Bez Ciebie dzień się nie liczyI noc trywialną się staje,Wiatr podłością skowyczyWychodząc na obce rozstaje… Ślepnę bez Ciebie AndrzejuI dźwięku za dnia już nie słyszę,Czekam tak po maleńkuByś przerwał nieludzką tę ciszę…! Boję się czegoś zapomniećSłowa na powrót układam,Gesty przytulam za dwoje,Mroczna ta maskarada… Od wczoraj wieki minęłyI świat się skończył o świcieI Ty zapomniałeśCzytaj dalej „Nie liczy się… Pamięci Andrzeja Ładowskiego”
Archiwa autora: annadruszcz
Jak ….
Zabrałeś mi PrzyjacielaZabrałeś dzień razem z nocą,I słowa i nuty zabrałeśI całe w tym świecie złoto! Zabrałeś długie godzinyI w sieni nasze rozprawy,Przekomarzanki z Danusią,Takie dla wspólnej zabawy. Zabrałeś Żonie dziś MężaSynowi Ojca ukradłeś,Wnukom już nie zaśpiewaWszystko z żalu pobladłe… Wczoraj na zawsze zostanieI słowa i Łzy Twe AndrzejuNie można Ciebie tak oddaćNasz i mójCzytaj dalej „Jak ….”
Za Was i dla Was…
Czy mogę poprosić o słowaBłaganie do Matki i PanaTu u nas chora dziecinaA w sercu bolesna rana… Jej dłonie drżące jedyneJak trawy samotne w oddali,A wiatr wciąż troski przysyła,I sny których nie chce ocalić! Zaśpiewaj w Buczkowskim KościeleTam bliżej do słońca i niebaO tym że Nadia tu walczyŻe Nusi na ziemi nam trzeba,! Za chwilęCzytaj dalej „Za Was i dla Was…”
Wystarczy…
Przecież wystarcz być człowiekiem…Popijać mlekiem troski wszelkie,Stawać na palcach jak w balecieNucić najczulszą swą piosenkę… Szukać na piasku człeka śladówWciąż pielęgnować słowa pierwsze,Przez płoty kłaniać się sąsiadomWe środy pisać czułe wiersze… Tańczyć nim słońce przetrze oczy,Snuć opowieści ciut po zmroku,W czułych ramionach mościć sercuMiejsce gdzie znajdzie święty spokój! Zapraszać gesty, wonne dłonieTe, połączone korzeniami,Poczuć serdecznośćCzytaj dalej „Wystarczy…”
Nie przyjdziesz …
Czas, ten co w duszę twą zagląda…Prosząc o słowa i obrazy,Bezdusznie pozabiełał wszystkich…Nie sto, a milion marnych razy … Spod powiek zerka filiżankaSpragniona, tęskna twoich dłoniW kawiarniach pustych kalędarzyNie przetrwał żaden żywy pomnik .. Pobladły wieczne obietniceŻe kiedy spojrzę w nieba stronę…I zestarzałam się błagając…I odliczając to skończone….!!! Wiesz, radio chyba przez złośliwośćCzwarty raz wCzytaj dalej „Nie przyjdziesz …”
Listy niechciane…
Tak sobie myślę Panie BożeCóż mi dziś przyjdzie po twych listach..?W treści mniej więcej i być może…A Ty człowieku się domyślaj… Ciężkie powieki me podpieram,Wiatr twój wciąż wieje w mym kierunku, Tak odnajduje źrenic sednoWiodąc zmartwienia jak po sznurku… Że niby mniej mam oczekiwać…?Gasić pragnienia w swej ciemności,A ja wciąż pragnę w światłocieciachZapraszać dłonie twojeCzytaj dalej „Listy niechciane…”
Magda…
Przysiadła tuż obok na łóżkuMłodość, co ogniem się paliZabrała ze sobą szlachetnośćI siłę marzeń z oddali… Na wyciągniecie rękiSkrzą się jutrzejsze planyI dobroć która zwyciężaI moc która nigdy nie rani .. Korzenie źrenic dziewczynyOplotły warkocze zwycięstwaPrzed nimi daleka drogaZ zapachem wielkiego szczęścia… Trzysta trzydzieści osiem Na końcu to, czy na początku?A lewa strona to która?TaCzytaj dalej „Magda…”
W podzięce…Kasiu….
Aby się chciało ludziom chciećOt, tak zwyczajnie i po Ludzku,Nie żaden kmieć, ni cieć , ni brać….A ofiarować z niezabudką… Aby się chciało kochać Tak,Że gdy Twa miłość wita słońce,To ono zawstydzone drży,Oddaje swoje mniej gorące… Aby się chciało modlić, choćŚwiat do modlitwy już nie skóry,A dzięki Tobie, klęczy wiatrI ten kto chociaż, ciut mniejCzytaj dalej „W podzięce…Kasiu….”
Dwieście lat za późno…
Jak w starym kinie na fotografiiKtoś nucił tkliwie rzewne melodieTak na mej drodze słońce zaspaneRozpala pragnień złotawy żar . Miliony marzeń mam na licznikuI opowieści serca ludzkiegoO tej miłości, co w snach się nie mieściGdy szuka klucza do starych bram. .. Droga co roni słone poboczaGdzieś za zakrętem wiatru nostalgiaMelodia stara skarży się światu. ŻeCzytaj dalej „Dwieście lat za późno…”
Zima…
Zima przyszła dziś wcześniejZabrała wszystko, co tkliwe,Ot, tak zupełnie bezdźwięcznieBoleśnie, szorstko, prawdziwie… Nie wystarczyły jej słowaObrazy czułością skąpane,Chciała więcej i wiecejSięgając po czwartą nad ranem… Dedykowała żałosneZmrożone, nie wymieszaneStrzępy cudzej litości Przez świat wymięte, zdeptane… Wybrała to, co kaleczyDbając wciąż o detale,O sercu wiedzieć nie chciałaStrojna lodem i żalem….
