Wyszło serce po cichu,Bez zbędnego mu blichtru,Zostawiając wszystko, co boli…Jedno słowo, dwa słowa,Czasem wiersz, zimna woda,Która serce zabija powoli… Światło zgasło, a jasnośćWyjechała, bo małość,Wzięła górę nad słońca obliczem.I choć chciałbyś wciąż krzyczeć, Boziewicza słownikiem,Szpadę kruszysz i razów nie zliczysz! Marna arytmetyka wciąż dodaje, nie znika,Kumulacja za kumulacją…Liczba skreśleń jest stała,Choć twarz bardziej zbolała,Nie potrafiCzytaj dalej „Serca brak…”
Archiwa autora: annadruszcz
Tato Agaty…
Dziś odszedł Tato Agaty,Mężczyzna wielce skrzydlaty,O przenikliwym spojrzeniu,I nonszalanckim gładzeniu żywota,Bo kiedy przyszła ochota,Tańczył na życiowej linie,Dziś już w tej lepszej krainie,Rozpoczął szachowe zawody,Wygrał rozgrywkę swobody! Zawsze zdanie miał pierwsze!Samodzielne z akcentem na wiersze,Z nieskrywaną lekkością,Odróżniał ryby od ości! Oczy jego nieziemskie,A nawet szlachetnie diabelskie ,W swej przenikliwości jedynej,Nic, Nic po Nim nie zaginie!!! Agatko,Czytaj dalej „Tato Agaty…”
Nie…
Konformizm, to jest skamieniały koc,To zimno które rani,Gdy Ty pomimo wielu próśb,Nie wiesz czy był tu kiedyś Bóg… Niemoc ma oczy pełne łez,I dłonie krwią zalane,Niemoc wciąż pyta gdzie On jest?Czy w bajkach tam zostanie… Złość mówi kim Tyś jest???Że się przyglądasz stale,Jak toną małe serca w snach,I Ty ich nie ocalisz?? Każdemu tyle ileCzytaj dalej „Nie…”
Jak stać się człowiekiem…???
Czy naprawdę trzeba??? Czy naprawdę trzeba, aby stomatologa raz dziennie bolał ząb tak do kanałowego leczenia, aby zrozumiał matkę, która prosi o przyjęcie dziecka z bólem zęba? Czy naprawdę lekarz powinien mieć raz w tygodniu kogoś z własnej rodziny na oddziale szpitalnym, gdzie walczy się o jego życie, aby zrozumieć najbliższych ludzi proszących o udzielenieCzytaj dalej „Jak stać się człowiekiem…???”
Kiedy słowa nic nie znaczą…
Nie wiem co bardziej boliDrut, czy oczy dziecięcia,A może oba widoki,Są raną nie do przyjęcia… Kiedy tak patrzę na dziecko,To swoje widzę za drutem,O niczym więcej nie myślę,Czy moje serce zepsute?? Nie umiem pomóc choć pragnę,Oczy przymykam w swym wstydzie,Kupon jeden przedarty,To przecież nie moje życie. Wracam do swego mieszkania,Całuję dziecko me w progu,Jesteś, nicCzytaj dalej „Kiedy słowa nic nie znaczą…”
Ewa…
Jak świat stary , wedle wiaryEwa z jabłkiem się kojarzy,Lecz w ogrodzie Jacentego,Brzoskwiniowo, nic w tym złego! Ewa kusi i czaruje,Nic się u Niej nie marnuje,Kosze całe, pełne serca!Smaki czułe w swych kobiercach! Tam gdzie Ewa czułość przodem,Nigdy nie dba o wygodę,Nonszalancji nie przybywa,Ewa zawsze jest prawdziwa…! Pracę kocha ponad miarę,Czuję to i daję wiarę,ŻeCzytaj dalej „Ewa…”
Wtorkowe spotkanie…
Wychodząc we wtorek z cmentarza,Zaczepił mnie pewien mężczyzna,Starszy podpierał się laską,Droga mu nieco obrzydła… Zadał mi pewne pytanie,O kim na stałe zapomniał Bóg?O starości szanowna Pani,I o mnie, jak On tak mógł…? W oczach tli się tęsknota,Za tym, co kiedyś tam było,Za tym, co mogło się spełnić,Lecz nigdy się nie spełniło… Z tęsknotą na czasuCzytaj dalej „Wtorkowe spotkanie…”
Dla Ani, nie mogłabym inaczej…
Opowiedz mamo o korzeniach,Kim był Twój ojciec a mój dziad,Dlaczego świat tak się wciąż zmienia,Dlaczego nie ma tamtych barw… Dlaczego pędzi bez wytchnienia,Dlaczego nie zaczeka w snach,Morze przekupić chce marzenia,By w sercu wyrósł tamten czas. Opowiedz mamo mi o drzewach,Czy one tam szumiały wciąż,Czy słowik tam też pięknie śpiewał,I kochał stryj i dziad i mąż!Czytaj dalej „Dla Ani, nie mogłabym inaczej…”
Kawiarniane…
Na deser podają swe serca,W tej kawiarence przeczułej,Nie musisz z kawą uważać,Oddadzą ostatnią koszulę! Zamówią serdeczne uściski,I słowa w muślinowym słowniku,I ten który tak krzyczał,Od teraz krzyczy po cichu… Na deser podają marzenia,Zabawę wspólną do rana,I nawet kiedy zapomnisz,Czujesz że Jesteś kochana! Pierwszeństwo ma pewien listonosz,Ten od prawdy ostatniej,Przy barze rozkłada westchnienia,Z dopiskiem pikantne, pikantniej…Czytaj dalej „Kawiarniane…”
Potargany Anioł…
Dostałam dzisiaj Anioła,Potarganego jak trzeba,Takiego, co zła się nie boi,I ciągnie wszędzie tam, gdzie iść trzeba! Dostałam Anioła, co włosy,Ma z butelkowej zieleni,A w dłoni kwiat słonecznika,A w sercu coś, co me serce odmieni….! Dostałam Anioła od serca,Od dłoni tak czułych szalenie,Od dziś mam stróża własnego,Stróża butelkowej zieleni… W kolorach zachwyt ukryty,Z zachwytów życie sięCzytaj dalej „Potargany Anioł…”
