Niech się stanie…

Kupię za marne trzy grosze,Uśmiechy od twych listonoszy,Przekażę słów mych ramiona,Byś była zadowolona.I wesprę twoje dążenia,Jak sny, te, w których wymieniasz,Plany i góry wysokie,Gdy sercem sięgasz do okien! Napiszę listów tysiące,O tym jak kocham, o łąceI o spacerach nad wodą,Czy listy me ci pomogą? I zdejmę ciężar z twych powiek,I będę biegł i opowiem,O naszychCzytaj dalej „Niech się stanie…”

Kiedy Jesteś…

Kiedy jesteś jest cieplejJest też dużo bezpieczniej i milejI nie płaczę już chyba tyleKiedy trzymam w mym sercu motyle. Kiedy jesteś,Nic nie kosztuje tak słonoI ochotę mam na herbatę zmąconą,Wypatruję gwiazd na mym niebieI nie jestem już chyba w potrzebie. Kiedy jesteś, wciąż tylko żałujeŻe me moce nie są diabelskieI zegary nie są w mejCzytaj dalej „Kiedy Jesteś…”

Zrobiłam miejsce na szczęście…

Dziś odsunęłam od siebie, łzy chcące wyłącznie wiedzieć…I przytuliłam źdźbło czule, jak swą pomiętą koszulę,Rozpięłam pochmurne niebo, bo słońce dziś moim kolegą,I Posłuchałam słowika, serce w jego rytm czule tyka. Zrobiłam miejsce na moje ogromne szczęście,Ukołysałam w ramionach, zielonookiego słonia,I powiesiłam w mej szafie, potwora, co wyłącznie chrapie,I rozpaliłam ognisko, będę mieć prawie wszystko! ZCzytaj dalej „Zrobiłam miejsce na szczęście…”

Z jednodniowym wyprzedzeniem albo w odniesieniu do okoliczności przyrody –jutro święto…

Odwaga, to taka nierozwaga jadąca na rowerze,To myśl o wielkim i małym bohaterze,To ukłony pod wiatr składane,I nieukłony  te pazernie wyczekane… To prosta linia do serca,I trudna linia w życiu,To schody i takie obchody,Że ilekroć brakuje wody,Ty zupełnie nie myślisz o piciu… Dziś odwaga ma przepuklinę,Wyrosła jak trawa w późną godzinę,I miesza się z szarością,MiastCzytaj dalej „Z jednodniowym wyprzedzeniem albo w odniesieniu do okoliczności przyrody –jutro święto…”

Dla Ewy Niewiarowskiej…

Na oczy Ciebie nie widziałamA łzy ocierasz periodycznie,Na uszy Ciebie nie słyszałam,A wierszem tulisz bezkrytycznie… Przychodzisz za dnia, tuż o brzasku,Gdy słowik jeszcze tak zaspany,I pozostajesz przy mnie blisko,Gdy rym się tworzy zaczekany. Fikołki, figle, psoty wszystkie,Zamalowujesz na zielono,A przecież nie widziałam Ciebie,Pewnie wciąż jesteś czyjąś żoną. Może i matką, siostrą, córką…A gdy wychodzisz naCzytaj dalej „Dla Ewy Niewiarowskiej…”

Attraversiamo…

Atramentowe kochanie,To wszystko, co pozostanie,To radość na żółtym papierze,I wiara w to, co nie wierzę… Czułość skrobana poczwórnie,Radości nie w samo południe,Plączące się gesty i słowa,I wszystko, co uda się schować! Marzenia wiązane w me strofy,Tęsknota jak rybak bosy,Niosący łez mych kryształy,Okruchy, co ocalały… Zakładam się z życiem o chwile,Marzenie  jest wiecznym motylem,Unoszę pragnienia wCzytaj dalej „Attraversiamo…”

Przystojnym być…

Przystojnemu jest łatwiej w życiu,I w obyciu i kobiecym byciu,Dużo cieplej ma częściej i śmielej,I w tygodniu miewa ze trzy niedziele! Przystojnemu i kapie i klaszcze,Jego myśli są świata ciekawsze,I ubranie na nim wciąż świeci,Przystojnego kochają też dzieci! Przystojny zmęczony nie bywa,Przez swe życie wyłącznie przepływa,Gdy się zjawia zamiera świat cały,Nosi różowe swe okulary! PrzystojnyCzytaj dalej „Przystojnym być…”

Na wysokościach…

Rozpędziło się moje serceChciało dawać tym, co w wiecznej udręcePołamało swe ręce i nogiKrzycząc, o Boże jedyny mój drogi. Rozpędziło się serce przeczułeChciało ludzki ból tak rozumiećAby dzielić łzy, choć na dwojeAle jak tu dzielić nieswoje? I upadło to serce, choć bijeZałożywszy ręce na szyjePosłuchało jak krwawi i czujePopłakało, wszak nikt nie rozumie. Zaciągnęło długCzytaj dalej „Na wysokościach…”

Odbicie…

Kto ty jesteś, pytam ja ciebie,Czy ty jesteś w olbrzymiej potrzebie,Czy uśmiech na twarzy twej gości,A w niedzielę zapraszasz  gości? Kto ty jesteś, odbicia wciąż pytam,Czyś ty postać jest bardzo ukryta,Czy malujesz na wietrze obrazy,I czy pytasz o szczęście dwa razy? Kto ty jesteś, zasłuchana panienko,Otwórz oczy na zielone  piękno,I posłuchaj śpiewu własnego,I zaczekaj naCzytaj dalej „Odbicie…”

Niepotrzebnie dokończone, niedokończenie…

Trzymam się ciebie jak liny,Jak przepustki do lepszej krainy ,Jak płomienia, który ogrzewa,Jak ostatniej kromki chleba. Zaczynam i kończę dzień marny,Po stokroć odarty i twardy,Pozbierany z odpadów wielu,A gdzie ty? Ty mój przyjacielu…? Czuje się z tym niezmiernie banalnie,Bo to słabe, gorzkie i marne,To wspinanie się po obślizgłej drabinie,A czas płynie, ten bezduszny czas płynie…Czytaj dalej „Niepotrzebnie dokończone, niedokończenie…”