Kim jesteś…???

Kim Jesteś…??Kroplą słonej rosy…Bosymi stopy – cudzych marzeń…Czasem niewydarzonych tęsknot,Pełnym klaserem wonnych pragnień… A kiedy czujesz…?Drzwi zamykam,By przez najmniejsze czucia szpary,Los nie odebrał ramion pierwszychBy trwało to, co nie do wiary… A kiedy żyjesz…?Stepem pędzęKrzycząc bezgłośnie marzeń setkiDłonie powiędłe, ociemniałeGdzieś z pogranicza twej ruletki… A kiedy kochasz…?Czymże miłość..Oczy przymykam by przypomnieć…To we mnie tkliwe, zielonawe…ToCzytaj dalej „Kim jesteś…???”

Uczucia ciszy…

Spotkałem panią przypadkiemPomiedzy szeptem a słowemW ukłonach i niedostatku. Ważącą w takt ludzkie słowa… Wciąż dalej i dalej do PaniA ja wyciągam ramionaChciałbym się życiem pochwalićMoże i smutki pokonam…?? Po prawej stronie ławeczkaProszę spocząć tam chwilęTuż obok budlei ramionaA w nich mych marzeń motyle… Z zapachów wiecznej tęsknotyUłożę korso królewskie…Dołożę błękitu nieba…Wszak pani tak kochaCzytaj dalej „Uczucia ciszy…”

Z wielu powodów…

Z wielu powodów….. Ale przede wszystkim z okazji pierwszych kilkudziesięciu lat… Wciąż oszukujesz kalendarzeOczy Twe mapą wielu zdarzeńRamiona szlachetnością tkliweKryształem życie, sprawiedliwe…! Zanim się w życiu Ciebie spotkaNim poślesz serca żar ze środkaNim zapach wiosny ofiarujeszCzłowiek nie żyje, wegetuje… Za każdy dzień, za każde słowoZa bliskość gwiazd , gdy kolorowoMalujesz ludzkie mapy zdarzeń…Niech szczęście zCzytaj dalej „Z wielu powodów…”

I nie przestajesz mnie zadziwiać…

Świecie poblakły z nienawiści…Czy sen twój kiedyś ma się ziścić…?Czy oczy żółcią wciąż zalaneMogą zakazić każdą ranę…??? Maleńki nieporadny ptaszku….Za każde słowo, każdy nastrójOfiarowuję razy sto….Prezent za prezent, tak jakoś szło… Jakie to smutne, jak odstaje …Treści wciąż z najstraszniejszych bajek….Choć tam gdzieś żyła czarownica…A tu ptaszyna zło przemyca… Nie można tylko wciąż rozdawać Plamić,Czytaj dalej „I nie przestajesz mnie zadziwiać…”

Tyle…

Tyle mi braknie do ciebieI dróg i ścieżyn zdeptanychI słów i pragnień i wołańI tęsknot na wpół zapomnianych… Tyle mi braknie do ciebieI atramentu i pióraI listu i listonoszaI pasowania jak ulał… Tyle mi braknie do ciebieI kołysanek i blaskuI głasków i wonnych zaczekańI oczu srebrnego blasku… Tyle mi braknie do CiebieNuty wciąż milczą zaklęteACzytaj dalej „Tyle…”

Wiersz przebrzydły …

I nie zakładaj się już więcejO żadną krzywdę w mym wyrazie …Przyjdzie do ciebie zwrot należny…Większy niż ciąg piekielnych zdarzeń….! Ptaszniku ptaszny cud nielocieSójko wyblakła ponad miarę…Ugrzezłaś w obrzydliwym błocieZawodzisz ludzkość marnym czarem… Murzynek znalazł się szcześliwyCo za przysługi wonnej treściTwą niegodziwość wnet piastujePożałowania łyk boleści… Za każdy niegodziwy trunekOfiarowuję tobie słowa…Masz u mnie wiktCzytaj dalej „Wiersz przebrzydły …”

I nie uronię…

I nie uronię ani źdźbłaZ kruszyny chwili doskonałej,Niech trwa jak chleb, jak sen jak łza…Nim czas, pokruszy, to co trwałe… Kroki na schodach, jeden rytmNim oczy oczom blask darująA w duszy wrzask i śmiech i krzykI żal, że inni nie dziękują…. Tyle, to ile proszę zważ??Czy to już wszystko, co dla ciebie…?Jedno to życie, jedenCzytaj dalej „I nie uronię…”

Wieczny kalendarz…

Znalazłam wieczny kalendarzW nim słowa na każdą niedzielęNa dni przemoczone i szorstkieI na to jak być przyjacielem… Ogień w kominku marudziCodzienność przygniata go obcaMoje te oczy kochane…?Czy tylko w cudzych blask został….? Wieczny kalendarz otwieramDni odmierzam starannieTe pogubione zuchwale I te których nikt już nie pragnie… W półcieniu marzeń wczorajszychCzytam listy od życiaGóry, nie marzęCzytaj dalej „Wieczny kalendarz…”

We mgle…

Rozczesane wierzby warkoczeZapytania zszarzałe tęsknotąCzyjeś dni zostawione, bezpańskie…I samotnych zaczekań złoto … Tamto wczoraj wciąż kłóci się z życiemO pierwszeństwo zapomnień w kolejceTwoje dłonie lekarstwo struchlałeI to moje…To chyba serce…. Na huśtawce utkanej ze wspomnieńBalans trosk przeplata godziny….Pochwycone wczoraj na szczęścieDziś zamarło choć wciąż je widzimy….(AD.)

Na zawsze…

Ewuś …Namaluj mi taką łąkęNa której miłość wciąż mieszka,Tam gdzie w trawach splątanychŹdźbła tulą do serca… O taką łąkę poproszęKtóra słonawe kropleZamieni, nieco posłodziOtuli zanim przemoknę… Poproszę o takie trawyKtóre szumem i szeptemBędą mnie wciąż dopytywać Nim sobie wymarzę coś jeszcze… Zielone pomieszaj z chabrowymDodaj karminu trzy krople….Niech moje zostanie na zawsze…Na zawsze, to więcejCzytaj dalej „Na zawsze…”