Zazdrość wciąż chyba jest kobietą…I nie wystarczą słowa wielkieGdy od świtania niestrudzonaŻal wciąż nabija w swą butelkę… Zazdrość się stroi, przyoblekaNa nos zakłada okulary,I wciąż ucieka od człowiekaI swe misterne więzie plany… Zazdrość to krzywa perspektywaTworzy ją małość, bierze górę!Maleńka zadra w oku człekaW sercu drugiego tworzy dziurę… Maleńka zazdrość z Wielkim egoKtóre żałośnie fałszemCzytaj dalej „Na pohybel zazdrośnikom…”
Archiwa autora: annadruszcz
Za każdy rok…
U Ciebie Panie będzie lepiejChoć rozchlapanie prym swój wiedzie,U Ciebie Panie będzie lepiejGdzieś o czternastej po obiedzie… I zafundujesz mi swą ciszęChoć we mnie tętent stada koniMoże się wesprę nim odlecęNim święty spokój mnie dogoni… Pochmurne, chmurne, oddaloneNiezaciekawe i nieżyweBedzie mówiło mi o prawdzieTej spolegliwej niewłaściwie Może upomnę się o swojeTo co nielotem wśród sokołów,MożeCzytaj dalej „Za każdy rok…”
Dla Ciebie…
Parzysz kawę we mgleDla mnie poproszę herbatęWiesz, że kawy nie pijamChoć pracowałam i nad tym… Wybija twoja godzinaOna stanowi początekOd niej się wszystko zaczynaTo życiowy Twój wrzątek.. Nie, nie parzy on CiebieRaczej wciąż zapowiadaKolejność ustala o świcieHipotetycznie zakłada… Czasem sprawdzam dlaczego…Jeszcze noc, jeszcze tak wcześnieŻycie dopiero planujeObgryza życiowe czereśnie… Siadam przy Twoim stoleI badam temperaturęWymyślamCzytaj dalej „Dla Ciebie…”
Nie jestem wierszem….
Nie jestem wierszemPiszę wiersze,I choć to wszystko z serca mego,Nie każda strofa mówi za mnie,Nie każda chroni mnie od złego… Czasem wystarczy jedno zdanieCzasem spojrzenie, burza, słońceBy moje serce niespokojneBudziło mnie lawiną wspomnień…. To prawda w życiu chcę wszystkiegoA moje wszystko, tkwi w oddechu,W niespiesznym kroku mej SmolnicyW dziecięcym, wątłym tak uśmiechu. .. Czasem oddajęCzytaj dalej „Nie jestem wierszem….”
Czasem…
Wiersz dedykowany Pani Joannie Totoń…. Czasem minuty biją godzinyCzasem godziny kradną dni,I otwieramy i błądzimyŁowiąc goryczy słone łzy… Żal smętnie skrzypi pod butamiChciałabym pomóc nie wiem jak …Żyjemy z sobą jednak samiOdleciał dziś spóźniony ptak… Podaję dłoń, choć ona drżyWciąż zawstydzona swą radością,Proszę odpocznij, dziecko śpiNakarm swe zmysły troskliwością… Pamiętasz kolor oczu twych?W kalejdoskopie wieluCzytaj dalej „Czasem…”
Zielone szczęście…
Szczęście ma zapach wielu dłoniOczu wpatrzonych w błękit nieba,Zielonookie wielkie szczęścieMelodię sercu cicho śpiewa… Szczęście nie pozostaje obojętneObrazy nosi w swym plecaku,A kiedy chmury niebo skryjąSzczęście podaje dobry nastrój! Kucharzem szczęście wyśmienitym…Serwuje rosół z makaronem,Na deser dwa promienie słońcaBardzo przez serce wytęsknione… Muszę napisać list do niebaAlbo do słońca i do gwiazd…Koniecznie zielonym atramentemŻe szczęścieCzytaj dalej „Zielone szczęście…”
Telegram z przedszkola…
. Wysłano do mnie cud telegram,Treść jego zwiewna, wielce śpiewnaNadawcą pani Ala T.Dzieci z Przedszkola w gminie mej! Proszę się stawić, my czekamyW piątek, Gdy nas przywiozą nasze mamyA zegar wskaże jedenastąProszę przyjechać, stworzyć nastrój…!!! Sprawa jest pilna więc bez zwłokiProszę skierować swoje kroki:Ul. Gajowa nr 1Będzie czekało nas grup siedem! Czytam i serce drżyCzytaj dalej „Telegram z przedszkola…”
Dziś w Przedszkolu…
Odpowiedź…
Podotykałam już świataNa koncie mam jego połowę,Nie umiem brać, chcę wciąż lataćSerce nie jest gotowe .. Podotykałam oczu Z których wciąż smutek wyziera,Podniosłam to, co upadłoWciąż liczę od własnego zera… Nie jestem tym co na proguDepcze skargi Piotrowe,Nie mogę układać się w słowieGdy słowo nie jest mym słowem.. Zbieram wiatru melodieGdzieś zapomniane przez Boga,Słucham iCzytaj dalej „Odpowiedź…”
Jak chleb …
Smakujesz mi jak chlebTak niezwyczajnie, zwyczajnyI jesteś jakbyś biegłW swej obecności zachłanny… Dajesz choć brak mi wciążOfiarowując zabieraszI milczysz wtedy gdyŚwiat się brutalnie opiera… Zamykasz, po cóż mi…Klucze od drzwi mi nieznanych,Nie potrzebuję nicŚwiat dostrzegam u bramy. Nie zapowiadam burzChoć słone deszcze wciąż kapią,I kiedy mówisz -już! To już – oznacza żałość….!!
