Tak dużo wcale nie trzeba,By dać komuś tak bardzo wiele,Wystarczy Twa cząstka chleba,I może ze dwie niedziele. Tak dużo wcale nie trzeba,By komuś lepiej się stało,By móc powiedzieć o sobie,Że wcale nie robisz tak mało… Tak dużo wcale nie trzeba,By dostrzec smutek w Twych oczach,By móc czynić dobro u siebie,Malować kolorowe przeźrocza… Tak dużo wcaleCzytaj dalej „Retrospekcja Memoriału…..”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Nadia….
Spotkałam dzisiaj piękne oczy,Codzienny widok, ktoś mi powie,Lecz oczy, oczom niepodobne,W ich posiadaniu cudny Człowiek! Małe ma dłonie, lecz serdeczne,Tuli wciąż życie ukochane,A przy nim matka, tak troskliwa,Troskę wylewa nań, co ranek. Jest jeszcze brat i starsza siostra,Oboje wielce są radośni,Chcieliby nieba móc przychylić,Swej ukochanej pięknej siostrze! Ta Posiadaczka pięknych oczu,I dłoni czułych tak szalenie,WalczyCzytaj dalej „Nadia….”
Niespodziewany Gość…
Otwieram drzwi, stoi w progu,To szczęście, i chwała Bogu!Tak długo na Ciebie czekałam,Gdzieś było?Czy nazbyt się zestarzałam? Czy moje włosy i skronie,Oprószył śnieg i czy konie,Do biegu są już gotowe,Po radość i wieczną pogodę? A szczęście, przygląda się czule,Jakby nie mogąc zrozumieć,Że przecież stoi od rana,A ja wciąż niespakowana… Bo przecież czekałam tak długo,I stałoCzytaj dalej „Niespodziewany Gość…”
W dniu urodzin…
Poukładałam korale ze snów i Twoich marzeń,Domalowałam serdeczność na twarzy,Przechodniom,Którzy mogli się zdarzyć…Rozprostowałam ramiona,Dla Ciebie by były serdeczne,I poprosiłam o wieczność,Byś była z nami tu wiecznie! Kolory Twe ulubione,Powykładałam na łące,Sny z marzeń straconych,Nawlekłam na szyję biedronce,Ptasie trele poranne,Już zamówiłam od rana,I Abyś była szczęśliwa,Kochana i szanowana… Na deskach Filharmonii Wiedeńskiej,Zrobiłam miejsce dla Ciebie,Wszak śpiewaszCzytaj dalej „W dniu urodzin…”
W gruncie i z gruntu…
W gruntownym zapisie treści,Gdzie ugruntowanie się mieści,Mieszkają same anioły,Co chodząc kiedyś do szkoły,Wyniosły to, co w swej treści,Produktem ubocznym bywało,Śpiewając ciągle nam mało…Na próżno lata swe długie,Zmęczyli w szkolnej podróży,Wszak grunt pozostał na ścianie,Szanowny, wielmożny panie…..
Ugruntowanie…
Panie Boże dopomóż,Sięgają po ludzkie cnoty,Ześlij rozum na ziemię,Niech nie hulają niecnoty…!!! Może dotknij ich palcem,Tym od sprawiedliwości,Nie sądzę by była to kara,Wszak Tyś obrazem miłości! I można by tak bez końca,Błagać o łask Twych zesłanie,Może cnoty im ześlij,Wszak wiesz co robisz mój Panie!
Lojalność…
Lojalność chadza w ciemności,Tak delikatnie na palcach,Na wpół jest przeźroczysta,Na wpół zapomniana, rozdarta. Jej oprószone skronie,Z nieużywania bieleją,Kiedyś śmiała się głośno,Dziś inni wciąż z niej się śmieją! Tak trudno spotkać ją za dnia,Porosła ją pajęczyna,I tylko czyjeś westchnienie,Przy życiu biedactwo trzyma.. Kiedy jesteś potrzebny,Znajdą możliwość i sposób,Gdy wszystko już poza tobą,Nie widać wielu już osób.Czytaj dalej „Lojalność…”
Trzynastego…
Trzynasty lipca, samo południe,Od teraz świat jest łaskawszy,I Twoje oczy, gdy na mnie patrzysz, W odbiciu życia i prawdy… Od tamtej chwili razem przez życie,Patrzę jak wschodzisz, co rano,Tak, jesteś słońcem mojego życia,I Twoje: Kocham cię mamo…! Twa delikatność i troska o ludzi,Porusza najtwardsze kamienie,Jesteś jak anioł w ziemskiej powłoce,Jesteś mi świata sumieniem. Twoje zaczekaj, jakCzytaj dalej „Trzynastego…”
Tato…
Nauczyłeś mnie Tato, alfabetu miłości,Pierwsze słowa składałeś, z ludzkiej twej uważności,Pokazałeś kolory i zasady w obyciu,Nauczyłeś szacunku przez szacunek w Twym życiu! Pokazałeś czym słowo, człowiekowi jest dane,I mówiłeś, że w życiu wszystko jest zapisane!Pokazałeś nam drogę, najprawdziwszą na świecie,Swoją pracą i życiem, wskazywałeś jak lecieć. Haftowałeś poduszki ze snów biało-czerwonych,I uczyłeś szacunku i dlaCzytaj dalej „Tato…”
Panu Henrykowi…
Cztery koła i duże kłopoty,I Pan Henryk, co wielkie roboty,Rzucał wtedy, gdy byłeś w potrzebie,Wiedział o tym, o czym nikt nie mógł wiedzieć! Moja Skoda i stare twe busy,Taty Golf i autobusy,Marty Volvo, to wszystko czekało,Kiedy innym było wciąż mało. Gdy stanęłam na środku mej drogi,I wołałam: O Boże mój drogi!Zawsze był, On był tamCzytaj dalej „Panu Henrykowi…”
