Szczęścia nie mogę pomieścić…

Nad ranem nim rosy zaspaneWyruszą na duszy spotkanie,Szczęście w drewnianym pudełkuMości dla siebie mieszkanie… Nuty dobiera starannieChcąc każdą chwilę spamiętać,I tak, aby odróżnićDzień biały od wielkiego święta… Ramion najczulsze gałęzieTulą do siebie dwie chwileSzeptem składając westchnienia..W rubinowatym pyle… Źrenic bezmiar pachnącyOdmienia wciąż przez przypadki,Radość tę bezimiennąJak jeżynowe głaski… Chciałoby się zapamiętaćUpchnąć na zawsze dla serca,To,Czytaj dalej „Szczęścia nie mogę pomieścić…”

Najważniejsze…

Najważniejsze, to urodzić się w dobrym miejscu…Aby miejsce, to sens jakiś miało…Kiedy pogna cię los w siódmą stronę,By twe serce do niego się rwało… Najważniejsze, to urodzić się w dobrym miejscu…Listy pisać, niech dusza wysyła…Mówić miły i tęsknić i czekać,W odpowiedzi usłyszeć, tęskniłam…. Najważniejsze, to urodzić się w dobrym miejscu…Gdzie kamienie od ramion wpół wklęsłe…GdzieCzytaj dalej „Najważniejsze…”

A kiedy świat się skończy…

A kiedy śwat się skończyLudzie o sobie zapomnąZgasną wielkie marzeniaDni o świętach nie wspomną…Autorytety jak drzazgiBędą boleć, kujejącI sny  rodzić przestanąŚwity z wielką nadzieją… Pani w platynę odzianaŻalem się będzie oblekaćMałe wielkie się stanieCzas przestanie uciekać Nuty na pięcioliniach ugrzęznąW bagiennej mazi…Dobro, zniknie na zawszeZ czułością piekielnych wojaży… Słowa które o świcieWielu z ust wylewałoBędąCzytaj dalej „A kiedy świat się skończy…”

1-go sierpnia…

Na drewnianych ramionach wsparte..Szkarłaty wspomnień i serca,Kolejny sierpień dziś nastałCzas z niedowierzaniem wciąż zerka… Mam, były i one..Kluły się wielkiej miłości,Ktoś zapomniał lusterka..Kogoś proszono w gości… Ile to osiemdziesiąt..?Czy ktoś odważy się zliczyć,A głosy czy jeszcze słyszalneWyłonią się z martwej ciszy… Przechodzimy spokojnieKalendarz smętny dziś nieco,A Oni, tak bardzo kochali…A Oni… wtóruje pobladłe echo… WCzytaj dalej „1-go sierpnia…”

Odchodzenie…

Nie ma dobrych słów na odejście…I nie ma dobrego milczenia…Pomiędzy oddechem a przejściemŁzy grzęzną w swych światłocieniach…I źrenic nie ma i dłoni…Dźwięki złośliwie pobladłyA my lekarstwem dla duszyWznosimy swój toast poprawny…,Poprawność też nie istniejeDiabli niech handel z nią tworzą…Złudne nasze nadzieje..Lecz bez nich…..Bez nich….Byłoby gorzej… Poproszę dla Ciebie i siebieZapomnienia ocean…Choć jak zapomnieć najczulsze…Wracają wciążCzytaj dalej „Odchodzenie…”

Na drodze życia…

Obchodzisz dziś swe urodziny…Z domieszką rosy o świcie,Z dłońmi które ratująNie tylko zdrowie, a życie…Wyciągasz szelesty z mych marzeńLudzkie, Te konwaliowe…I nigdy nie pytasz, bo czujesz…Co w sercu, myśli i słowie…Jesteś wierna jak rzekaPrawdą częstujesz u stołuDni radościami oblekaszChoć świat wielkie chmury przygonił…Gotujesz jak nikt na tym świecieMizeria królewska u CiebieDziękuję za to, że Jesteś…Słońcem,Czytaj dalej „Na drodze życia…”

Tombakowe…

Czasem zwyczajnie nie wystarczyKochać za wszystkie dłonie świata,I w potarganych śnić warkoczachGdy to najczulsze pragnie latać… Czasem zwyczajnie już nie trzebaSercu to serce niepotrzebne,Wartości nikną blade, szare…Jakby zbiedniało to, co biedne…. Czasem się nie da ponazywaćChoć liter wcale nie brakuje,Tylko to czucie z końca świataJuż truskawkowo nie smakuje…. Czasem to czasem z zapomnieniaNa słono bijeCzytaj dalej „Tombakowe…”

Gdybym miała przepraszać…

Gdybym miała przepraszać,To chyba wyłącznie za oczyIch czucie i za to czym jeszcze Znienacka świat je zaskoczy… Może za własne bagaże,Walizki po brzegi upchnięteBy się zmieściły na zawszeTe dni, co miały być świętem… Może przeproszę za dłonieZnam je przecież na pamięć…Zwiędły od przytulaniaSłów w których rodzi się zamieć… Przeproszę jeszcze za ustaW miliony słów malowane,ZaCzytaj dalej „Gdybym miała przepraszać…”

Miłość na sprzedaż…

Zupełnie nieużywana, czasami tylko teskniąca….Poblakła po jednym słowie,W promieniach cudzego słońca…Wytrawna, choć może zbyt słona,Okruchy wciąż z winem smakują…I taka z szeptów składana….Wszak strzępy mało kosztują…Niedowidząca od wiekówW obietnice odziana…Zwiewna, świtem pachnącaPrzez wiatr wciąż kołysana…Zatopiona po usta, po oczy , po marzeń swych chcenia…I taka cudza, nie własna…Obca choć świt jej nie zmienia…W tkliwości swojejCzytaj dalej „Miłość na sprzedaż…”

I ciągle mi mało, jeszcze…

I ciągle mi jeszcze mało, zegary wciąż przekupujeSłowa układam na własność, za łzy serdecznie dziękuję…Obecność głaszcząc o świcie, gdzieś nad cudzym wciąż niebem…I moje przytulam do serca, choć ono wciąż o tym nie wie… Ludzie niezmiennie obecni, już wydeptali ścieżyny,Wciąż czuję obietnic słodkości, jak tamte wczorajsze maliny…Jakby świat się zapomniał, nie gasi słońca o zmroku…ICzytaj dalej „I ciągle mi mało, jeszcze…”