DłonieUstaOczyCzasem czas…,Czas, który siebie zaskoczyłI zdziwienie na szybach klejoneTakie w różu, nie do końca na własność zielone… Myśli opowieści snujące…Które gdzieś na dnie swej szufladyPoskładały życiu wydarteChwile świeżo palonej kawy… Pożółkłe chcenia jak listyNieco ciszej szepczą namiętnie…Choć melodie wczorajsze ucichły…Wciąż łapczywie drażnią powietrze… Bezlitosny czas, chwil popędzacz…Drwiący ciut wciąż u podstawy…Jeszcze nie wie…Choć dawno jużCzytaj dalej „Na wyłączność…”
Archiwa autora: annadruszcz
Mikołaj zapomniał…
Mikołaj o mnie zapomniałList napisałam jak trzebaW życiu grzeczna bywałam,Choć dalej mi jakby do nieba… Prosiłam na białym papierzeSzlachetne pióro w mej dłoni,O szklankę wiecznej nadzieiI byś od złego mnie bronił…. Matematyczne pragnieniaTe z kardiologicznym przesłaniemŻe liczę na skład z mego serca…I nic się złego nie stanie… Opisałam dziecinnieŻe więcej mi w życiu nie trzeba,JestemCzytaj dalej „Mikołaj zapomniał…”
Szeptem marzenia otwieram…
Szeptem marzenia otwieram…Na palcach jak snu baletniceOceanem pachnąceTkliwe, słonawe życie… Policzyć za dnia już nie umiemNi rąk, ni oczu kochanychEcho blade czy bledsze ?Maluje życiowe ściany… Słowa, co oczy spuściłyNie mogąc utrzymać spojrzeniaŁatają cienie na sercuGdy czas nie zmienił, co zmienia… W powietrzu unosi się stałośćWciąż niewidoczna śmiertelnie,Płomienie troski, co zgasłyI jedno na wpół ślepeCzytaj dalej „Szeptem marzenia otwieram…”
Płaczątko…
Płaczątko, tak dziś mówisz o mnieJakbym zgubiła ważne sprawy,Jakby się serce trawom plotło,Jakby szukało nut jaskrawych… Już zatopiły się słów brzegiGdzieś to wczorajsze skrzy się wielce,I serce tłucze się niemraweChoć po co komu takie serce…! Pomiędzy igły me westchnieniaHamują wciąż piętami losuA ja tak proszę najpokorniejByś nie pozwolił nic tu popsuć… Uczyć się nie chcęCzytaj dalej „Płaczątko…”
30 dni…
Wieczność z trzydziestu dni się składa…Wciąż odliczanych o zachodzie,Bez Ciebie tu na ziemi padaA potem marznie, by czuć gorzej… Gwiazdy za nuty masz u PanaChoć przecież Ty wciąż grałeś sercem,Nadia przy Tobie roześmianaDopilnuj to najczulsze serce… Nie ma kalendarz daty gorszejNiż miesiąc co odbiera życieSłucham jak śpiewasz w moim sercu….Daruj i uszom coś choć skrycie….Czytaj dalej „30 dni…”
30 dni…
Wieczność z trzydziestu dni się składa…Wciąż odliczanych o zachodzie,Bez Ciebie tu na ziemi padaA potem marznie, by czuć gorzej… Gwiazdy za nuty masz u PanaChoć przecież Ty wciąż grałeś sercem,Nadia przy Tobie roześmianaDopilnuj to najczulsze serce… Nie ma kalendarz daty gorszejNiż miesiąc co odbiera życieSłucham jak śpiewasz w moim sercu….Daruj i uszom coś choć skrycie….Czytaj dalej „30 dni…”
Szkolna ławka …
A w mojej ławce siedzi diabełPrzycupnął mimo słabych chęci,Zima za oknem lód gromadzi,Diabeł zamraża bez pamięci… Bóg swe zajączki śle wciąż z nieba,Czarcie pomioty mrożą oczy,Lucyfer oddał najlepszego,Choć…, Czy tak naprawdę wiedział o tym…? Przez zaciśnięte pięści myśliOgon uwiera na krzesełku,Można? Czy można wciąż bezdusznie…Ważyć to dziegciu smród ziarenko…? Nic…, twoja zupa wigilijnaPuste twe dłonie,Czytaj dalej „Szkolna ławka …”
Druga z wiadomą…
Osoba druga, wiadomej osobieTelegram wysłała z PoznaniaŻe kocha i tęskni i żyć już nie może…Lecz śnieg cały świat dziś przesłania… Osoba wiadoma telegram odbiera,Czytając słowa tej drugiejŻar uczuć spływa po kartce papieruZimowe topiąc wnet strugi.. I odpisała osoba wiadomaŻe z przeszkód wcześniej wspomnianych,Kałuże powstały a nawet rzek kilkaWięc wracaj, nie czekaj kochany… Osoba druga niecoCzytaj dalej „Druga z wiadomą…”
Barter na sto polubień…
W hurtowni marzeń człowieczychKtoś serce wymienił na głaski,Oklaski przywdział na plecyIdiotów, tych z bożej łaski… Stawał na palcach, by tylkoWśród wielu ludzkich kretynów,Ktoś zabrzęczał srebrzyścieLawiną ochów co miną… Czasu nie liczył gdy czekałW swej gotowości pobladły,Tyle gwiazd wciąż na niebieCzy one blask jego skradły….??? Aby było inaczej,. Albo ciut bardziej tkliwie,Koszulę zmienił na innąTę, któraCzytaj dalej „Barter na sto polubień…”
Głucha kolęda…
Na próżno wciąż wyczekujęGłosów dziecięcych z oddali,I strun i twego śpiewaniaCo świat miał cały ocalić… Dla kogo Bóg się dziś rodzi?A komu odebrał już wszystko?Tak boli, zupełnie bezdźwięcznie,Ach życie, ty marny artysto…. Tylko prawda ugrzezłaW kolędzie co mówi o ciszy,Cicha noc, dwie koszuleI łez których nikt nie usłyszy… Biały obrus się śnieżyBijąc po oczach jakCzytaj dalej „Głucha kolęda…”
