Jak deszcz…

Jestem jak deszcz…,Potrzebna i niepotrzebna wcale,Szaleńczo trwam by być i nie oszaleć,Po szybie łza, prześlizga się bezdźwięcznie,I tupot stóp, miliona wolnych istnień… Jestem jak deszcz,Zła, bo w samo trwam południe!I cierpka jestem, bo we mnie zawód dudni,I oczekiwana, lecz tylko z twym szelestem,Nierówna gra z przewagą moich westchnień… Jestem jak deszcz,Pozwalam przerwać constans,W tkliwości swejCzytaj dalej „Jak deszcz…”

Chleb mój… I choćby milion do końca życia,Ktoś miał mi płacić , za mą nieobecność,Nie ma na świecie miejsca TAKIEGO,Jak ma Smolnica, to moja wieczność!!! Tutaj powietrze nie jest mi obce!Tutaj i ptaków są wieczne gniazda,Na nieboskłonie wciąż świeci słońce,A kiedy zajdzie, to błyszczy gwiazda! Ona mi drogę do domu wskazuje,Jest mą busolą od dniaCzytaj dalej

A kiedy…

A kiedy ma się już wszystko,Serce i radość we włosach,Czy można sięgać po jeszcze?O szóstej budzić niebiosa?? A kiedy bilans na korzyść,Wychodzi po długiej marszrucie,Czy można mieć wielką pretensjeNa przykład do dziury w swym bucie? A kiedy kwiatów naręcza,Przyniosą do twego pokoju,Czy mina może być kwaśną?Po długich godzinach znoju… I kiedy z nieba ulewa,Tak gęstaCzytaj dalej „A kiedy…”

Kosze…

Ewunia kosze swe zaplata…W nich sny wciąż słońcem malowane,Szumne powroty tej jedynej,Letnie gałęzie czułych ramion. W koszach maliny pocałunków,I jagodowe Twoje oczy,I szczęście i ten zachwyt pierwszy,I załzawione czyjeś oczy… Na brzegu kosza warkocz złoty,Jak obietnica o poranku,I pierwsze ciche szepty kocham…Tamtych nieznanych nam kochanków….

Litania marna…

Podotykałam dziś nieba,Na połoninę się wspięłam,Byłam prawie u Boga,Choć nawet szat nie dotknęłam. Zamówiłam herbatę,W bramie u Piotra świętego,Niech zrobi coś dla człowieka,Wytęsknionego, smutnego … Herbata chyba ziołowa,Z całego mojego życia,Posmak smętnej goryczy,Zupełnie nie zdatna do picia! Popatrzyłam mu w oczy,Jak Gerwazemu z kluczami,Pomyliłam adresy?Zimno tak między nami… Zapytałam o drogę,Tę mleczną i światło naCzytaj dalej „Litania marna…”

Dwutakt…

Dwutaktem odmierzam me szczęście!Od życia nie chcąc nic więcej,Tuląc dwie fotografie,Inaczej już nie potrafię…. Zabieram ze sobą na zawsze,Marzenia te bardziej hulaszcze,Upycham je ciężko w kieszeniach,Nie chcę by ktoś mógł je zmieniać…!!! W daleką podróż ze sobą,Zabieram ciągłą swą pogoń,Już nie śpieszę się wcale,Wytrawnym popijam ją żalem… Szale, chusty kołyszę,Jak przewrotną mą ciszę,Co głośna, choćCzytaj dalej „Dwutakt…”

Złość nie wystarczy…

Można poczekać z tym wkur…Szanowne Panie i Panowie,Z rozmysłem Tworzyć to co piękne!Być z Panem Bogiem ciut po słowie… Można zaczekać kilka niedziel,Wszak nie ubędzie nam od Tego,Jedyne to, co nie zaczeka,To łza umęczonego ostatniego…. Brak nam proroków prosto z nieba,I przykazania brak w kamieniu,Tak nam brak Polsko ukochana,Wsparcia na mądrym Twym ramieniu… Niech gromyCzytaj dalej „Złość nie wystarczy…”

Wielce przemożny przedrostek Re…

A kiedy przyjdzie po ostatnie,Ten od zegarka Pana Boga,Ja też poproszę reasumpcję,Ja biedna, stara i bezbożna…! A kiedy Trzeba coś zapłacić,Coś na kształt raty od kredytu,Stanę i tupnę hola, hola…!A gdzie reasumpcja dobrobytu? Kiedy przysięgam na swe słowo,A ty skrzyżowań masz tak wiele,Palce,myśli, serce Twoje..To też reasumpcja przyjacielu??? I gdy przekroczę dozwolone,Może sześćdziesiąt, osiemdziesiąt,To gdyCzytaj dalej „Wielce przemożny przedrostek Re…”

Gdybym mogła coś zmienić…

Gdybym mogła coś zmienić,Zmieniłabym naszą relację,Dzień od samego świtania ,Stawałby się czułą kolacją. W płomieniu świecy najczulszym,Szukałabym twojej dłoni, Smakując miłość jak wino,Chciałabym serce ochronić. Gdybym mogła coś zmienić,Pisałabym listy do ciebie,O poniedziałku i wtorku,I o tym, co musiałbyś wiedzieć! Rozdałabym karty z rękawa,Tam asy od zawsze twe były,Twój uśmiech i dobra strawa,I stado czułychCzytaj dalej „Gdybym mogła coś zmienić…”

Dziesięć tysięcy….

Dziesięć tysięcy uniesień,Czy to już wszystko, co moje?A głasków ile dostanę,Czy to jest limit mój Boże? Otwieram oczy niepewnie,W tym moim życiowym debecie,Tyle dostałam już przecież,Czy mogę otrzymać coś jeszcze? Wschody, kto by je zliczył,Zachodów było ciut więcej,I ręce, dłonie życzliwe,I popękane me serce. Wiatry w samo południe,Do dziś pieką me oczy,I zaskoczenia, te zimne,GdyCzytaj dalej „Dziesięć tysięcy….”