Nie można kochać za bardzo,Pod stopy układać obłoki,I nasłuchiwać w półmroku,Czy to właśnie, to twoje kroki… Nie można kochać za bardzo,Grać kartą wyłącznie serdeczną,Bo serce twe podepczą,Bo oczy wypalą twą wieczność…! Nie można kochać za bardzo,Bo marna staje się miłość,Promocją na zawsze się stajesz,A to już litość nie miłość… Nie można kochać za bardzo,Bo wCzytaj dalej „Kochać za bardzo….”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Nie jestem wierszem…
Na mokrej od rosy polaniePozostawiłam dni szare,Bez troski, bez zbędnej treści,Odeszłam by nie oszaleć… Dni uleciały w przestworzach,Nie zostawiając adresu,Żal, tylko żal przeogromny,Pozostał, rozgościł się w sercu… Listonosz od czułych listów,Już dawno pomylił drogę,I dzwony nie biją od rana,Na moją jaśniejszą pogodę. Ktoś pukał, co rano do serca,Do snu mnie czule układał,I odszedł w chwili,Czytaj dalej „Nie jestem wierszem…”
Panu Jerzemu Porębskiemu…
I nie ma i pusto i cicho,I serce rozdarte w tej ciszy,I nawet gdy głośno krzyczysz,To nie zagłuszysz tej ciszy… Można budzić się rano,Oczy przecierać serdecznie,I widzieć wyłącznie ciemność,A ona będzie żyć wiecznie…! Kiedy odchodzi Przyjaciel,Lub człowiek ze serca wyrwany,Żal nie przestaje wciąż płynąć,Sny same się pogrzebały… I choćbyś starał się co dzień,I dłonie kuCzytaj dalej „Panu Jerzemu Porębskiemu…”
Obłoki w spodniach nie istnieją…
Nie przywiążesz do siebie nikogo,Na siłę nie każesz oddychać,I serca nie uda się dostrzec,Gdy twój świat zaczął właśnie zanikać! Nie masz siły przekupić zegara,On w swym pędzie bez krztyny współczucia,Zapytałeś dlaczego i po co?Masz na siłę się chwilą zachwycać..? Obietnice o życiu słonecznym,Pobutwiały od łzawej wilgoci,Wystawiono rachunek za bycie,Nie masz żalu, o resztę nie prosisz…Czytaj dalej „Obłoki w spodniach nie istnieją…”
Jak deszcz…
Jestem jak deszcz…,Potrzebna i niepotrzebna wcale,Szaleńczo trwam by być i nie oszaleć,Po szybie łza, prześlizga się bezdźwięcznie,I tupot stóp, miliona wolnych istnień… Jestem jak deszcz,Zła, bo w samo trwam południe!I cierpka jestem, bo we mnie zawód dudni,I oczekiwana, lecz tylko z twym szelestem,Nierówna gra z przewagą moich westchnień… Jestem jak deszcz,Pozwalam przerwać constans,W tkliwości swejCzytaj dalej „Jak deszcz…”
Chleb mój… I choćby milion do końca życia,Ktoś miał mi płacić , za mą nieobecność,Nie ma na świecie miejsca TAKIEGO,Jak ma Smolnica, to moja wieczność!!! Tutaj powietrze nie jest mi obce!Tutaj i ptaków są wieczne gniazda,Na nieboskłonie wciąż świeci słońce,A kiedy zajdzie, to błyszczy gwiazda! Ona mi drogę do domu wskazuje,Jest mą busolą od dniaCzytaj dalej
A kiedy…
A kiedy ma się już wszystko,Serce i radość we włosach,Czy można sięgać po jeszcze?O szóstej budzić niebiosa?? A kiedy bilans na korzyść,Wychodzi po długiej marszrucie,Czy można mieć wielką pretensjeNa przykład do dziury w swym bucie? A kiedy kwiatów naręcza,Przyniosą do twego pokoju,Czy mina może być kwaśną?Po długich godzinach znoju… I kiedy z nieba ulewa,Tak gęstaCzytaj dalej „A kiedy…”
Kosze…
Ewunia kosze swe zaplata…W nich sny wciąż słońcem malowane,Szumne powroty tej jedynej,Letnie gałęzie czułych ramion. W koszach maliny pocałunków,I jagodowe Twoje oczy,I szczęście i ten zachwyt pierwszy,I załzawione czyjeś oczy… Na brzegu kosza warkocz złoty,Jak obietnica o poranku,I pierwsze ciche szepty kocham…Tamtych nieznanych nam kochanków….
Litania marna…
Podotykałam dziś nieba,Na połoninę się wspięłam,Byłam prawie u Boga,Choć nawet szat nie dotknęłam. Zamówiłam herbatę,W bramie u Piotra świętego,Niech zrobi coś dla człowieka,Wytęsknionego, smutnego … Herbata chyba ziołowa,Z całego mojego życia,Posmak smętnej goryczy,Zupełnie nie zdatna do picia! Popatrzyłam mu w oczy,Jak Gerwazemu z kluczami,Pomyliłam adresy?Zimno tak między nami… Zapytałam o drogę,Tę mleczną i światło naCzytaj dalej „Litania marna…”
Dwutakt…
Dwutaktem odmierzam me szczęście!Od życia nie chcąc nic więcej,Tuląc dwie fotografie,Inaczej już nie potrafię…. Zabieram ze sobą na zawsze,Marzenia te bardziej hulaszcze,Upycham je ciężko w kieszeniach,Nie chcę by ktoś mógł je zmieniać…!!! W daleką podróż ze sobą,Zabieram ciągłą swą pogoń,Już nie śpieszę się wcale,Wytrawnym popijam ją żalem… Szale, chusty kołyszę,Jak przewrotną mą ciszę,Co głośna, choćCzytaj dalej „Dwutakt…”
