Na moim progu…

Na progu moim, zielone światło
Usiadło, nie chciało uciekać,
Snuło się przecież od tak wielu godzin,
Chciało tu na mnie zaczekać.

Na progu moim zielone światło,
Znak, że można tu spocząć,
Osuszyć serce, spróbować zasnąć,
Myśli powierzyć obłokom.

W zielonym świetle tli się nadzieja,
Pobladła, lecz skora do życia,
I twoje dłonie i moje oczy,
I życie, od tak do popicia…

Zielone ramiona wciąż tulą serdecznie,
Szukając znaku od Boga,
I kiedy w życiu wszystko zawiodło,
Zielona jawi się droga…

Zielone ściany w tym moim domu,
Gładzą me drżące usta,
I kiedy łzy zielone spływają,
Zielona otula je chusta.

W zielonym płomieniu bije me serce,
Dla czułej życiowej przewagi,
Czerwone usta z zielonym się wadzą,
A może to takie ich znaki…?


Na moim progu siadają anioły,
Te z zielonymi skrzydłami,
Poproszę kiedyś, by były dla ciebie,
Ot tak, dla równowagi.

Zielone nigdy nie jest nieludzkie,
Zielone jest drżące, wrażliwe,
Prawda i dobro są z zielonego,
A dzieci niech będą szczęśliwe!!!!



Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: