Na samej górze, w wyśnionym niebieMieszkasz Ty Boże, tam u siebieZ góry wciąż krzyczysz, zawiadujeszDzisiaj Zełenski Cię potrzebuje! Ochroń to niebo nad UkrainąJakby się stało Twoją dziecinąSpójrz najłagodniej na dzieci TwojeNa wielką krzywdę i krwawe znoje! Tyś tam na górze, Panem u siebieNie musisz pytać, gdy ktoś w potrzebieZablokuj niebo! Ześlij pioruny!A Ukrainie anielskie strunyKtóreCzytaj dalej „Do Boga, odezwa…”
Archiwa autora: annadruszcz
Po drugiej stronie lustra…
Łzy nie znają językówA kiedy spadają po cichu,Lub w wielkim ferworze zdarzeńNigdy nie mają marzeń! Zawsze smakują na słonoI nigdy nie na zielono,Bez rak, bez nóg i bez duszyCzasami, gdy los się pokruszy,Płyną rzeką wezbraną,Nawet o szóstej rano,Nawet w samo południe,Są potworne i złudne,Bezwzględne i odbierające,Oszukują wciąż słońce,Promienie gasząc o wschodzieNawet przy dobrej pogodzieRozmywają nadziejęByCzytaj dalej „Po drugiej stronie lustra…”
Telegram do nieba…
Potrzebni wszyscy AnieliNa już, nie od niedzieliNiech niosą dzieci na rękachNiech skończy się straszna udręka! Anieli potrzebni od zaraz!Wszyscy z nieba tu na razNiech stąpią na ziemie gdzie wojnaBy matka już była spokojna. Anieli,Noście wojenne kule,By traktowały Ich czulejBy ojciec wrócił do domuA dzieci zamiast do schronuMogły wyjść na uliceI miast przeraźliwie dziś krzyczećBy niosłyCzytaj dalej „Telegram do nieba…”
Czy można…???
Czy można jeszcze dziś marzyć?A tańczyć czy ciągle wypada??Tam dzieci od kul giną stale,Tam wojna, nie maskarada! Czy można jeszcze się cieszyć?I wzrok ku niebu swój wznosić,A na kolanach, czy możnaWszechmogącego wciąż prosić? Na stole puste nakrycieDla Ciebie, gdziekolwiek dziś jesteśZgubiło się dziecko maleńkieI matce wyrwano dziś serce…! Czy są, słowa właściweI dłonie bezpieczne naCzytaj dalej „Czy można…???”
Klejnoty zwykłych dni…
Boże,Modlimy się o zwykłe dniW których wciąż ja, ale i TyGłaszczemy źdźbło z najczulszych traw,Czy słyszysz Panie, spraw to dziś spraw…!!! Dzień o poranku, wciąż coś zabiera,Minuty długie jak puste zera,Oczy zalewa ból i strach,Czy słyszysz Panie, spraw cud już spraw…!!! Składamy dłonie drżące i wściekłe,Ból wciąż rozrywa to, co serdeczneKrzyk wielu sierot dudni iCzytaj dalej „Klejnoty zwykłych dni…”
Natalio…
Witamy Ciebie na polskiej ziemi,Trochę daleko, lecz między swymi,Wszak świeci Nam wciąż to samo słońce,Marzenia mamy równie gorące… Z nadzieją witamy każdy poranek,Do okna biegnąc jak na spotkanie,Że wreszcie koniec wstanie o świcie!Na Ukrainie zakwitnie znów życie! Nasze są dzieci, ptaki i wiatrOn teraz wieje zupełnie nie tak,Rani Wam dłonie, oczy i serceNie chcemy wiatruCzytaj dalej „Natalio…”
Kiedy zapytam…
Kiedyś zapytam, Ciebie MamoCzy z nami będzie też tak samo,?Zburzą nam domy, przerwą granicęCzołgi zagrają na gosienicach…? Kiedy zapytam Ciebie MamoCzy boleć będzie nas tak samo?Czy wyrwą z serca nam OjczyznęNa umęczoną Tę podobiznę?? Kiedy zapytam Ciebie MamoO Tatę, Wujka, Dziadka, Sąsiada,Czy mi wciąż pytać, będzie wolno?A płakać Mamo, czy to wypada?? Kiedy zapytam CiebieCzytaj dalej „Kiedy zapytam…”
Synowie i Matki…
Płacze Matka Rosjanka za SynemSerce pękło, Matce na Ukrainie,Każda swego dziecka wciąż czeka,Ziemia drży, a świat wciąż ucieka… Gdzie Ty jesteś Synku kochanyCzy my jeszcze się kiedyś spotkamy?W co wpatrzone są Twe biedne oczy,Czym Cię świat jeszcze dzisiaj zaskoczy? Myśli moje wciąż biegną do CiebieCzy ktoś dzisiaj częstuje Cię chlebem?Czy Twe serce powstałe z mojegoJeszczeCzytaj dalej „Synowie i Matki…”
Sen…
Śniło mi się, że umieraszWe śnie maluje swoje zera,Zimno we mnie w mych oczachSen jak stare przeźroczaObudził wszystko, co byłoI żal, że już się skończyło,Że drzwi i okno i echo…A Ty, Ty wciąż tak daleko,Nie mogę dotknąć i poczućKiedy będzie już spokój?I kiedy wrócisz do domu?Boże pomóż nam, pomóż…!!! Słychać strzały i jękiI mróz towarzyszCzytaj dalej „Sen…”
Oczami dziecka…
Namalowałem Ukraino,Tobie, coś więcej – wielkie ❤️!I choć me dłonie wciąż maleńkieW głowie pomysłów coraz więcej… I pożyczyłem dziś od Taty,Bo On wie wszystko doskonale!Kapelusz pełen snów bogaty,Abyś i Ty mogła ocaleć….!!!
