Czas pożegnania…

Jak się pożegnać, ale i z kim?Minęło przecież tyle już zim,Zimniej i zimniej aż w końcu lódA tyś niewinnie czekał na cud?! W pogoni za tym, czego dziś żalSzal nieco krótki i szala żal,I słów, co kładziesz pod stopy, gdyZnów nie ziściły się piękne sny! Za oknem słońce, każdego dniaEla, Mariola, a kiedy ja?Wylicza ten,Czytaj dalej „Czas pożegnania…”

Na  rozstaju…

A na rozstaju stanął Bóg,Zrobił niewiele, to, co mógłRozczesał chmurnych myśli stoBy w życiu o coś więcej szło… A na rozstaju, stałeś tyTwe smutne oczy w nich bledsze łzy,Skrawkiem radości dzieliłeś się,Ratownik myśli, tak ciebie zwę… A na rozstaju stałam ja,Pobladła, sina, tonąca we łzach,Powietrzem drażniąca, wciąż stado oczu,Ciebie ten widok, nie chciał zaskoczyć?! ACzytaj dalej „Na  rozstaju…”

Odległość…

A wojna nie jest za daleko…Codziennie czuję łzy dziecięceI słychać jak z piekielnym trzaskiemW każdej minucie pęka serce! A wojna nie jest za daleko…Łzy wciąż spływają strumieniamiW żałosnych strugach wielu spojrzeńOczy już nie chcą być oczami…! A wojna nie jest za daleko…Gdzieś tam, w zupełnie innym świecieOdległoś jest mierzona chwiląChwila to nie jest wiele, przecież…Czytaj dalej „Odległość…”

Prośba na dobranoc…

Opowiedz mi bajkę MamusiuO dniu, który jeszcze pamiętam,Gdy na progu naszego domuWitałaś mnie tak, uśmiechnięta…! Nie, może o tym mi nie mówBo dom o świcie się rozpadłI nie wiadomo wciąż, czemuCały się żaden nie ostał… Opowiedz mi moja MateńkoO lesie nad naszym jezioremJeździliśmy tam razem,W każdą wiosenną porę. O lesie też mi już nie mówBoCzytaj dalej „Prośba na dobranoc…”

Prośba do Matki Boskiej Leśnej…

Buczkowska Leśna MateńkoCzy serce Tobie nie pękło?Czy oczy Twoje nie krwawią?Gdy dzieci już się nie bawią… Sto dziewięć wózków we LwowieCzy ktoś, Tobie o tym opowie?Czy One są tam u Ciebie?W tym Twoim błękitnym niebie…? 109 wózków wciąż płaczeChoć puste i czują inaczej,W nich śmierć kołysanki wciąż nuciCzy dzieciom życie ktoś wróci…? Mateńko Leśna KochanaWeźCzytaj dalej „Prośba do Matki Boskiej Leśnej…”

Do Boga, odezwa…

Na samej górze, w wyśnionym niebieMieszkasz Ty Boże, tam u siebieZ góry wciąż krzyczysz, zawiadujeszDzisiaj Zełenski Cię potrzebuje! Ochroń to niebo nad UkrainąJakby się stało Twoją dziecinąSpójrz najłagodniej na dzieci TwojeNa wielką krzywdę i krwawe znoje! Tyś tam na górze, Panem u siebieNie musisz pytać, gdy ktoś w potrzebieZablokuj niebo! Ześlij pioruny!A Ukrainie anielskie strunyKtóreCzytaj dalej „Do Boga, odezwa…”

Po drugiej stronie lustra…

Łzy nie znają językówA kiedy spadają po cichu,Lub w wielkim ferworze zdarzeńNigdy nie mają marzeń! Zawsze smakują na słonoI nigdy nie na zielono,Bez rak, bez nóg i bez duszyCzasami, gdy los się pokruszy,Płyną rzeką wezbraną,Nawet o szóstej rano,Nawet w samo południe,Są potworne i złudne,Bezwzględne i odbierające,Oszukują wciąż słońce,Promienie gasząc o wschodzieNawet przy dobrej pogodzieRozmywają nadziejęByCzytaj dalej „Po drugiej stronie lustra…”

Telegram do nieba…

Potrzebni wszyscy AnieliNa już, nie od niedzieliNiech niosą dzieci na rękachNiech skończy się straszna udręka! Anieli potrzebni od zaraz!Wszyscy z nieba tu na razNiech stąpią na ziemie gdzie wojnaBy matka już była spokojna. Anieli,Noście wojenne kule,By traktowały Ich czulejBy ojciec wrócił do domuA dzieci zamiast do schronuMogły wyjść na uliceI miast przeraźliwie dziś krzyczećBy niosłyCzytaj dalej „Telegram do nieba…”

Czy można…???

Czy można jeszcze dziś marzyć?A tańczyć czy ciągle wypada??Tam dzieci od kul giną stale,Tam wojna, nie maskarada! Czy można jeszcze się cieszyć?I wzrok ku niebu swój wznosić,A na kolanach, czy możnaWszechmogącego wciąż prosić? Na stole puste nakrycieDla Ciebie, gdziekolwiek dziś jesteśZgubiło się dziecko maleńkieI matce wyrwano dziś serce…! Czy są, słowa właściweI dłonie bezpieczne naCzytaj dalej „Czy można…???”