Nauczyłam się wszystko oddawać,Bezszelestnie żegnać się stale,Mówić było na różne sposoby,Wiatrem drwiny otulać jak szalem… Nauczyłam się krzyczeć wciąż szeptemSuchym płaczem malować swe żale,Zapominać o dniu choć ciut lepszymGorsze złym przykrywać na stałe.. Nauczyłam się głuchym melodiąWciąż oddawać własne mieszkanie,Naiwności rozpalać ogniskaGdy za późno na twe gorzkie żale. Prawie umiem odliczać kwartałyChłodnych godzin i zimowychCzytaj dalej „Nauczyłam się…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Senne korale…
Dorzucę trochę niebieskiegoDo niezapomnień twych zaspanych,Do słów prostotą obolałychDo gestów słońca oniemiałych.. Zamieszam herbacianą nutąTamte westchnienia znad gazetyByłeś, nie byłeś, jesteś stale, Szaleństwem słońca ust kobiecych… Atramentowe twe koszuleOtulą swymi ramionamiBezsenne noce światłoczułe Troskliwe niczym snu aksamit.. Przepraszam znowu spać nie umiemOdmierzam krople własnej troski,Wybrałam czarną miast zielonej Senne korale dni zbyt gorzkich…
Bez Ciebie…
Bez ciebie jest nieznośnie,Szarawo, smutno, buroDni powleczone czekaniemSerca nieznośną cenzurą….! Bez ciebie jest deszczowoKałuże naszych myśliCiągną sny wciąż zaspane,Byś jednak mógł się przyśnić! Bez ciebie całkiem głuchoZaczekań tępym dźwiękiemSmaruje chleb powszedniW zastępstwie słów piosenki… Bez ciebie wciąż odstająW grymasie wtorku, środyWestchnienia najeżoneSpragnione wielkiej wody… Bez ciebie stary zegarPodkłada drwa w kominku,Zasiada by odpocząćStrudzony wspomnień chwilką…Czytaj dalej „Bez Ciebie…”
Suszone łzy…
Chory na twoje wiersze wciąż jestemI nic już tego nie zmieni,Przytulę nieznośne przecinkiI woal butelkowej zieleni… W sieni, tej twojej serdecznejStrzepnę suszone łzy twoje,Zapytam czy boli wciąż jeszczeUśmiechem oddasz co moje… Dlaczego zadajesz pytaniaChoć odpowiedzi wciąż skrzeczą?Jesteś daleka i bliskaChoć żyjesz wciąż za daleko… Spoźniona ze swym urodzeniemI z sercem co bijąc nie słucha,Wpatrzona wCzytaj dalej „Suszone łzy…”
Od Ciebie… Z dedykacją dla Nadii Totoń
Od Ciebie…
Od Ciebie liczy się szczęścieOno ma twoje oczyBije w rytm twego sercaI nie da się złemu zaskoczyć! Od Ciebie liczy się wiosnaZapach kwiatów na łąceFigle małych biedronekI dłonie Twe kochające! Od Ciebie liczy się dobroćOna ma twoje imięI kiedy oczy zamykamBo czuję że jesteś wciąż przy mnie. Od Ciebie liczy się siłaTyś śwata wielkim mocarzemICzytaj dalej „Od Ciebie…”
Ogłoszenie śmiertelne…
Sprzedam człowieka ciut taniejOd dziecka naiwny jak trzeba,Kodeks jadł na śniadanieI kromką dzielił się chleba… Sprzedam człowieka choć oczyWciąż jeszcze biją na przekór,Podepcze to przechodzone,Zniszczonymś niewierny kaleko… Na sprzedaż wystawię serceKomu serca dziś trzeba?Ono w wiecznej rozterceJak cząstka dni których nie ma! Dołożę zszarzałe wspomnieniaNa wieczną otuchę łez jego,Człowiek, a cóż on znaczy dla kogo..???ŻałosnyCzytaj dalej „Ogłoszenie śmiertelne…”
Dla koleżanki serdecznej…
Mam koleżankę serdecznąCo moją poezję czytujeZachwyca się nią całym sercemI sercem ją komentuje. I nie wystarczą dwa słowaNi uśmiech jeden maleńkiOna przeżywa wciąż noweKatharzisowe swe męki… I nie wystarcza jej wcaleWłasne wciąż oczyszczanieKatar miast katharzisuRozdaje na zawołanie… A kiedy to niewystarczyZa telefon wnet chwytaAby wciąż propagowaćTaka z niej wierna kobita. A kiedy kończy co Bell.RozpocząłCzytaj dalej „Dla koleżanki serdecznej…”
Po ludziach żałoba…
Noszę żałobę po ludziachUmarło ich przecież tak wielu,Szare wciąż czarnym zakryte,Wśród ukrytego ich celu…!!! Umarli ludzie, choć żywiUsta i oczy wciąż drżące,Serce jadem pokryte,I oczy w malignie wciąż tkwiące… Łapacze snów i uśmiechów,Powierzchowności królowe,I ile w tym wszystkim grzechów,I wszystko brudne choć nowe… W ciemności zachwyty skrywaneWypieki z jadem w posypce,Małości wciąż odgrzewaneI pierwsze fałszyweCzytaj dalej „Po ludziach żałoba…”
Kiedy Jesteś…
Kiedy jesteś jest cieplejI deszcz pada inaczejMinorowe krople nie znacząNajczulszych zimnych swych znaczeń… Kiedy jesteś niemożliwościWpadają przez nasze okno,Czułości piją herbatę,Marzeniom nie dając przemoknąć… Kiedy jesteś, jesteś lekarstwemNa rany i zimną bezsenność,Malujesz wciąż na zielono,Najczulszą szarą codzienność… Kiedy jesteś, żal układa swe stopnie,Niosąc radości dwie chwile,A Ty stojąc pod oknemPrzyglądasz się nucąc piosenkęI mało TobieCzytaj dalej „Kiedy Jesteś…”
