Opowiedz proszę o marzeniach….I o słonecznych dwóch warkoczach,I o tym, że na przekór światuZnalazłam szczęście w Twoich oczach…. Różowy misio bez imieniaZnacząco w takt pokiwał głową,Nawet kokardka zawstydzonaStała się bardziej fioletową… I nauczyłam się od CiebieJak mówić jaśniej o radości,O ósmym cudzie, co na ziemiTylko przez chwilę zechciał gościć…! A kiedy z sił prawie opadłamMówiącCzytaj dalej „Bajka nie bajka…”
Archiwa autora: annadruszcz
U Ciebie deszcz…
Mówisz, że deszcz ciągle padaA u mnie przewrotnie dziś słońce,Kiedy kartki przekładamBy nie przeszkadzać biedronce… Mówisz, że szaro na niebieA ja gdy oczy przymykam,Widzę ocean błękitnyRamion które dotykam… Mówisz, że wiatr wciąż złośliwieKlei liście na szybach,A ja przyglądam się pieśniKtóra wraz z wiatrem ożywa… Wspominasz mgły nieprzekupneWzburzone ku niebu fale,A ja uwielbiam błękityAtramentowe, zuchwałe… MożeCzytaj dalej „U Ciebie deszcz…”
Mamuś…
Trzymaj mnie mamuś za rękę…Nie pozwól by drżały ramiona…Pamiętasz tę naszą piosenkęI ona z nami tu skona… Wiatr szeptem plecie różaniecI w myślach niezgody układa…Oni nas matuś zabiją…To ludzka wielka zagłada .. Chciałabym jeszcze choć z niebaZobaczyć jak ludzie żyć będą…Czy słońce będzie wciąż świecić??Czy noc nastanie i ciemność… I czy kiedyś po wielu latachKtośCzytaj dalej „Mamuś…”
Głuche łzy…
Rozpłakałaś się Polsko, bezdźwięcznie…Ktoś oderwał i dłonie i serce…Czyjeś łzy znaczą tyle, co echo …Gorsze to, co pod obcą jest strzechą…. Już nie pieczesz chleba o świcie,I na progu nie czekasz o zmierzchu,Ziarna piasku pod stopą wciąż trzeszcząW labiryncie piętrzących się przeszkód… Kołysanek już Polsko nie śpiewaszChopinowskie zamilkły gałęzie,Tylko słowik z ostatnim oddechechemSzepnął: Polsko, coCzytaj dalej „Głuche łzy…”
Ten, który zamarzł…
Na środku ruchliwej ulicy, pozostawiono człowieka…Chyba sił więcej nie miał, a może na kogoś wciąż czekał…???Na karku zwieszona głowa, zastygła od słów nie do wiary..I tylko wiatr snów obrońca liczył, że zdarzą się czary… W marynarce, co świetność dekadę temu straciła,Jakby tliło się jeszcze, jakby jeszcze wciąż żyła…Choć w butonierce od dawna zeschłe tkwiły gałęzie,Czytaj dalej „Ten, który zamarzł…”
Więcej już nic…
Czy możesz mnie trzymać za rękę…Nawet gdy deszcz z nieba spada…?Więcej niczego już nie chcę,Niech świt bajki nam opowiada… Nie, nie wypuszczaj mnie z ramion…Cieplej mi i bezpiecznie,Otul kocem twych ramion,Dni te z natury tak wietrzne… Snuj opowieści o ojcach,I ludziach których pamiętasz…Zabawnie przekręcaj imiona,Chcę to wszystko spamiętać… Chwile podziel na lataNa chłodne jesienne wieczory,ICzytaj dalej „Więcej już nic…”
Po lewej stronie …
Po lewej stronie grymasy, bywają śmieszne okrutnie,I łzy cierpieć przestają, bardziej są rezolutne…Po lewej stronie marzeniom zupełnie się już nie spieszy…!I myśli z tych grzesznych najbardziej , ktoś a priori rozgrzeszył…. Po lewej stronie bezdroża bajki czytają dzieciom, Motyle oddają swe skrzydła, byś mógł samodzielnie odlecieć…Na lewo za wielkim zakrętem góry są pagórkami,I świat doCzytaj dalej „Po lewej stronie …”
Śniłam …
Napisałabym list dzisiaj do ciebie, ale ciemno i deszcz stale pada…A poza tym adresu wciąż nie znam, albo jeszcze mi nie wypada …!Może nadam tęsknoty kurierem, zapakuję ostrożnie w kartonie…Ktoś się może lekko uśmiechnie, gdy zobaczy karton z ogonem… Bo jak upchnąć swe zatęsknienia, w pudełeczku sześć na dwanaście?A ty pewnie wcale nie tęsknisz, komuśCzytaj dalej „Śniłam …”
Makowe corso…
Każdy z mych niedostatków, zakwitł czerwienią maków…Czas zamilkł niechcący, doszukując się znaku…Jesteś słońcem i deszczem, kroplą rosy przed zmierzchem…I tym czego wciąż pragnę, szepcząc: jeszcze i jeszcze… Dzień zmienia kolory, mgły sączą melodię…Jak odważyć to lepsze to, co żarzy się ogniem…???Słowa nawet pisane, taflę lustra zmąciły…Ile to dużo – odpowiedz, ile bo nie mam jużCzytaj dalej „Makowe corso…”
Łokciem poupychane…
Cudowna, kochana, najlepsza….Taka, co z wiersza, powietrzaI ta sprzed czwartej nad ranem,Gdy droczy się z niewyspaniem… Ta z filiżanką herbatyNa progu własnego domu,I ta, co trudne tematyZamyka w prośby do Bogów… Ta od złotego środkaI od zdarzeń prawdziwych….Ta, co wyraz szczęśliwyRozdaje na targu kąśliwych… Ta z walizką po brzegiWypakowaną czułością…,I ta na wielką litość,A możeCzytaj dalej „Łokciem poupychane…”
