Można…

I można kopać wciąż i pluć,I wkładać szpile od niechcenia,Ale to przecież tylko brud,A taki mały, nic nie zmienia… Można całować to, co złe,Uparcie sączyć swoim jadem,Ale to przecież nie jest cud,Cud wszak zaczyna się obiadem! Można w swej tali karty prać,Takie spod stołu oniemiałe,Ale to przecież nie jest full,Kuglarska sztuczka, marny talent! Można teżCzytaj dalej „Można…”

Leśne symbole…

Poukładałam z własnych losów,Równe szeregi czułych liter,Miało być wszystko bardzo dobrze,Więc czemu budzę się wciąż z krzykiem…? Dla kogoś wiara i nadzieja,Są tylko słabym, durnym słowemA  mnie wciąż trafia tak cholera,Kiedy chcę pomóc, a nie mogę! Kiedyś do lasu brał nas Tato,Uczył, czym miłość jest i dobro,Chciałam tam zostać, był tam nastrój,Dziś śmierć została tam,Czytaj dalej „Leśne symbole…”

Na moim progu…

Na progu moim, zielone światłoUsiadło, nie chciało uciekać,Snuło się przecież od tak wielu godzin,Chciało tu na mnie zaczekać. Na progu moim zielone światło,Znak, że można tu spocząć,Osuszyć serce, spróbować zasnąć,Myśli powierzyć obłokom. W zielonym świetle tli się nadzieja,Pobladła, lecz skora do życia,I twoje dłonie i moje oczy,I życie, od tak do popicia… Zielone ramiona wciążCzytaj dalej „Na moim progu…”

Człowieczeństwo w kolorze butelkowej zieleni…

Szlachetność zaklęta w butelkowej zieleni,Jak dłonie matki najczulsze,Gdy słońce zachodzi, gdy brak jest pomocy,Ona dostarczy ci wzruszeń! O każdej porze jestem przy tobie,Podaję dłoń, choć najmniejszą,Pomimo tego, że zgasło słońce,Tu tli się wciąż człowieczeństwo… Z daleka słychać spłoszone kroki,I drżące spragnione dłonie,Dziś w nocy nie śpię i spać już nie będę,Pomogę Człowieku  ja  Tobie! NieCzytaj dalej „Człowieczeństwo w kolorze butelkowej zieleni…”

Mario…

W słonecznych promieniach, cuda się stająPodają dłonie tym, co spadają,Prostują ścieżki życiowych dróg,Wie o nich tylko ten jeden Bóg! Mario swe serce ludziom rozdaje,Kroi, wciąż dzieli, gdy nic nie zostaje,Gdy w szumie, zgiełku ty czujesz ból,Mario Przyjaciel jak chleb i sól! Odcinek życia wezbrany wielce,W dłoniach moc wielka a w oczach serce,Ucho swe czułe, nastawiaCzytaj dalej „Mario…”

Nie ma Twoje, jest nasze zło..!!

Już prawie nie mogę oddychać,Choć ptaki wciąż jeszcze słychać,Choć ból uderza miarowo,A słowo? Tak zimne jest twoje słowo…! Czy coś się zmieniło w słowniku?I śmierci przyglądasz się cicho,I bólu nie czujesz już wcale,Gdzie ludzie, gdzie życie całe? Tam na granicy w lesie,Echo snuje się smutne,Tyle modlitwy odbiło,I samo już nie wróciło… Można wołać do Ciebie,TyśCzytaj dalej „Nie ma Twoje, jest nasze zło..!!”

12 października…

Na skrzyżowaniu wielu twych światów,Gdzieś wśród wygasłych marzeń,Tkliwość pobladła cichutko chlipie,Klejąc okruchy swych pragnień… Kiedy na karcie tej z kalendarza,Szczególna pojawia się data,Wracają wspomnienia jak dzieci z obozu,Pusto, choć pełna twa chata… Niby we środę jadłeś kolację,A środa czy była wczoraj?Tamto uciekło w natłoku zdarzeń,A miłość czy była wyśniona? Jeszcze w oddali czujesz to drżenie,ToCzytaj dalej „12 października…”

Napotkany Człowiek…

Umówiłam się na samotność,Dokonując wyboru pierwszego,Może chciałam nieco odpocząć,Może szukać raz straconego. Nasłuchując wiatru od morza,Szumu myśli splątanych niedbale,Wpadłam wprost do mieszkania Doroty,Do jej oczu, dłoni i szaleństw… Napotkany Człowiek, co umie,Nazwać szczęście na cześć innych ludzi,Ukołysać ból niepokorny,Zaczarować, odnaleźć, nie zgubić… Dla niej morze gra swe uwertury,Rozpoczyna koncert serdeczny,Przy Niej Jesteś i stajesz sięCzytaj dalej „Napotkany Człowiek…”

Przez otwarte drzwi…

A kiedy rano drzwi otworzę,Zabiorę z sobą twe spojrzenie,Soczystość twoich pięknych oczu,I zapomniane ich westchnienie. A kiedy rano spojrzę w niebo,Ze snów ułożę autostradę,Kiedy się z tobą znów zamienięW pogoni tamtych sennych marzeń! Wykupię bilet w jedną stronę,Do szczęścia, morza fal wezbranych,Opowiem o tym, czego żal mi.A może jesteś zakochany…? Już nie pamiętam tamtych oczu,PrawieCzytaj dalej „Przez otwarte drzwi…”

Dla Ciebie… albo reklamacja pocztowa….

Listonosz przyniósł telegram,Nie witam się z panem, lecz żegnam,Od progu zadaję pytanie,Ile pan za to dostaje? Ile za wieści radosne,Te o miłości i wiośnie,I o spotkaniu kochanków,Gdzieś tam o wczesnym poranku. Ile za  piątkę w dzienniku,A za okrzyki po cichu,Ile za słońca promienie,A za mnie, a ile za Ciebie??? Nie chcę tej wiadomości,Ani piekielnej szczerości,ŻeCzytaj dalej „Dla Ciebie… albo reklamacja pocztowa….”