Tango kardiologiczne…

Mylą się kroki twemu sercuWciąż półobrotem zniechęcone,Na palcach szuka dróg, ostępówNa piętach trwoni rozżalone…. Miłość się z namiętnością droczyPrzywodząc na myśli swe pierwszeństwa,Że nikt nie patrzy już tak w oczy…Z nutą tkliwości i szaleństwa… I nagle pauza, kadr zerwanyUsta skąpane w życia trunku,Kochasz… Czy tylko kroki znaczyszStałą ilością pocałunków…??? Dwie czwarte metrum chcesz pochwycić LiczącCzytaj dalej „Tango kardiologiczne…”

Zabierz mnie…

Zabierz mnie dzisiaj ze sobąZmęczona jestem podróżą, Marzenia struchlałe odeszłyChoć może uciekły przed burzą…??? Obiecaj, że na mnie zaczekaszJak czekać Ty tylko umiesz,I utul oczy, co czująI spraw, gdy je wreszcie zrozumiesz…! Drogi spamiętać nie mogę Powroty wciąż nieszczęśliwe,Mówisz, że z ran jestem cała…Tak krwisto, słono i tkliwie…. Mglistych obietnic woaleJak nut fałszywe struny,I mojeCzytaj dalej „Zabierz mnie…”

Kiedy się serce daruje…

Kiedy się serce darujeNawet to z klawiszamiTo ono bije wciąż czującI echem tkliwości się karmi … Kiedy się serce darujeW kolebce dłoni i ramionTo jakby duszą człowiecząKtoś tak po ludzku się zajął…. Kiedy się serce darujeTo słone ze słodkim się mieszaWzruszył nas Pan – JózefieI Ona szcześliwsza, piękniejsza …!!!(AD.) Z dedykacją dla Pana Józef DubielaCzytaj dalej „Kiedy się serce daruje…”

Dla kogoś może bez znaczenia…

Dla kogoś może bez znaczeniaOkno, podłoga, dziura w ścianie…A ja się tam uczyłam czekaćNa coś lepszego, co nastanie… Dla kogoś może bez znaczenia…Rozmowy, głosy wciąż te sameRadości te z dziesiątej ranoGdy jadły wspólnie tam śniadanie… Dla kogoś może bez znaczeniaDla mnie kalendarz mych powrotów…I kroków tych rozpoznawanychI łez co w sercu, czasem w oku… DlaCzytaj dalej „Dla kogoś może bez znaczenia…”

O cuda prosić już nie umiem…

Nie umiem prosić o cudaBo jak o cuda się prosi…?Pokornie i na kolanachA Bóg służalczość tę znosi…? Do kogo słać swoje prośbyA może wyłącznie pragnienia…?Na piśmie podanie wnosićCzy w głos wykrzyczeć swe chcenia…! Do nieba czy już do piekła…???Wszak piekło żyje tuż obok,A niebo strasznie daleko…I którą dotrzeć tam drogą…??? Uczciwe swe kalendarzeZałączyć do pismaCzytaj dalej „O cuda prosić już nie umiem…”

Cham i pan…

Karetą zajechał PanA za nim przydreptał chamKulejąc i krwawiąc złośliwieWszak cham nie żyje prawdziwie… Pan oczy przeciera łaskawieBawiąc się tym co w zestawieposiada życie po życiu,W chwili i tuż po spożyciu…. Chamisko, zaś wredna choleraUparcie zaczyna od zeraZakaża rany złośliwieBy Panu odebrać co tkliwe… Pan wprost nie może uwierzy揳ośliwość i zmowa szalona,Cham w swej łaskawościMógłbyCzytaj dalej „Cham i pan…”

Kim jesteś…???

Kim Jesteś…??Kroplą słonej rosy…Bosymi stopy – cudzych marzeń…Czasem niewydarzonych tęsknot,Pełnym klaserem wonnych pragnień… A kiedy czujesz…?Drzwi zamykam,By przez najmniejsze czucia szpary,Los nie odebrał ramion pierwszychBy trwało to, co nie do wiary… A kiedy żyjesz…?Stepem pędzęKrzycząc bezgłośnie marzeń setkiDłonie powiędłe, ociemniałeGdzieś z pogranicza twej ruletki… A kiedy kochasz…?Czymże miłość..Oczy przymykam by przypomnieć…To we mnie tkliwe, zielonawe…ToCzytaj dalej „Kim jesteś…???”

Uczucia ciszy…

Spotkałem panią przypadkiemPomiedzy szeptem a słowemW ukłonach i niedostatku. Ważącą w takt ludzkie słowa… Wciąż dalej i dalej do PaniA ja wyciągam ramionaChciałbym się życiem pochwalićMoże i smutki pokonam…?? Po prawej stronie ławeczkaProszę spocząć tam chwilęTuż obok budlei ramionaA w nich mych marzeń motyle… Z zapachów wiecznej tęsknotyUłożę korso królewskie…Dołożę błękitu nieba…Wszak pani tak kochaCzytaj dalej „Uczucia ciszy…”

Z wielu powodów…

Z wielu powodów….. Ale przede wszystkim z okazji pierwszych kilkudziesięciu lat… Wciąż oszukujesz kalendarzeOczy Twe mapą wielu zdarzeńRamiona szlachetnością tkliweKryształem życie, sprawiedliwe…! Zanim się w życiu Ciebie spotkaNim poślesz serca żar ze środkaNim zapach wiosny ofiarujeszCzłowiek nie żyje, wegetuje… Za każdy dzień, za każde słowoZa bliskość gwiazd , gdy kolorowoMalujesz ludzkie mapy zdarzeń…Niech szczęście zCzytaj dalej „Z wielu powodów…”

I nie przestajesz mnie zadziwiać…

Świecie poblakły z nienawiści…Czy sen twój kiedyś ma się ziścić…?Czy oczy żółcią wciąż zalaneMogą zakazić każdą ranę…??? Maleńki nieporadny ptaszku….Za każde słowo, każdy nastrójOfiarowuję razy sto….Prezent za prezent, tak jakoś szło… Jakie to smutne, jak odstaje …Treści wciąż z najstraszniejszych bajek….Choć tam gdzieś żyła czarownica…A tu ptaszyna zło przemyca… Nie można tylko wciąż rozdawać Plamić,Czytaj dalej „I nie przestajesz mnie zadziwiać…”