Kolejka… W podtytule: Kiedy Bóg się wyprowadził…

Długa kolejka w mej okolicyPani Kowalska wciąż głośno krzyczy..Sprężyna trzasła skończył się cud,Co na to wszystko nasz dobry Bóg??? Cieżary wielkie poustawialiWażą się losy z nie jednej staliDobrze że w niebie kolejki brakMożna to przecież odczytać w spak… Pan Bóg swe oczy zdziwione przecieraCzy to możliwe, co dzieje się teraz??Jedna modlitwa i jeden BógPodły człowieczeCzytaj dalej „Kolejka… W podtytule: Kiedy Bóg się wyprowadził…”

Czy ja się nauczę…

Czy ja się wreszcie nauczęWłasną troskę zamrażaćZamykać oczy za dniaI z nikim już nie rozmawiać. Czy ja się wreszcie nauczęŻe łzy są moje na stałe, Że tańczą moją melodięŻe żyją drżące, zbolałe… Kiedy pozbieram to swoje…Spakuje do własnej walizki,Dostałam słonecznikowąW niej wciąż słoneczne odpryski… Bałam się dziś o człowiekaCo dobrym mi się wciąż zdaje…Zmroziło mnieCzytaj dalej „Czy ja się nauczę…”

Rozmowa z Pawłem na odległość…

Pawełku spadł pierwszy śniegZa oknem tak bardzo szpitalnie,Biało i zimno jest wciąż A ja tu czekam na arię. Pawełku chcę zaczarować czasPrzesunę wszystkie zegaryI Ty będziesz tak z nami trwałI nie są to żadne czary ..!!! Słońce łaskocze policzkiWiosna puka do okna,Patrzę na Twoją twarzWiosenna, zupełnie nie obca….!! Grupa rozrasta sięJózef spotkanie planujeLatem przywita CięDobrzeCzytaj dalej „Rozmowa z Pawłem na odległość…”

Pod wiatr…

To nic, że czasem pod wiatrŻe życie zaplata godzinySłowa milkną gdy w snachTęskniąc, swe niebo tworzymy…. Dziś nie udało się choćPlany pachniały jaśminem,Z nieba na ziemię spadłPodarek niechciany i zimny… Nic nie zastąpi Twych słówI planów, Na to,co zdarzyć się miało… Nikt nie zabierze mi dniTak wiele z nich we mnie zostało… Życie rozsyła kuponyWybieramCzytaj dalej „Pod wiatr…”

Droga do nieba…

Zimno i trochę burzowoNa drodze do nieba nazwanejOddałeś wszystko co swoje A serce, je również oddałeś..??? Skąd wątpliwości jak pianaUnoszą się na powierzchni?Kieszenie pełne po brzegiSmutnej życiowej treści… Na horyzoncie dwa ptakiO Ikarowym wyznaniuUnoszą ku słońcu pragnieniaŁzawe do wody spadają… Walka z góry przegranaA może wygrana inaczej?Krok, rok czy dekada…?Uśmiechasz się, może płaczesz… Warto, nieCzytaj dalej „Droga do nieba…”

Śmierć…

Śmierć nie pukaZabiera nie swojeŚmierć układa się z echem pobladłymDaje poznać zimno za dwojeJej parasol ☂️ przecieka od dawna… Śmierć fałszywe nuty wciąż składaNie chce słuchać naszego błaganiaWchodzi rano rozrywa nam serceNie poczeka na serca dobranoc… Słowa gasną gdy śmierć je dotykaKtoś na strunie próbuje nie swoje,Tak się boję, tak bardzo się boję…Przecież tamto wciążCzytaj dalej „Śmierć…”

Głupia baba w podtytule pustostan…

Głupia baba już o świcieWciąż zatruwa innym życieNie zostawia suchej nitkiMokną wszyscy do podbitki… Baba kręci się złowieszczoWszystkie dni w posadach trzeszcząDrzwi nie domknieszSłyszysz słowa,Praca ciężka, pusta głowa Zbiera w kosze i koszykiPuste słowa jak kamykiI wykłada szlaki całeGłupia baba jątrzy stałe…! Głupia baba tylko klaszczeSiada tam gdzie dni hulaszczeCzyta mało , choć powinnaWszak profesjiCzytaj dalej „Głupia baba w podtytule pustostan…”

Ławeczka na niepogodę…

Z pożyczonym tytułemW deszczu, bez deszczuWciąż z łzamiŁaweczka stoi gdzieś w parkuCzulsza niż cudu aksamit…. Ławeczka przytulna, bezpiecznaDedykowana o świcieNuty ma u podstawyNa pewno ją kiedyś ujrzycie… W swym zatesknieniu tak wiernaW swej melodii tak czułaŻyje gdzieś między namiCzasem wiatr ją otula… Jesteś…, Dobrze że czuwaszNad tymi co mokną o świcie,Jesteś, podarowałaś mi słońceW cieplejszymCzytaj dalej „Ławeczka na niepogodę…”

W opisie serdecznym…

Gdyby poskładać kadryTe z doskonałych, najczulsze…Linie ich papilalneZdobiłyby Darkową koszulę… Gdyby zaś prośby ułożyćAlfabetycznie od serca,Tworzyłby ścieżki DarkoweNa wielu ludzkich kobiercach.. A gdyby tak od niechceniaNuty w takty posklejać,Też by Darek tak czekałTańczył i świat cały zmieniał….!!! W dniu szczególnym dla PanaProszę przyjąć życzeniaNiech Pan się wznosi ku szczytomNiech Pan swe spełnia marzenia!!!

Przyjacielowi…

Przyjacielowi pisze się trudniejBardziej, mocniej wciąż drżącoKiedy za szybą południe,A szyby od deszczu wciąż mokną… Przyjacielowi kolory dobiera się do zaszczytów,Gdy nie śpi snem wymarzonymGdy drży z bojaźni do świtu… Przyjacielowi się śpiewaChoć głos łamie powietrze,Choć dźwieki płyną wprost z sercaNiestety kalekie tak wielce! Przyjacielowi się zbieraKwiaty na życiowej łąceOn słynie ze swych zaczekańI zCzytaj dalej „Przyjacielowi…”