Ludożercy… Ilu nas pozostanie, a może cały świat zniknie ..???W gąszczu trywialnych potrzeb, w osłej od tęsknot malignie…Ilu będzie pamiętać o urodzinach Jakuba…,A ilu zapyta gdy spadnie z ostatnich przysiąg, ta druga… Lustra pociemniały przebiegle,Odbić w nich dawno brak…Jedno powtarza się staleJedno żałosne: no jak??? Słowa w tym żmijowisku,Taplają się w bezkresie toni…Żarliwość podłej odsłonyPędziCzytaj dalej
Archiwa autora: annadruszcz
Na zawsze…
Na zawsze – waży tak dużoI brodzi po kostki w kałużach,Na zawsze – nie spóźnia się nigdyChoćby dopadła go burza …! Na zawsze – liczy od nowaStracone dni i minuty,Dba o cudze jak swojeChoćby za małe miał buty…! Na zawsze- rozkłada parasolGdy moknie dusza i serceUkłada rzewne melodieJak w kinie, jak w starej piosence…! NaCzytaj dalej „Na zawsze…”
Niewybaczalne spóźnienie…
Na przejściu od życia po życieSpóźniłeś się bezpowrotnie…Szepcząc czulej o wczorajStając pod losu oknem… Cóż dzisiaj twoje przysięgiZ wczorajszym snem w drugiej parze…Świat nie udźwignie mitręgiZbyt dużo bezdźwięcznych wojaży… Przez Ciebie przyjdzie nam terazPoczekać na swoją kolej,Na stacji spóźnionych marzeńZ obcymi, co muszą wciąż woleć… Miałam, mogłeś, poczułam…I cóż z tym zrobić dziś mam…Adresat nieznanyCzytaj dalej „Niewybaczalne spóźnienie…”
W starym jak świat, albumie…
W starym jak świat albumie, pomiędzy tkliwością i światłem,Rodzi się miejsce zielone dla duszy czułej, ostatniej,Uczysz mnie wciąż alfabetu, inaczej, tak po swojemu…Tamto odkładasz na półkę z napisem po co i czemu… Zupełnie nie umiem zrozumieć mądrości, co przyszła od CiebieTyle w Tobie czułości, w tym twoim życiowym niebie…Patrzysz przez pryzmat swych dłoni , przezCzytaj dalej „W starym jak świat, albumie…”
Kiedy Jesteś…
Kiedy jesteś jest cieplej…I kwitną suche gałęzie,Z pytań o jutro odchodząSłowa, że jakoś to będzie…Wiara o świcie ze słońcemZnaczą swe kalendarze,I nie pozwala zapomniećMalunku dobra na twarzy … Kiedy jesteś jest cieplej…Nici ramion stroskanychChronią najgłębsze i drżące,Te wciąż sączące się rany…Dni pytane o przyszłośćKolory tęczy wciąż snują,Wiara wiarę oznacza…A miłość…?A miłość – wciąż znaczy miłość…!!!Czytaj dalej „Kiedy Jesteś…”
Uprzedzić zapomniałeś…
Prawie już nie pamiętamA przecież to było wczoraj…Słowa Twoje ostatnieTe z poprzedniego wieczora… Czy powiedziałam ja, TobieKim jesteś dla mnie od wieków…?Ty, najbliższy, z najbliższychMężu, Przyjacielu, Człowieku … Zupełnie bez uprzedzenia…A może z życia hałasem…?Odszedłeś nim słońce na powrótZrodziło życia zapasy… Nim dzieci nasze o świcieZaczęły swe kalendarzeMalować kolejnym zdarzeniemZ palety życiowych marzeń… A ryby?Czytaj dalej „Uprzedzić zapomniałeś…”
Kołysanka dla zawiedzionych dzieci…
Poszukałam w twych oczach zmartwionychTego wczoraj, co wciąż się ozywa,I wybrałam bajkę dla CiebieTaką, co się wydaje prawdziwa… I zapomnieć twych oczu nie mogęAni drżących palców twych dłoni…Twego serca, co wciąż się wyrywaI odgłosów pędzących koni… Tyle w Tobie szarych trosk, wielkichPrzygniatanych tymi mniejszymi…Ułożyłam na białej pościeliSny, co mają się w Tobie zielenić! Zamieniłam słowa,Czytaj dalej „Kołysanka dla zawiedzionych dzieci…”
Po tamtej stronie…
Po tamtej stronie deszcz nie pada…Słowa na pamięć znają drogę…Sąsiad wciąż pyta o sąsiadaW głosie wysłyszysz troskę, trwogę… Po tamtej stronie świeci słońceA czasem nawet słoneczniki,Gdy na pytanie o pogodęTrudno przewidzieć jej wyniki…. Po tamtej stronie ramion sznury…Przyobleczone w dwie tęsknoty,Opowiadają baśnie dzieciomSą ich lekarstwem na kłopoty… Po tamtej stronie dwa guziki…No i sznurówki zCzytaj dalej „Po tamtej stronie…”
Pozwoli Pani nie przejść obojętnie…
Pozwoli Pani nie przejść obojętnie…?! Pozwoli Pani nie przejść obojętnie…?!Bo jak inaczej mógłbym dzisiaj przejść…Nim noc,Nim dzień,Nim czyjejś serce pęknie…,Nim bezpowrotnie umknie kilka mniejszych mgnień… Pozwoli Pani trzymać się tuż obok…?!Lecz czym jest owy ,tuż, co tak kusząco lśni…???Czy można przejść raz jeszcze tamtą drogą…Czy trzeba na to czekać kilka dni…?! Czy każde słowo mieściCzytaj dalej „Pozwoli Pani nie przejść obojętnie…”
Naucz mnie…
Naucz mnie jeszcze po swojemuPrzytulać we śnie obce słowa…,Biec nim przed świtem krople rosyWiatr przez pomyłkę w kieszeń schowa… I podokładaj po dwa sznuryDo każdej tęczy, co po deszczuToruje swymi koloramiDrogę nad stadem boskich przeszkód…! Potem zwyczajnie od niechceniaPopraw swą dłonią moje włosy,Powtórz, że dzieciak wciąż jest ze mnie…Taki, co karmi swój niedosyt…! I delikatnieCzytaj dalej „Naucz mnie…”
