych, co od dawna ugrzęzły w potrzebie… Nauczyłeś tak niepotrzebnie, że wciąż można zupełnie inaczej…I dla kogo ta wielka nauka…?Która nie śpi, nie marzy,Czytaj dalej „Niepoliczalne…”
Szkoda…
Z żalem jest mi do twarzyJak z kroplą rosy o świcie,Jak z wytrawnością herbatyNa brzegu zwanym przez życie:Przyszłości walecznym ostatkiemNa barykadach ułudyZgubą odnalezionąW godzinie ostatniej próbyZłośliwością głupotyBez adresata żadnegoZ gumowym, odwiecznym pytaniem:Dlaczego ja?Znów?Dlaczego?Z odgłosem zapominaniaTamtych kroków na schodach…Żal…?Pewnie i żal…I wielka, samotna szkoda….
